Gaz drożeje. Uszkodzony gazociąg i chłody uderzą nas po kieszeni
W ostatnich dniach jesteśmy świadkami solidnych zwyżek cenowych gazu ziemnego. Powodów takiej sytuacji jest co najmniej kilka. Jesteśmy na starcie sezonu grzewczego i kolejny raz w grę wchodzi deficyt gazu. I takie energetyczne przepychanie się może potrwać jeszcze parę lat. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje, że szczyt wydobycia gazu nastąpi w 2030 r.
Gaz, ropa i węgiel natychmiast do lamusa. Nie widzicie, co się dzieje?
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) głównie przez kryzys energetyczny aktualizuje swój Scenariusz Zero Emisji Netto do 2050 r. (NZE). Dokument, który ujrzał światło dzienne raptem dwa łata temu, już okazuje się nieaktualny. Z gazu, ropy i węgla powinniśmy zrezygnować szybciej, niż planowaliśmy. W innym przypadku walkę ze zmianami klimatu możemy zaprzestać już teraz.
Szantaż Gazpromu znowu nie zadziała. Zima nam niestraszna. Dzięki, Nigerio
Tym razem Rosji nie uda się w trakcie tej zimy przycisnąć energetycznie Europy do ściany. A groźby ze strony Gazpromu nie mają żadnego pokrycia. W efekcie spada cena gazu, która znowu jest najtańsza od grudnia 2021 r. Jakby tego było za mało, to na rynku gazu swoje piętno bardziej niż dotąd chce odcisnąć Nigeria, która zapowiada zwiększenie produkcji.
Pompy ciepła do lamusa. Gorzej jest tylko z modnym zamiennikiem ekogroszku
Jeszcze w ubiegłym roku byliśmy mistrzami świata pod względem instalacji nowych pomp ciepła, rosła zainstalowana moc fotowoltaiki, skrzydła zaczęła rozwijać na lądzie energetyka wiatrowa po pożegnaniu niesławnej zasady 10H. I kiedy już się wydawało, że transformacja energetyczna odbywa się tym samym oddolnie i raczej nikt jej nie zatrzyma, nagle ktoś zaciągnął hamulec ręczny i polski rynek urządzeń grzewczych zaczął się krztusić.
Cuda na kolei. Chwilę temu ceny biletów rosły, teraz są obniżki. Czujecie? Nadchodzą wybory
Władza wykorzysta każdą możliwość, żeby puścić oczko do wyborcy i w tak dobrym nastroju wysłać go do wyborczych urn. Nie inaczej jest teraz w przypadku cen biletów kolejowych na trasy obsługiwane przez PKP Intercity. Bo po wakacjach, jak tłumaczy przewoźnik, ludzie wracają do szkół oraz pracy i trzeba im to jakoś ułatwić. A co z kryzysem energetycznym, przez który spółka nie tak dawno podnosiła jeszcze swoje stawki? O tym kolejowy potentat nie wspomina ani słowem.