Wychwytywanie CO2 wcale nie redukuje emisji. Naukowcy biją na alarm
Dzięki technologii wychwytywania dwutlenku węgla mieliśmy uwolnić Ziemię z pułapki kuchenki mikrofalowej, w której wszyscy powoli się gotujemy. A co jeśli za tym kryje się jednak więcej złego niż dobrego?

Mark Jacobson, profesor inżynierii lądowej i środowiskowej oraz dyrektor programu Atmosfery i Energii na Uniwersytecie Stanforda, postanowił włożyć kij w mrowisko. W opublikowanej w styczniu 2026 r. książce „Wciąż nie potrzeba cudów” przyjrzał się temu, czy technologia wychwytywania CO2 spełnia pokładane w niej nadzieję, czy może okazała się błędem. Wnioski autora niestety są dosyć pesymistyczne.
Wychwytywanie dwutlenku węgla powoduje więcej szkody niż pożytku i służy jedynie przedłużaniu działalności przemysłu paliw kopalnych - twierdzi prof. Jacobson.
Dwutlenek węgla wspomaga sektor paliw kopalnych
Skąd takie twierdzenie? Amerykański naukowiec na tapetę wziął trzy projekty: największą na świecie instalację do wychwytywania i składowania dwutlenku węgla w Australii, połączoną z terminalem LNG Gorgon na wyspie Barrow; elektrownię Boundary Dam w Estevan w prowincji Saskatchewan w Kanadzie i amerykańską elektrownię węglową W.A. Parish w pobliżu Thompsons w Teksasie.
Doskonałym przykładem na to co tak naprawdę dzieje się z dwutlenkiem węgla jest sytuacja w kanadyjskiej Elektrownia Boundary Dam - pierwszej na świecie z tego typu instalacją. Prof. Jacobson ustalił, że od 2015 do końca 2023 r. średnia wydajność wychwytywania dwutlenku węgla ze spalin tej elektrowni wynosiła 57 proc.
W niektórych latach sięgała ona nawet 66 proc., a w innych zaledwie 36 proc.. Wychwycony dwutlenek węgla został w całości sprzedany do celów wspomagania wydobycia ropy naftowej - przekonuje Mark Jacobson.
Co więcej: Projekt Boundary Dam wymagał, żeby elektrownia węglowa wyprodukowała o 25 proc. więcej energii elektrycznej tylko do zasilania urządzeń do wychwytywania dwutlenku węgla, co również skutkowało 25 proc. wzrostem wydobycia, spalania i emisji węgla.
Najpierw łapiemy CO2, a potem uwalniamy do atmosfery
Autor książki „Wciąż nie potrzeba cudów” podkreśla, że wychwytywanie dwutlenku węgla nie jest technologią zeroemisyjny. I przekonuje, że przy takim samym koszcie energii turbiny wiatrowe i panele słoneczne zastępujące paliwa kopalne redukują emisję dwutlenku węgla znacznie bardziej efektywnie.
Jeśli weźmiemy pod uwagę los wychwyconego dwutlenku węgla, problem się pogłębia - zauważa prof. Jacobson.
Jednym ze sposobów wykorzystania wychwyconego dwutlenku węgla jest wykorzystanie tego gazu w produkcji napojów gazowanych.
Większość z niego jest uwalniana z powrotem do atmosfery podczas ich spożywania - zwraca uwagę Mark Jacobson.
Inwestycje z umowy społecznej z górnikami nie mają sensu?
Jak wylicza amerykański naukowiec: do końca 2023 r. dwutlenek węgla był aktywnie wychwytywany w 41 projektach na całym świecie, Spośród całego wychwyconego wolumenu w tych projektach aż 82,1 proc. CO2 wykorzystano do wspomożenie rynku ropy naftowej.
Maksymalna możliwa zdolność wychwytywania w ramach tych 41 projektów wyniosła 64,8 mln ton dwutlenku węgla rocznie, co stanowi zaledwie 0,17 proc. z 38,5 mld ton metrycznych rocznie emitowanych w 2022 r. w wyniku spalania paliw kopalnych i reakcji chemicznych - twierdzi dyrektor programu Atmosfery i Energii na Uniwersytecie Stanforda.
Więcej o dwutlenku węgla przeczytasz w Bizblog:
Te ustalenia stawiają bardzo duży znak zapytania nad sensownością realizacji inwestycji wpisanych w umowę społeczną, którą rząd podpisał z górnikami w maju 2021 r. Mowa w niej jest m.in. o budowie instalacji do zgazowywania węgla w technologii IGCC z członek do wychwytu dwutlenku węgla; o budowie infrastruktury do transportu wychwyconego dwutlenku węgla, a także o budowie podziemnych magazynów do składowania CO2.
Na razie żadna z tych inwestycji nie ruszyła z miejsca. Patrząc na ustalenia z USA: może dobrze się stało? Ale ważniejsze jest, żeby umowę społeczną z górnikami jeszcze raz pod tym kątem prześwietlić i ostateczne ustalić, czy inwestowanie w wychwyt dwutlenku węgla rzeczywiście jest dobrym pomysłem, czy nie lepiej stawiać jednak na rozwój OZE.







































