Decyzja była przewidywalna, ale komunikat już mniej. Rada Polityki Pieniężnej zostawiła stopy procentowe bez zmian, lecz jasno sygnalizuje, że sytuacja zaczyna się komplikować. Inflacja znów może wzrosnąć, paliwa drożeją przez napięcia na Bliskim Wschodzie, a gospodarka wysyła mieszane sygnały.

Aktualizacja 15.15
Perspektywy inflacji i aktywności gospodarczej są obarczone znaczną niepewnością, w szczególności w związku z sytuacją geopolityczną - czytamy w komunikacie, który NBP wydał po czwartkowym posiedzeniu RPP.
To jedno zdanie dobrze oddaje ton całego komunikatu. Inflacja znów rośnie – głównie przez drożejące paliwa – a na sytuację coraz mocniej wpływają czynniki zewnętrzne, na które RPP ma ograniczony wpływ. Jednocześnie krajowa gospodarka wysyła mieszane sygnały.
W praktyce przekaz jest czytelny: nie ma warunków do dalszych obniżek stóp, a ścieżka inflacji znów robi się niepewna. Cykl luzowania polityki pieniężnej może więc zatrzymać się na dłużej, niż jeszcze niedawno zakładano.
Najgorszy scenariusz jest mało prawdopodobny
Jak ocenia Michał Stajniak, wiceszef działu analiz XTB, scenariusz powrotu do dwucyfrowej inflacji jest dziś bardzo mało prawdopodobny. Aby do niego doszło, ceny musiałyby rosnąć w tempie przekraczającym 1 proc. miesięcznie. To oznacza, że oczekiwania powrotu RPP do podwyżek stóp jeszcze w tym roku są na razie przedwczesne.
Analityk zwraca jednak uwagę, że to nie oznacza powrotu do obniżek. Inflacja najpewniej pozostanie podwyższona i w kolejnych miesiącach będzie rosnąć, co w praktyce ogranicza przestrzeń do luzowania polityki pieniężnej. Rynek wciąż dopuszcza scenariusz pojedynczej podwyżki stóp w horyzoncie roku, choć jeszcze niedawno wyceniał ich znacznie więcej.
W jego ocenie działania rządu obniżające ceny paliw mogą ograniczyć presję inflacyjną i ryzyko efektów drugiej rundy. Pomaga też chłodniejszy rynek pracy, który nie generuje tak silnej presji płacowej jak w poprzednich latach.
Najbardziej czarny scenariusz dojścia do dwucyfrowej inflacji jest bardzo mało prawdopodobny – podkreśla Michał Stajniak.
W efekcie najbardziej realny scenariusz to stabilizacja stóp procentowych na obecnym poziomie – z niewielkim ryzykiem podwyżki – co powinno wspierać złotego, choć jego kurs pozostaje wrażliwy na ceny energii.
Decyzja bez niespodzianki
Po decyzji Rady stopy procentowe NBP wynoszą:
- stopa referencyjna – 3,75 proc.
- stopa lombardowa – 4,25 proc.
- stopa depozytowa – 3,25 proc.
- stopa redyskontowa weksli – 3,80 proc.
Kwietniowe posiedzenie Rada Polityki Pieniężnej od początku zapowiadało się jako jedno z najbardziej przewidywalnych w ostatnich miesiącach.
Ekonomiści nie mieli wątpliwości, że scenariusz jest jeden.
Wynik posiedzenia może być w zasadzie tylko jeden: utrzymanie stóp procentowych bez zmian – wskazywał przed decyzją Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB.
Podobnie oceniali sytuację analitycy banków. Ich zdaniem przestrzeń do dalszych obniżek się wyczerpała, ale na podwyżki jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
Raty kredytów pozostaną na podobnym poziomie, a oprocentowanie lokat raczej nie wzrośnie.
Bank centralny daje jasny sygnał: sytuacja jest niepewna, więc nie będzie gwałtownych ruchów. Decydujące będą najbliższe miesiące – zwłaszcza to, co stanie się z inflacją i cenami energii.
Inflacja pod kontrolą, ale ryzyka rosną
Kluczowy powód? Inflacja. Z jednej strony pozostaje ona w pobliżu celu banku centralnego. Z drugiej – jej perspektywy zaczynają się pogarszać.
Perspektywy inflacyjne się pogorszyły, co spowoduje, że Rada zaprezentuje bardziej ostrożne nastawienie – oceniali ekonomiści ING.
W tle pojawia się przede wszystkim jeden czynnik: energia. Wzrost cen surowców – szczególnie ropy – może podbić inflację w kolejnych miesiącach.
Najprawdopodobniej inflacja na koniec tego roku może oscylować bliżej 4–5 proc. – wskazywał Michał Stajniak.
To oznacza, że choć dziś sytuacja wygląda stabilnie, ścieżka inflacji może szybko się zmienić.
Więcej wiadomości na temat stóp procentowych
Rynek już dyskutował podwyżki
Co ciekawe, w ostatnich tygodniach rynek zaczął grać pod inny scenariusz.
Jeszcze w marcu inwestorzy wyceniali nawet do 100 punktów bazowych podwyżek w perspektywie roku. Dziś te oczekiwania są mniejsze, ale temat nie zniknął całkowicie.
Problem w tym, że – jak podkreślają ekonomiści – fundamenty nie uzasadniają jeszcze takiego ruchu.
Wskazywanie na podwyżki może być przedwczesne – zaznacza Stajniak.
Gospodarka nie jest tak rozgrzana jak w 2022 roku, presja płacowa osłabła, a działania rządu – np. w zakresie cen paliw – częściowo amortyzują wzrost inflacji.
RPP przechodzi w tryb „czekamy”
Dzisiejsza decyzja wpisuje się w coraz wyraźniejszą strategię banku centralnego: przeczekać niepewność.
Bank centralny będzie uważnie monitorował dane inflacyjne w poszukiwaniu sygnałów rozlewania się wzrostów cen – wskazują ekonomiści.
W praktyce oznacza to jedno: stopy procentowe mogą pozostać bez zmian jeszcze przez dłuższy czas.
Nasz bazowy scenariusz zakłada, że pozostaną one bez zmian co najmniej do końca tego roku – oceniają analitycy.
Co dalej ze stopami?
Na razie scenariusz jest stosunkowo prosty:
- obniżki – wstrzymane
- podwyżki – za wcześnie
- kolejne decyzje – uzależnione od inflacji i cen energii
To oznacza, że kolejne miesiące będą kluczowe. Jeśli inflacja zacznie ponownie rosnąć, temat podwyżek wróci szybciej, niż dziś się wydaje. Na razie jednak RPP wysyła jasny sygnał: żadnych gwałtownych ruchów. NBP wchodzi w tryb ostrożności – i czeka na rozwój sytuacji.



















