Wielkanocne zakupy znów wystawią nasze portfele na próbę. Choć inflacja wyhamowała, tradycyjne przysmaki drożeją pod wpływem rosnących kosztów energii oraz niepokojącej sytuacji na rynkach międzynarodowych.

Z szacunków opartych o dane GUS i notowań giełdy w Broniszach wynika, że na jajka, cukrowego baranka, pieczywo i wędliny do wielkanocnego koszyczka wydać możemy około 32 złote. To o prawie 7 proc. więcej niż przed rokiem.
Jak to możliwe, że cukrowy baranek jest droższy mimo taniego cukru
Choć ostatnie dane o inflacji pokazywały wyraźne uspokojenie podwyżek kosztów życia, to i tak za tradycyjne wielkanocne produkty zapłacić będziemy musieli więcej niż przed rokiem. Droższe są m.in. jaja, chrzan, pieczywo i wędliny - mówi Bartosz Turek.
Według niego bardzo prawdopodobne, że w tym roku więcej zapłacimy też za cukrowe baranki, bo choć cukier jest dziś tańszy niż przed rokiem, to inne składniki ceny wielkanocnych baranków (m.in. wynagrodzenia czy prąd) są droższe niż przed rokiem.

Największy wzrost cen dotyczy korzenia chrzanu, za który w hurcie trzeba zapłacić o ponad 1/5 więcej niż przed rokiem – sugerują dane publikowane przez giełdę w Broniszach. Ta zmiana nie powinna nas jednak nadmiernie uderzyć po kieszeni, bo w oczywisty sposób przeciętny rodak nie jest w stanie zjeść tyle chrzanu, co na przykład jaj czy wędlin.
W porównaniu do sytuacji sprzed roku symboliczne obniżki lub stabilizację cen GUS sugeruje w przypadku sera twarogowego i mąki. Największy ruch w dół GUS odnotował w przypadku cukru - ocenia Bartosz Turek.
Ekspert zauważa, że ten był w lutym br. o ponad 7 proc. tańszy niż przed rokiem. Warto dodać, że ze spadkiem cen cukru mamy do czynienia już od 3 lat. W tym czasie stawka za kilogram spadła o ponad połowę z ponad 6,3 zł do niewiele ponad 3 zł obecnie.
Więcej wiadomości na temat zakupów można przeczytać poniżej:
Oficjalne dane o cenach nie uwzględniają jeszcze skutków konfliktu
Turek twierdzi, że warto mieć jednak przy tym świadomość, że ceny produktów spożywczych publikowane przez GUS podsumowują luty 2026 roku, a więc nie uwzględniają jeszcze konsekwencji wojny na Bliskim Wschodzie.
Problemy z transportem przez cieśninę Ormuz podniosły ceny paliw, co złagodziła już rządowa interwencja. Z punktu widzenia rolników nie mniej ważne jest jednak też to, że dziś znacznie więcej niż w lutym trzeba płacić za gaz oraz nawozy - wyjaśnia Bartosz Turek.
Analitycy Pekao sugerują, że solidna podaż zbóż i roślin oleistych przynajmniej do połowy 2026 roku powinna być barierą dla wzrostu cen. Potem jednak droższe paliwa i nawozy mogą wziąć górę.
Szczególnie jeśli konflikt będzie się przeciągał lub eskalował, to spodziewany wzrost cen produktów roślinnych w oczywisty sposób może przełożyć się też na ceny mięsa czy jaj, bo przecież rolnicy będą musieli korzystać z pasz, których ceny mogą wzrosnąć.
Skoro już o jajkach mowa, to bez wątpienia są one symbolem najmocniej związanym z Wielkanocą. W ramach zabawy na liczbach możemy zestawić ich ceny z cenami mieszkań, których zmiany budzą od lat żywe emocje - wspomina ekspert.
Jak się okazuje, za równowartość metra mieszkania w dużym mieście można dziś kupić około 11,4 tys. jajek. To wyraźnie mniej niż rok temu, gdy było to ponad 12,8 tys. sztuk.
Co się zmieniło? Już od kilku kwartałów mamy do czynienia ze stabilizacją cen mieszkań, podczas gdy wiele produktów spożywczych w tym jajka wyraźnie zdrożały. Warto podkreślić, że do obliczeń przyjęto najświeższe dostępne dane NBP na temat cen faktycznie płaconych za mieszkania. Te są niestety publikowane z opóźnieniem. Najświeższe wstępnie podsumowują 4 kwartał 2025 roku - komentuje Bartosz Turek.




















