Dobrze, że lockdown już na finiszu, bo psychicznie z nami źle. Dane ZUS-u nie kłamią
Aż półtora miliona zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wystawiono w zeszłym roku, czyli o jedną czwartą więcej niż w 2019. Z powodu problemów z równowagą psychiczną opuściliśmy łącznie prawie 28 mln dni w pracy. Praca zdalna, przesiadywanie w domu całymi godzinami z całą rodziną, zamknięte knajpy czy siłownie nie pozostają bez wpływu na nasze zdrowie psychiczne, ale to już chyba końcówka.

Jak podaje ZUS, co czternaste zwolnienie z tytułu niezdolności do pracy w 2020 r. zostało wystawione z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. Najczęściej u ubezpieczonych w ZUS-ie stwierdzano reakcję na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne, epizod depresyjny i inne zaburzenia lękowe.
„Zaświadczenia z tytułu choroby psychicznych wystawiliśmy w ubiegłym roku na łączną liczbę 27,7 mln dni absencji chorobowej. To jest 11 proc. ogólnej liczby dni absencji. W stosunku do roku 2019 r. nastąpił wzrost liczby zaświadczeń z tytułu zaburzeń psychicznych aż o 25 proc. oraz wzrost liczby dni absencji chorobowej o 37 proc. w stosunku do 2019 r.” – podała prof. Uścińska.
Prezes ZUS-u prof. Gertruda Uścińska we wtorek wzięła udział w zorganizowanym przez Pracodawców RP webinaru „Jak wspierać odporność psychiczną pracowników? Poznaj dobre praktyki i dowiedz się, dlaczego warto dbać o zdrowie psychiczne w firmie”.
Problem dotyka głównie kobiet
Jak podkreśliła szefowa ZUS-u, w 2020 r. nie tylko nastąpił wzrost liczby zwolnień z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania, ale też wydłużył się przeciętny okres obowiązywania zaświadczenia lekarskiego. W 2020 r. było to średnio 19 dni, a w 2019 r. – 17,39 dnia.
Jeśli dane o zwolnieniach uznać za miarodajne, na perturbacje psychiczne zdecydowanie bardziej narażona jest płeć piękna. Aż 63 proc. zwolnień lekarskich z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania jest wystawiona kobietom. Z kolei 58 proc. wszystkich zwolnień z tytułu zaburzeń psychicznych wystawiono osobom w wieku 30-49 lata.
Jak podkreśla ZUS, absencja pracownika związana z zaburzeniami psychicznymi i zaburzeniami zachowania to realny koszt po stronie ubezpieczeń społecznych, ale także pracodawcy. „Wśród głównych grup chorobowych powodujących absencję chorobową w 2020 r. zaburzenia psychiczne są na piątym miejscu, to 11 proc., za ciążą, porodem i połogiem (18 proc.), chorobami układu mięśniowo-szkieletowego (16 proc.), oddechowego (14 proc.) oraz urazami (12 proc.)” – czytamy w komunikacie.
Wzrost liczby i długości zwolnień z powodu problemów psychicznych z pewnością w dużej mierze wynika z gwałtownej zmiany trybu życia wynikającej z obostrzeń koronawirusowych i z samej epidemii, ale to nie jest jedyny czynnik.
„Z całą mocą należy podkreślić, że od lat zaburzenia psychiczne nabierają coraz większego znaczenia, co widzimy w statystykach nie tylko za ubiegły rok. Wynika to zarówno ze wzrostu liczby przypadków, ale z większej świadomości tych schorzeń, zarówno po stronie lekarzy, jak i pacjentów” – tłumaczy prof. Uścińska.
Obostrzenia zostaną zdjęte w maju
Tak czy inaczej, naszemu zdrowiu psychicznemu na pewno nie zaszkodzi to, że w maju zostanie poluzowana zdecydowana większość najbardziej uciążliwych obostrzeń – o ile nie nastąpi wyraźne pogorszenie sytuacji epidemicznej. W środę przed południem premier Mateusz Morawiecki ogłosił harmonogram zdejmowania kolejnych restrykcji, który zaczyna się już od najbliższej soboty.
Od 1 maja część aktywności sportowej będzie dozwolona, tuż po majówce ruszy handel detaliczny, a dzieci z klas z 1-3 wrócą do szkół. 8 maja działalność wznowią hotele do 50 proc. obłożenia, a 15 maja gastronomia, ale tylko w ogródkach. Jednocześnie warunkowo zostanie zniesiony obowiązek noszenia maseczek na zewnątrz. 29 maja do szkół wrócą wszystkie dzieci, a gastronomia ruszy w normalnym trybie, choć z ograniczeniami liczby klientów i zasad dystansu.
Ostatnie dni pokazały, że idziemy w kierunku lepszym, że ta trzecia fala się przełamała
– stwierdził premier.