Cena emisji CO2 znowu rośnie. Czekają nas olbrzymie rachunki
System handlu emisjami ETS przez ostatnie lata dał się mocno we znaki przemysłowi, zwłaszcza temu napędzanemu energią z węgla. Pośrednio odczuwali to też konsumenci. Ale to jeszcze nic w porównaniu z tym, co nas czeka po uruchomieniu systemu ETS2, który będzie liczyć emisje z budownictwa i transportu. Wtedy za ogrzanie mieszkania czy domu możemy płacić nawet 40 proc. więcej. Obecnie trwają polityczne przepychanki, żeby ETS2 odroczyć. Ale na to, żeby opóźnienie trwało więcej niż rok, raczej nie ma żadnych szans.
Pompy ciepła wydają się znakomitą receptą na dekarbonizację unijnych gospodarstw domowych. Przy okazji przecież można też tak załatwić problem emisji. W tym kierunku podąża zarówno dyrektywa budynkowa EPBD, jak i system handu emisjami ETS2. Kulą u nogi wydają się ceny takich urządzeń grzewczych i ich instalacji, a także wydajność. W tym ostatnim przypadku znakomite wieści napływają z Chin oraz z Wielkiej Brytanii.
Schwytać CO2 i pod ziemię z nim. Cała Polska modli się o sukces
Technologia wychwytywania i składowania dwutlenku węgla CCS (CO2 Capture and Storage) miała być dla polskiego górnictwa szansą na odrodzenie w klimacie eko. Wreszcie wszystkie klocki miały do siebie pasować i nawet dalsze spalanie węgla mogłoby mieć ręce i nogi, nie godząc bezpośrednio w politykę klimatyczną UE. Niestety, któryś już raz z rzędu skończyło się tylko na słowach. Jednak Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) przekonuje, że nie wszystko stracone, a technologia CCS dalej jest szansą dla naszego przemysłu.
Jeszcze nigdy tyle nie zarobiliśmy na emisji CO2. A dostaniemy jeszcze więcej
Najnowszy raport Banku Światowego nie pozostawia żadnych złudzeń: ubiegły rok był rekordowy jeżeli chodzi o globalne zyski z tytułu pobieranych opłat za emisję CO2. Ale jeżeli faktycznie chcemy dopełnić ustaleń zawartych w porozumieniu klimatycznym z Paryża – musimy przygotować się na jeszcze wyższe ceny.
Przełomowy projekt polskich naukowców. Prąd i ciepło z CO2
Już lata temu część ekspertów wskazywała, że jedyną receptą i ratunkiem dla polskiego górnictwa jest wychwytywanie CO2. Bo przecież gdyby nie te emisje, to górnictwa nie byłoby się, o co czepiać. Od tego czasu pojawiło się kilka lepszych i gorszych technologii. Projekt, nad którym pracują obecnie polscy i norwescy naukowcy, daje nadzieję na dwie pieczenie na jednym ogniu. Można za jednym razem ograniczyć ilość CO2 w atmosferze i jednocześnie zadbać o bezemisyjne ciepło.