Czy Polska wykorzysta swój złoty czas? W 2026 roku się przekonamy
Przed Polską wyjątkowy moment, w którym miliardy z KPO zbiegają się z dobrą formą krajowego biznesu. Piotr Arak z VeloBanku ostrzega przed geopolitycznym sztormem, który może zachwiać globalnym rynkiem.

Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, zwraca uwagę, że 2026 rok jest ostatnią szansą na skuteczne wykorzystanie środków z KPO. Dostrzega też szansę na skok technologiczny polskiej gospodarki za sprawą wdrożenia AI i robotyzacji w sektorze MŚP oraz zwraca uwagę na bezprecedensowe ryzyka geopolityczne, a zwłaszcza na napięcia w Cieśninie Tajwańskiej.
Polska gospodarka w 2026 roku wzrośnie o 3,7 proc., stając się liderem wzrostu w regionie - prognozuje w najnowszym raporcie Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.
Według autora raportu Piotra Araka, w 2026 roku polska gospodarka wchodzi w fazę szczytu modernizacyjnego, w której zbiegają się optymalne warunki monetarne, rekordowa stymulacja fiskalna z funduszy UE oraz stabilna sytuacja dochodowa gospodarstw domowych.
Jego zdaniem polska gospodarka jest w sytuacji tzw. Goldilocks economy (gospodarki złotowłosej), charakteryzującej się solidnym tempem wzrostu przy jednoczesnym braku presji inflacyjnej, co pozwala na bezpieczne luzowanie polityki pieniężnej.
Jest to jednak rok ostatniej prostej i moment, w którym należy przekuć nominalny napływ kapitału w trwały wzrost produktywności, zanim niekorzystne trendy demograficzne i wygasanie funduszy unijnych zaczną trwale ograniczać potencjał rozwojowy Polski po 2027 roku.
Polska gospodarka w 2026 roku wzrośnie o 3,7 proc., stając się liderem wzrostu w regionie. To stan idealnej równowagi, gdzie silny rynek pracy napędza konsumpcję prywatną (wzrost o 3,1-3,2 proc.), a rekordowe inwestycje publiczne budują fundament pod przyszły rozwój – mówi Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.
Należy według niego pamiętać, że jest to szczyt bajki, bo prognozy na kolejne lata są znacznie chłodniejsze (spadek w okolice 3 proc. PKB), co wynika z wyczerpywania się prostych rezerw wzrostu i narastających problemów demograficznych.
Brak wdrożenia AI i robotyzacji w sektorze MŚP grozi utratą konkurencyjności
Główny ekonomista VeloBanku wskazuje, że rok 2026 nie przyniesie wygaszenia napięć handlowych, lecz ich instytucjonalne utrwalenie. Polityka handlowa USA pozostaje narzędziem aktywnej presji geopolitycznej i fiskalnej.
Nawet ewentualne decyzje sądowe ograniczające obecne podstawy prawne ceł nie oznaczają ich realnego cofnięcia – administracja dysponuje alternatywnymi ścieżkami, które pozwalają szybko odbudować reżim taryfowy. Dla gospodarki globalnej oznacza to nie tyle jednorazowy szok cenowy, ile przedłużający się stan podwyższonej niepewności, który obniża skłonność firm do inwestycji i komplikuje zarządzanie łańcuchami dostaw.
Rok 2026 przyniesie twarde rozliczenie inwestycji w sztuczną inteligencję. Przy globalnym Capexie na AI sięgającym 527 mld dol. rynki zaczną karać spółki, które nie przełożyły tych nakładów na realną poprawę marż.
Dla Polski to moment krytyczny, bo przy rekordowo niskim bezrobociu (2,9 proc.) i rosnących kosztach pracy (płace +5,5 proc. r./r.), brak wdrożenia AI i robotyzacji w sektorze MŚP grozi utratą konkurencyjności. Firmy, które nie zautomatyzują procesów, zaczną przegrywać walkę o marże z rynkami takimi jak Indie, które szybciej adaptują cyfrowe innowacje - ocenia Piotr Arak.
Scenariusz bazowy zakłada, że RPP wykorzysta okno niskiej inflacji (prognozowane średnioroczne CPI na poziomie 2,3 proc.) do radykalnego obniżenia kosztu pieniądza. Stopa referencyjna powinna spaść z 4 proc. na początku roku do poziomu 3,25 proc. lub nawet 3 proc. w grudniu 2026 roku.
