REKLAMA

Śmieciówki zostają. Ruch Tuska szokuje

Państwowa Inspekcja Pracy miała w końcu zyskać zęby, wkraczać do firm i nakazywać zmianę umowy pracownikom, którzy są na śmieciówkach albo na B2B. To miał być koniec dziadostwa, okradania pracowników i okradania państwa. Aż tu nagle obudził się premier Tusk i całą machinę nagle zatrzymał.

Premier Tusk chyba lubi dawać się okradać. Robi gwałtowny zwrot i blokuje reformę rynku pracy
REKLAMA

Zatkało mnie. Wydawało się, że wszystko już teraz pójdzie z górki i po latach dziadostwa skończymy ze śmieciówkami na rynku pracy, z udawaniem firm, żeby okradać państwo - w praktyce usankcjonowanym - bo PIP będzie mógł wkroczyć do firmy i zmieniać umowy pracownikom, jeśli dowiedzie, że zgodnie z prawem powinni mieć kodeksowe umowy o pracę.

To szok, bo ta planowana od dawna reforma Państwowej Inspekcji Pracy była już naprawdę długo przygotowywana, a projekt na początku grudnia został zaakceptowany przez Komitet Stały Rady Ministrów, więc to nie były marzenia ściętej głowy - głowy minister Agnieszki-Dziemianowicz-Bąk z Lewicy - ale realnie zaplanowana już do wdrożenia reforma.

REKLAMA

Oczywiście organizacje pracodawców protestowały, próbowały to zablokować. Ale wydawało się, że wszystko już zaszło za daleko i to naprawdę się wydarzy.

Premier Tusk gwałtownie hamuje

Aż tu nagle 2 stycznia obudziliśmy się w innej rzeczywistości, takiej, w której premier Donald Tusk nagle wraca z jakiejś dalekiej podróży, orientuje się, że jego rząd staje za pracownikami kosztem pracodawców i zupełnie niespodziewanie nakazuje resortowi pracy wycofanie tego projektu reformy, o czym pisze „Gazeta Wyborcza”.

Wiecie, co mną wstrząsnęło najbardziej? Nie to, że premier robi to na ostatniej prostej i właściwie nie wiadomo, dlaczego. Ale to, jak to się wydarzyło.

Otóż według relacji GW Donald Tusk nagle zaciągnął hamulec ręczny na posiedzeniu rządu 30 grudnia i między członkami rządu zrobiło się gorąco. Że Agnieszka Dziemianowicz-Bąk protestowała? To łatwo sobie wyobrazić. Jeszcze łatwiej sobie wyobrazić, jak potraktował te jej protesty premier, bo pamiętamy dobrze, jak w przeszłości ją łajał.

Kto interesuje się odrobinę kulisami polityki, albo chociaż oglądał relacjonowane przez telewizję na żywo posiedzenia narad kryzysowych odbywających się na terenach zagrożonych powodzią we wrześniu 2024 r., wie, że Donald Tusk to nie jest miły miś. Donald Tusk to choleryk, który nie znosi sprzeciwu, jest przekonany o swojej nieomylności i nie ukrywa, kiedy jest wściekły.

Rzecz w tym, że w tę dyskusję na temat reformy PIP na posiedzeniu rządu 30 grudnia włączył się Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości. A właściwie próbował się włączyć, bo ta próba, jak relacjonują uczestnicy tego posiedzenia, spotkała się z „wyraźną reakcją premiera”.

Nie wiem, jak wy, ale ja jestem w stanie sobie wyobrazić, co oznacza „wyraźna reakcja”.

Więcej wiadomości na temat rynku pracy można przeczytać poniżej:

Wybite wszystkie zęby. Pracodawcy otwierają szampana

I teraz zaskoczenia są dwa. Pierwsze, że premier tak nagle zrobił zwrot przeciwko długo i głośno opracowywanej reformie. Drugie, że wmieszał się w to minister sprawiedliwości.

To drugie właściwie nie powinno dziwić, bo nagminne nadużywanie umów cywilnoprawnych w Polsce, a także udawanie firm, żeby obniżać koszty pracy, jest zwyczajnie łamaniem prawa, tyle, że akceptowanym od lat przez polskie państwo. Ładnie ze strony ministra Żurka, że zajął pozycję, z której nie chce godzić się na dalsze masowe łamanie prawa i udawanie, że nic się nie dzieje.

Ciekawe, że Waldemar Żurek jest nawet większym radykałem w tej kwestii naprawy stosunków pracowniczych niż lewicowa minister pracy, bo ministerstwo sprawiedliwości w opinii do projektu nowelizacji ustawy o PIP napisało wręcz, że należy iść dalej i nie tylko dać inspektorom możliwości jednoosobowego podejmowania decyzji o zmianie umowy pracownika ze śmieciówki czy B2B na etat, ale wręcz należałoby wprowadzić domniemany stosunek pracy.

To by oznaczało, że inspektor PIP wcale nie musi się nachodzić po firmach i łapać oszustów za rękę, żeby naprawiać patologie pracownicze, ale każdy na starcie powinien mieć etat i to po stronie pracodawcy powinien leżeć ciężar dowodowy, że w tym akurat przypadku stosunek pracy nie ma zastosowania. Bo owszem, czasem nie ma.

