Coraz głośniej mówi się o integracji miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w jeden organizm, pod auspicjami Katowic. Sześć miast ma być już po słowie. Brane są pod uwagę dwa scenariusze: stopniowa integracja poprzez referenda albo projekt ustawy.

Prezydent Katowic Marcin Krupa w rozmowie z Rzeczpospolitą przekonuje, że powstanie nowego miasta w regionie wcale nie jest przesadą. Chodzi o przekształcenie całej, obecnej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w jedno duże miasto. Z liczbą mieszkańców na poziomie ponad 2 mln. Zdaniem Krupy takie rozwiązanie byłoby najprostsze pod względem prawnym i decyzyjnym. Ale ze względów w pierwszej kolejności politycznych taki scenariusz jest jednak najtrudniejszy do realizacji.
Wymagałby przekonania wszystkich włodarzy i mieszkańców poszczególnych miast, bo przecież takie rozwiązanie nie powinno być narzucane siłą, ale być możliwością dla wszystkich chętnych - tłumaczy prezydent Katowic.
Katowice: stopniowa integracja przez demografię
O połączeniu miast Metropolii w jeden organizm miejski mówi się już od lat. Ale przeszkodą są ambicje poszczególnych prezydentów, burmistrzów i wójtów. Ta przeszkoda może okazać się nie do pokonania. Dlatego coraz częściej pod uwagę brane jest inne rozwiązanie. Chodzi o stopniową integrację.
Zaczęliśmy od tak zwanego podregionu katowickiego: Katowic, Rudy Śląskiej, Chorzowa, Świętochłowic, Siemianowic Śląskich i Mysłowic. Te sześć miast jest już „po słowie” i wspólnie zastanawiamy się, w jaki sposób moglibyśmy się dalej konsolidować - zdradza Marcin Krupa.
Koronnym argumentem ma być demografia. Nie jest tajemnicą, że polskie miasta - także te na Górnym Śląski - sukcesywnie się wyludniają. Na przykład populacja Rudy Śląskiej tylko w latach 2022–2024 skurczyła się o ponad 20 tys. ludzi. Chorzów w tym czasie stracił przeszło 16 tys. mieszkańców, a Katowice - blisko 50 tys.
Nowych mieszkańców przyciągają przede wszystkim duże ośrodki, bo duże miasto ma większe możliwości rozwoju i oferuje szersze perspektywy. Tak rośnie Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław czy Gdańsk. My również chcemy znaleźć się w tym gronie - tłumaczy Marcin Krupa.
Albo seria referendów albo projekt ustawy
Prezydent Krupa nie ukrywa, że w pierwszej kolejności rozważany będzie model warszawski, chociaż dzielnicowy podział ma nie być najlepszym, możliwym wyborem.
W takim modelu poszczególne części miasta zachowają swoją tożsamość, funkcjonując jak dzielnice w ramach jednego organizmu. A mieszkanki i mieszkańcy będą mieć dostęp do całej oferty – szkół, obiektów sportowych czy usług publicznych – niezależnie od tego, w której części takiego miasta by mieszkali - przekonuje prezydent Katowic.
Więcej o Katowicach przeczytasz w Bizblog:
Krupa chce działać jak najszybciej. Uważa, że ta kadencja jest kluczowa, bo jeśli teraz śląscy samorządowcy nie podejmą odważnego kroku, to kolejna realna szansa może pojawić się dopiero za osiem lat. Dlatego pierwszym działaniem musi być referendum w tych pierwszych, sześciu miastach. Alternatywą jest złożenie w Sejmie propozycji ustawowej w tej sprawie.
Moje marzenie jest takie, by Katowice stały się co najmniej milionowym miastem dzięki zacieśnieniu współpracy z naszymi sąsiadami. I żeby ludzie, którzy już tu są, chcieli tu zostać, a ci, którzy mogą przyjechać, mieli przekonanie, że warto właśnie tutaj budować swoją przyszłość - nie ukrywa Marcin Krupa.



















