Śmieci droższe przez system kaucyjny. Producenci dostali ulgę
Produkującym szklane butelki wielokrotnego użytku udało się wywalczyć odstępstwo od systemu kaucyjnego na trzy kolejne lata. Ale na wyższe stawki opłat za śmieci nie ma to żadnego wpływu.

Polski system kaucyjny ledwo otrząsnął się po trzymiesięcznym okresie przejściowym a już czekają go zmiany. Chodzi o szklane butelki wielokrotnego użytku. Do tej pory było ustalone, że za tego typu opakowania - do pojemności 1,5 l - należy się kaucja w wysokości 1 zł. Najpierw starały się to zmienić browary piwowarskie. Carlsberg zgodę na ominięcie systemu kaucyjnego już dostał, na podobną czekał też Żywiec. Teraz swoje trzy grosze dołożyły od siebie Sejm, który przyjął nowelizację uchwały kaucyjnej.
Ma na celu ochronę i utrzymanie sprawdzonych systemów zwrotu szklanych butelek wielokrotnego użytku poprzez usunięcie zbędnej nadregulacji i zapewnienie stabilnych zasad dla konsumentów i przedsiębiorców w duchu gospodarki obiegu zamkniętego. To konkretna odpowiedź na postulaty środowiska oraz realne wsparcie dla efektywnych rozwiązań ekologicznych - tak tłumaczy w serwisie X ten legislacyjny krok Gabriela Lenartowicz, zastępca przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
System kaucyjny: szklane butelki czasowo wyłączone?
Co ustalili posłowie, a czym mają zająć się senatorowie na posiedzeniu zaplanowanym na 21–22 stycznia? Chodzi o pozostawienie szklanych butelek wielokrotnego użytku w dotychczas działających systemach zwrotu. Tym samym przystąpienie ich producentów do obowiązującego już systemu kaucyjnego jest dobrowolne. Do 31 grudnia 2028 r. Z kolei do 31 marca 2026 r. trzeba przekazać w tym względzie stosowną informację do Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Systemy prowadzone przez poszczególnych producentów działają dobrze i mają wysokie poziomy zwrotu - przekonuje Piotr Mazurek, ekspert ds. gospodarki obiegu zamkniętego w Konfederacji Lewiatan, cytowany przez serwis prawo.pl.
Do tej pory pusta butelka szklana, na przykład po piwie, mogła być zwrócona wyłącznie w sklepie, w którym ją zakupiono. Ale to ma się zmienić. I taki zwrot ma być możliwy w każdym sklepie, dodatkowo: bez okazania paragonu. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji nie do końca jednak jest przekonana, czy to dobre rozwiązania. Bo przemienia każdy sklep w miejsce zbiórki, co może wiązać się ze sporymi kłopotami logistycznymi. I kosztami, które zdaniem POHiD, powinny być pokrywane przez jakiś specjalny mechanizm, bo dla większości sieci handlowych takie rozwiązania są po prostu nie do udźwignięcia.
W przyszłości, jeżeli dojdzie do realnej unifikacji butelek i ograniczenia ich liczby do rozsądnego, standardowego zestawu, możliwego do obsługi w typowych skrzynkach, można wrócić do rozmowy o zbiórce wszystkich opakowań bez paragonu. Jest to jednak perspektywa długoterminowa, a nie rozwiązanie, na którym można bezpiecznie oprzeć system już dziś - przekonuje POHiD.
Droższe śmieci przez kaucję
Widać więc, że polski system kaucyjny już na samym początku jest korygowany i wcale nie można być pewnym, że to już ostatnia jego modyfikacja. Tymczasem samorządowcy już robią temu systemowi czarny PR i przekonują mieszkańców, że to właśnie przez wprowadzenie kaucji będą płacić drożej za śmieci. Tak przedstawiają to m.in. władze gminy Kobiór (województwo śląskie).
Gdyby nie ten system, utrzymalibyśmy stawkę dotychczasową. Kiedyś firma wywozowa odbierała żółte worki od mieszkańców, a następnie po obróbce sprzedawała je i obniżała nam cenę. Teraz butelki trafią do automatów w sklepach. Firma straci zysk z plastiku, więc podnosi ceny za odbiór reszty śmieci. Efekt? Płacimy podwójnie: kaucję w sklepie i więcej za śmieci w gminie - tłumaczą tamtejsi urzędnicy.
Więcej o systemie kaucyjnym przeczytasz w Bizblog:
Dlatego mieszkańcy gminy Kobiór muszą od nowego roku zderzyć się z podwyższoną do 39 zł stawki za odbiór śmieci. W sąsiednich gminach jest bardzo podobnie: w Rydułtowach i Goczałkowicach-Zdrój ta stawka wynosi już po 44 zł, w Wojkowicach - 43 zł. Ale droższe śmieci przez system kaucyjny dotyczą całego kraju. W ciągu roku podnoszono te opłaty w takich miastach, jak Warszawa, czy Kraków. Od nowego roku nowe stawki obowiązują też na przykład w Gdańsku. Przez to rodzina mieszkająca w lokalu o powierzchni 65 m kw. zapłaci miesięcznie o 14,30 zł więcej.
Główne przyczyny tej sytuacji to wzrost ilości odpadów o 12 proc., skok płacy minimalnej o 80 proc., inflacja na poziomie 43 proc. oraz nowe regulacje, w tym system kaucyjny, który obniżył nasze przychody o ponad 2 mln zł - wylicza Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska w UM Gdańsk.







































