Czy prezydent czytuje „Financial Times”? Mam nadzieję, że tak. Karol Nawrocki zaledwie w grudniu zawetował ustawę, która miała podnieść akcyzę na alkohol. Wcześniej planowane podwyżki akcyzy zakładały jej wzrost o 5 proc. w 2026 i tyle samo w 2027 r., ale rząd chciał ten plan zmienić i podnieść akcyzę w tym roku nie o 5, a o 15 proc., a w 2027 r. o 10 proc.

I te podwyżki mogłyby ratować nas przed szkodliwą „tanizną” na rynku alkoholi. To ważne, bo alkohol w Polsce mamy tani i coraz bardzo dostępny. A teraz na dodatek okazuje się, że alkohol może tanieć i to gwałtownie, z powodu wojny cenowej światowych producentów.
Więcej o alkoholu przeczytasz w Bizblog:
Hektolitry niechcianego alkoholu
I tu wracam do wspomnianego „Financial Times”, który pisał niedawno o tym, ze branża alkoholowa na świecie ma się fatalnie. Najwyraźniej ludzie zaczynają pić znacznie mniej, a producenci alkoholu tego trendu dotąd jakoś nie zauważyli. W efekcie mają magazyny pełne niesprzedanego towaru o szacunkowej wartości 22 mld dol., a to generuje straty i długi.
Analitycy cytowani przez brytyjską gazetę mówią wprost, że to bezprecedensowa sytuacja. Jest już na tyle źle, że niektóre firmy zawieszają działalność.
Albo bardziej obrazowo: francuski producent koniaku Rémy ma zapasy w magazynach o wartości dwukrotnie wyższe niż roczne przychody firmy.
A kojarzycie whisky Jim Beam? No to główna destylarnia w Kentucky, która go produkuje, została zamknięta co najmniej rok.
Prezydent przeszarżował
Pytanie, co dalej? Przecież tych hektolitrów alkoholu nie ma sensu trzymać w magazynach, trzeba je jakość upłynniać. A żeby to zrobić, trzeba będzie obniżać ceny. I to na wyścigi - inny słowy, światu grozi wojna cenowa na rynku alkoholi - pisze „FT”.
Czyli będziemy mieli jeszcze tańszy alkohol na sklepowych półkach. Co w takiej sytuacji mogą i powinni zrobić politycy w ramach polityki publicznej? Sprawić, żeby i tak tani już w Polsce alkohol nie taniał jeszcze bardziej. To się robi podniesieniem stawek akcyzy oczywiście. I chcieliśmy to zrobić zanim jeszcze wiedzieliśmy, że może nam grozić wojna cenowa. Teraz to tym bardziej konieczne.
Ale prezydent o tym nie wiedział. I teraz to on będzie odpowiedzialny za rozpijanie narodu.
Fot. Mikołaj Bujak/KPRP







