Takie poluzowanie warunków finansowych zbiegnie się ze szczytem inwestycyjnym, co dodatkowo napędzi akcję kredytową. Realne stopy procentowe na poziomie ok. 1 proc. pozwolą utrzymać relatywną siłę złotego (kurs euro/zł ok. 4,20 i dol./zł ok. 3,50), jednocześnie zdejmując ciężar obsługi zadłużenia z sektora przedsiębiorstw - komentuje Piotr Arak.
Więcej wiadomości na temat gospodarki można przeczytać poniżej:
Rok 2026 to ostatnia szansa na efektywne wykorzystanie miliardów z KPO
Ekspert twierdzi, że wzrost gospodarczy Polski w 2026 roku wyniesie 3,7 proc., co uplasuje Polskę w ścisłej czołówce Unii Europejskiej. Fundamentem tego wzrostu będzie unikalna kombinacja solidnego wzrostu przy jednoczesnej niskiej inflacji i bezrobociu. O ile w poprzednich latach motorem była głównie konsumpcja, o tyle w 2026 roku kluczową rolę odegrają inwestycje finansowane środkami z KPO i funduszy strukturalnych.
W 2026 roku dojdzie do kumulacji wydatków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) przed ostatecznym terminem rozliczeń w sierpniu br. Dynamika nakładów brutto na środki trwałe wystrzeli do poziomu 9,5 proc. r./r., napędzana przez 180 mld zł z funduszy UE. Główne środki popłyną do energetyki (offshore, sieci przesyłowe) i budownictwa (termomodernizacja) - wyjaśnia Piotr Arak.
W jego ocenie skala zamówień publicznych w tak krótkim oknie czasowym wygeneruje jednak wąskie gardła – drastyczny brak mocy przerobowych w firmach wykonawczych oraz presję na wzrost cen materiałów budowlanych, co może obniżyć finalną efektywność tych inwestycji.
Rok 2026 to moment szczytu bajki i jednocześnie ostatnia szansa na skuteczne wykorzystanie środków KPO. Istnieje poważne ryzyko, że nominalnie wysokie inwestycje nie przełożą się na trwały wzrost produktywności gospodarki, a jedynie na czasowe pobudzenie konsumpcji prywatnej, co po 2026 roku może skutkować wypłaszczeniem modelu wzrostu Polski. Stąd prognozy długoterminowe pokazują wzrost
w graniach 3 proc. od 2027 roku, a nawet niższy – przewiduje Piotr Arak.
I tłumaczy, że choć atak Chin na Tajwan jest mało prawdopodobny, to potencjalny wpływ chińskiej inwazji byłby dewastujący dla światowej gospodarki. Tajwan kontroluje 90 proc. produkcji najbardziej zaawansowanych półprzewodników, co oznacza, że jakakolwiek blokada wyspy paraliżuje polski przemysł automotive, elektroniczny i zbrojeniowy.
Zwraca też uwagę na to, że globalny spadek PKB w takim scenariuszu szacuje się na ponad 10 proc., co dla Polski oznaczałoby natychmiastową recesję i powrót wysokiej inflacji. Ryzyko to wymusza na największych graczach w kraju dywersyfikację dostawców i budowanie strategicznych zapasów komponentów krytycznych.
Amerykańska operacja w Wenezueli wywołała niepokój zwłaszcza w punktach zapalnych świata. Miejsca takie jak Tajwan obawiają się, że plan Donalda Trumpa może zainspirować Xi Jinpinga i jego partnerów do bezkarności i realizacji imperialistycznych celów – podsumowuje Piotr Arak z VeloBank.
I dodaje, że w wypadku takiego ataku, gospodarka Tajwanu skurczyłaby się o 40 proc., ChRL o 16,7 proc. a USA o 6,7 proc. Także Polska byłaby dotknięta spadkiem o około 10 proc. W przypadku blokady morskiej gospodarka Tajwanu skurczyłaby się o 12,2 proc., ChRL o 8,9 proc., USA o 3,3 proc., a świata o 5 proc.
Pełna wersja raportu jest dostępna do pobrania pod linkiem: https://velobank.pl/dokumenty/prognozy-roczne-2026.







































