REKLAMA

Myślicie, że to niemożliwe? Oni już sprzedają mieszkania taniej, niż kupili

Mieszkania nigdy nie tanieją? No to patrzcie, co dzieje się z rynkiem w dużym mieście, na którym ceny rosły, rosły, zrobiło się naprawdę drogo, a wszystko osiągnęło sufit. Nie tylko flipperzy płaczą, zwykły człowiek musi sprzedawać swoje mieszkanie taniej niż je kiedyś kupił.

Myślicie, że to niemożliwe? Oni już sprzedają mieszkania taniej, niż kupili
REKLAMA

Tym rynkiem jest Londyn. I eksperci twierdzą, że to wcale nie jest przejściowe, a sprzedający w Londynie długo jeszcze nie będą spać spokojnie.

Dlaczego o tym wam pisze? Nie wydaje mi się wcale, żeby jakaś istotna część Polaków rozważała akurat zakup nieruchomości w Londynie. Chodzi raczej o to, że to dobra lekcja, pokazująca, że zawsze jest jakiś sufit i nieprawdą jest powiedzenie, że ceny nieruchomości ostatecznie zawsze będą rosły.

REKLAMA

Drożej już się nie da

Te spadki cen mieszkań, o których niedawno pisałam, a które widać w Polsce, to pestka. To minimalna korekta, która dawno już się rynkowi należała. Ale jak porównamy ceny mieszkań w Polsce do cen sprzed pięciu czy dziesięciu lat, to nadal jest niebo a ziemia, w ogóle inny rząd wielkości. Przypomnę kilka przykładów. Z danych NBP wynika, że:

  • w Warszawie na koniec 2025 r. średnia cena  (transakcyjna) 1 mkw na rynku wtórnym to 16 750 zł;
  • na koniec 2020 r. to było 10 671 zł;
  • a na koniec 2015 r. 7401 zł.
  • albo w Krakowie - na koniec 2025 r. to 14 898 zł;
  • na koniec 2020 r. - 8849 zł;
  • a na koniec 2015 r. - 5939 zł.

Wystarczy tych przykładów. Widać wyraźnie, że dziś ceny mieszkań w Polsce są o 130-150 proc. wyższe.

Więcej wiadomości na temat nieruchomości można przeczytać poniżej: 

Bo i pensje w tym czasie urosły, inna jest dziś wartość pieniądza - powiecie. Owszem. Ale Londynu ten argument też przecież dotyczy. Warszawie daleko do Londynu, ale jednak oba miasta to stolice, co powoduje, coś więcej niż siła nabywcza mieszkańców determinuje wzrosty cen. Mieszkania w stolicach są czymś więcej niż mieszkaniami, są aktywami bardziej niż w pozostałych częściach kraju. Itp. Itd.

No właśnie. I wygląda na to, że Londyn, jako miasto z najwyższymi cenami nieruchomości w Europie, doszło już do swojego szczytu w tym zakresie, osiągnęło punkt zwrotny i jest już coraz gorzej. 

60 proc. domów sprzedanych ze stratą

Na początku tego roku eksperci z agencji Hamptons mówili na łamach „Daily Mail”, że odsetek mieszkań, które w Londynie sprzedawane są ze stratą, czyli po niższej cenie niż zostały kupione, jest na alarmującym poziomie. W 2025 r. poniżej ceny zakupu zostało sprzedanych 14,5 proc. mieszkań.

Dodatkowo aż 60 proc. domów sprzedawanych w Londynie przyniosła straty. A nie mówimy przecież tylko o transakcjach flipperskich, gdzie sprzedaż następuje szybko po zakupie, ale o wszyskich transakcjach, a więc również o tych nieruchomościach, które zostały kupione kilka lat wcześniej.

Dla porównania, w całej Anglii i Walii w 2025 r. 8,7 proc. sprzedających uzyskało za swoją nieruchomość kwotę niższą od pierwotnie zapłaconej, a więc stolica odstaje od reszty kraju in minus.

Eksperci z Hamptons wskazują, że są nawet tacy, którzy sprzedawali taniej, niż sami kupili 10 lat temu. I wcale nie wygląda, żeby sytuacja miała się w Londynie poprawić. Dlaczego?

Podatki straszą bogaczy

Po pierwsze, podniesiono podatek od czynności cywilnoprawnych, po drugie, są coraz większe obawy dotyczące nałożenia dodatkowych podatków na tych, którzy nie są rezydentami w Wielkiej Brytanii. To też zresztą lekcja, jak zaczyna działać polityka publiczna, kiedy ceny naprawdę odlecą w kosmos.

To przekłada się już teraz na nieruchomości, szczególnie na rynek nieruchomości luksusowych, którym tam akurat nie brakuje. Jest takie miasto, Weybridge w hrabstwie Surrey, niecałe 30 km od Londynu, które przez lata było miastem bogaczy. Mieszkali tam na przykład Beatlesi – John Lennon i Ringo Starr, a także Sir Elton John.

Do niedawna mieszkali tam też miliarder Lakshmi Mittal (magnat hutnictwa), szef Revoluta Nikolay Storonsky czy Nassef Sawiris, współwłaściciel klubu piłkarskiego Aston Villa FC.

Do niedawna, bo wszyscy zdążyli się już wyprowadzić w obawie przed planami wprowadzenia rocznego podatku od nieruchomości o wartości powyżej 2 mln funtów.

REKLAMA

To wszystko sprawiło, że miasto bogaczy stało się ostatnio miastem widmo, bo jedna czwarta domów w najbardziej luksusowej dzielnicy stoi pusta. I nikt ich nie chce kupić. Ceny spadają spektakularnie. Jedna z nieruchomości wystawiona za 3,7 mln funtów została przeceniona na 2 mln funtów i chętnych nadal brak.

A więc tak, gdzieś tam jest sufit.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-24T21:56:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T14:47:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T12:07:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T10:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T09:09:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T07:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T05:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-24T04:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T19:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T16:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T14:14:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA