Rząd poparł ustawę o weryfikacji szczepień. Czas na próbę sił z antyszczepionkowcami w Sejmie
Rząd pozytywnie ocenia poselski projekt ustawy, który umożliwi pracodawcom sprawowanie rzeczywistej kontroli nad ryzykiem wystąpienia COVID-19 w zakładzie pracy. Taki komunikat pojawił się we wtorek na rządowych stronach. Przepisy umożliwiające pracodawcom sprawdzić, czy ich pracownicy są zaszczepieni, od kilku miesięcy nie mogły przebić się przez silny opór antyszczepionkowców w Sejmie i samym rządzie, ale jest szansa, że tym razem rozum będzie górą. Weryfikacją będzie głosowanie w Sejmie, a to może być bardzo ciężka próba dla kruchej większości Zjednoczonej Prawicy.

Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że poselski projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach zapewniających możliwość prowadzenia działalności gospodarczej w czasie epidemii COVID-19, szerzej znanej jako „ustawa Hoca”, dostała zielone światło od rządu.
Aby ograniczyć COVID-19, pracodawca powinien mieć możliwość weryfikacji statusu zdrowotnego pracowników oraz osób pozostających w stosunku cywilnoprawnym z tym pracodawcą – wskazuje CIR w oficjalnym komunikacie.
Rozwiązanie to pozwoli zapewnić bezpieczne warunki w zakładach pracy
– przekonuje rząd.
Jeśli projekt ustawy stanie się obowiązującym prawem, pracodawca będzie mógł żądać od pracownika (także na umowie cywilnoprawnej) okazania dowodu szczepienia przeciwko covidowi, formalnego potwierdzenia statusu ozdrowieńca lub ważnego negatywnego wyniku testu. Testy będą dla pracowników bezpłatne – będą finansowane przez państwo, szacowany koszt to około 1 mld zł rocznie.
Projekt ustawy mówi, że firmy, które będą zatrudniać wyłącznie osoby zaszczepione, z aktualnym negatywnym testem lub ozdrowieńców, nie będą podlegały obostrzeniom epidemicznym. Warunkiem jest to, że ich klienci także będą mogli pochwalić się jednym z tych trzech statusów.
Praca zdalna dla antyszczepionkowców
Nie zabrakło jednak ukłonu w stosunku do antyszczepionkowców. Pracownikom, którzy poinformują pracodawcę, że nie są ani zaszczepieni, ale nie mogą udowodnić statusu ozdrowieńca, nie będą grozić żadne niewygody, a wręcz przeciwnie. W takim wypadku pracodawca będzie mógł wysłać ich na pracę zdalną z pełnym wynagrodzeniem. To samo będzie dotyczyć osób, które mają pozytywny wynik testu na koronawirusa.
Przepisy te są daleko idącym ustępstwem wobec antyszczepionkowców, ale i tak są krokiem w dobrym kierunku. Gdy słuchałem poniedziałkowej konferencji prasowej ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, odniosłem wrażenie, że w bardzo zawoalowany sposób postawił ultimatum: albo ustawa Hoca, albo podam się do dymisji. Szef resortu zdrowia kilka razy bardzo mocno podkreślił, że będzie to kluczowy element walki podczas wzbierającej fali omikrona.
Wrażenie, że Adam Niedzielski po raz pierwszy publicznie zagroził dymisją w przypadku kolejnej porażki z antyszczepionkowcami w rządzie, niejako potwierdził w środę rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Wojciech Andrusiewicz powiedział, że jego szef dostał zdecydowane zapewnienie od premiera Morawieckiego i prezesa Kaczyńskiego, że lex Hoc będzie teraz priorytetem i będzie procedowana, dlatego nie rozważa dymisji.
Walka pomiędzy zwolennikami racjonalnej polityki covidowej rządu opartej na zdobyczach nauki a naiwnymi wyznawcami teorii spiskowych, ludowych wierzeń i przesądów oraz perfidnymi siewcami dezinformacji wkracza właśnie w obozie rządzącym w decydującą fazę. Losy ustawy Hoca pokażą definitywnie, czy rząd ma rzeczywistą większość w Sejmie, czy jest zakładnikiem antyszczepionkowców.