No więc minister Żurek - choć jego argumentacja wygląda bardzo logicznie - dostał od premiera po łapach. Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk też, a Donald Tusk jako ostateczna wyrocznia wyrzucił wielką reformę rynku pracy do kosza.

Czy to koniec? Niby nie, Donald Tusk ma wobec minister pracy życzenie, żeby wrócić w projekcie do tego, co mamy teraz, czyli by inspektor PIP po namierzeniu pracodawcy zatrudniającego z naruszeniem Kodeksu pracy mógł co najwyżej skierować wniosek do sądu o zmianę umowy pracownika, a sam nie mógł o tym decydować. 

Jak ministerstwo pracy poprawi projekt zgodnie z tymi założeniami, będzie mógł on wrócić do gry. 

Tylko po co? Ta nowelizacja nie będzie miała już żadnych zębów. Najostrzejsze kły już wcześniej jej zresztą wybito, bo projekt miał zakładać również możliwość, by inspektorzy PIP mogli wydawać decyzje z mocą wsteczną, co dla pracodawców oznaczałoby konieczność zapłaty zaległych za poprzednie lata składek za pracowników.

Srogo, ale to dobrze, bo to by miało moc odstraszającą, więc może stałoby się skuteczne. Teraz jeszcze premier chce, by inspektorzy nie mogli sami naprawiać rzeczywistości. Przykro się na to patrzy.

To premier zepsuł rynek i teraz nie pozwala go naprawiać

Dlaczego właściwie? Bo to właśnie Donald Tusk lata temu zepsuł nam w Polsce rynek pracy. I wydawało się, że od tamtych jego rządów sprzed -nastu lat premier się trochę zmienił, zrozumiał, że świat jest inny i że Polacy też poznali inny punkt widzenia niż tylko neoliberalny. A okazuje się, że wcale się nie zmienił i jak ktoś ten rynek próbuje po nim naprawić, to podkłada mu nogę.

Żeby była jasność - to, że Donald Tusk lata temu jako premier zdecydował o upowszechnieniu się umów cywilnoprawnych na rynku pracy, wcale nie było błędem. To był czas światowego kryzysu, prawdopodobnie rzeczywiście trzeba było uelastycznić rynek pracy, żeby nie popadł w tarapaty. 

Tylko że to powinno być rozwiązanie chwilowe. Kryzys minął, Polska była zieloną wyspą, gospodarki stanęły na nogi, zaczął się rozkwit, ba! nawet zaczęło brakować rąk do pracy, zeszliśmy do rekordów niskiego bezrobocia i co? I gros pracowników nadal było zatrudnianych na zasadach „kryzysowych”. Te kryzysowe zasady zostały z nami na lata i stały się nową normalnością. 

A jak już się przyzwyczailiśmy do tego, że można zatrudniać ludzi z łamaniem Kodeksu pracy, to zaczęliśmy sobie wymyślać nowe, jeszcze bardziej atrakcyjne formy łamania prawa pracy, jak kontrakty B2B dla osób, które pracują jak zupełnie zwyczajni etatowcy.

Przyzwolenie na te patologie trwało w Polsce zbyt długo. Miało się lada chwila skończyć, ale się nie skończy, bo premier Tusk tego nie chce.

Wiecie, o jakiej skali mówimy? Choć niedawno GUS podawał, że wyłącznie na umowie zlecenia lub innych umowach cywilnoprawnych w Polsce pracowało w połowie 2025 r. 1,451 mln i że to rekord, odkąd zbierane są te dane, to musicie wiedzieć, że dane są zbierane dopiero od 2023 r., a to żaden rekord, jeśli sięgnąć pamięcią dalej.

Kilkanaście lat temu Polska była na niechlubnym pierwszym miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o odsetek osób pracujących na różnego rodzaju umowach czasowych, w tym właśnie cywilnoprawnych. Pracowało tak nawet 23 proc. ludzi w Polsce i pod tym względem nigdzie nie było tak źle.

Od tamtej pory nieco się poprawiło i ten odsetek spadł o połowę do poziomu średniej unijnej. Ale prawda jest taka, że częściowo za tą poprawą stoją narodziny nowej patologii, czyli B2B. 

REKLAMA

Mamy w Polsce ok. 2 mln jednoosobowych działalności gospodarczych, z czego ok. 380 tys. wykonuje pracę wyłącznie na rzecz jednego podmiotu, czyli jest fejkową firmą w gruncie rzeczy, która jest firmą tylko po to, żeby płacić państwu niższe podatki i składki.

I państwo to wie. Wie to minister Dziemianowicz-Bąk. I minister Żurek. I premier Tusk też, ale on widocznie lubi dawać się okradać.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-02T21:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T19:06:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T17:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T15:21:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T11:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T09:21:24+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T08:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T06:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-02T05:26:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T21:21:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T18:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T15:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T13:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-01T10:52:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T16:44:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T14:21:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T10:03:56+01:00
Aktualizacja: 2025-12-31T08:34:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T21:57:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T20:01:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T14:28:00+01:00
Aktualizacja: 2025-12-30T10:53:30+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA