Nici z pokoju na Bliskim Wschodzie. Ropa mocno w górę
Nie tego spodziewali się inwestorzy. Fiasko rozmów pokojowych między USA a Iranem oraz zapowiedzi Donalda Trumpa w sprawie Cieśniny Ormuz błyskawicznie wywindowały ceny ropy naftowej. I nie zanosi się, by sytuacja na światowych rynkach miała się szybko odwrócić.

Tydzień rozpoczął się na światowych rynkach mocnymi wzrostami cen ropy naftowej. Za baryłkę lekkiej ropy (WTI) płacono tuż po otwarciu azjatyckiego rynku ponad 105 dol., czyli ponad 10 proc. więcej niż przed weekendem. Nieco mniejsze wzrosty widać także w przypadku ropy Brent (z Morza Północnego).
Inwestorzy zareagowali w ten sposób na doniesienia napływające w weekend z Pakistanu i Białego Domu. Podkopały bowiem (i tak dość wątłe) nadzieje na trwalszą stabilizację w rejonie Zatoki Perskiej.
Pokój musi poczekać
Prowadzone przez ponad 20 godzin w Islamabadzie rozmowy pokojowe między USA a Iranem nie przyniosły oczekiwanego przez rynki pozytywnego rozstrzygnięcia. Strony nie doszły do porozumienia, negocjacje zakończyły się fiaskiem. Z agencyjnych doniesień, opartych o wypowiedzi osób w nie zaangażowanych wynika, że Amerykanom nie udało się dogadać z Iranem ani w kwestii odblokowania irańskich pieniędzy, ani Cieśniny Ormuz, ani blisko pół tony wzbogaconego uranu, którym dysponować ma Iran.
I właśnie brak porozumienia w „kwestii nuklearnej” był, zdaniem amerykańskiego przywódcy, głównym powodem zerwania rozmów.

W odpowiedzi na fiasko dyplomatycznych wysiłków prezydent Donald Trump zapowiedział blokadę Cieśniny Ormuz.
Ze skutkiem natychmiastowym Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych, Najlepsza na Świecie, rozpocznie proces blokady wszelkich statków próbujących wpłynąć do Cieśniny Ormuz lub ją opuścić – napisał na swoim portalu Truthsocial.com prezydent USA.
Trump zapewnił, iż poinstruował amerykańską marynarkę wojenną, aby namierzała i przejmowała każdą jednostkę na wodach międzynarodowych, która uiściła opłatę na rzecz Iranu.
Nikt, kto płaci nielegalne myto, nie będzie miał zapewnionego bezpiecznego przejścia przez pełne morze. Rozpoczniemy także niszczenie min, które Irańczycy rozmieścili w cieśninach. Każdy Irańczyk, który otworzy ogień do nas lub do pokojowych jednostek, zostanie posłany prosto do piekła! – dodał w swoim stylu prezydent.
Blokada Cieśniny Ormuz od 16
Nad ranem polskiego czasu Donald Trump skonkretyzował informacje o amerykańskiej (choć według niego wezmą w niej udział także inne państwa) blokadzie Cieśniny Ormuz: ma się rozpocząć o godzinie 16 polskiego czasu.
Stany Zjednoczone rozpoczną blokadę statków wpływających do irańskich portów oraz z nich wypływających 13 kwietnia o godzinie 10:00 czasu wschodniego (ET). Dziękuję za uwagę! – czytamy we wpisie Donalda Trumpa.
Okazuje się więc, po raz kolejny zresztą, że zapowiedzi amerykańskiego przywódcy o rychłym zażegnaniu konfliktu były na wyrost. Podobnie jak zapowiadany przez niego szybki powrót cen ropy naftowej do poziomów sprzed 28 lutego 2026 r., kiedy armie USA i Izraela zaatakowały Iran.
Przyznał to zresztą sam Donald Trump na antenie Fox News. Jego zdaniem w listopadzie 2026 r. (termin wyborów parlamentarnych w USA przypadający na połowę kadencji prezydenta) ceny ropy, a także gazu, „mogą być takie same, a może trochę wyższe, ale powinny być mniej więcej na tym samym poziomie” co obecnie.
Rynki reagują nerwowo
Drożejąca ropa to niejedyny efekt zawiedzionych nadziei inwestorów na bliskowschodni – nawet jako-taki – pokój. Na 16 godzin przed zapowiadaną przez Donalda Trumpa blokadą Cieśniny Ormuz kontrakty terminowe na amerykańskim rynku mocno zniżkowały: S&P 500 o 1 proc., Nasdaq100 o 1,3 proc., Dow Jones o 1 proc.
Według ekonomistów PKO BP weekendowe wydarzenia dotyczące konfliktu bliskowschodniego (wraz z negatywnymi konsekwencjami dla cen surowców energetycznych) ponownie otwierają dla rynków finansowych „scenariusz skrajny, w którym skokowy wzrost cen ropy podbija inflację i może zachwiać aktywnością gospodarczą”.
Na poniedziałkowej sesji oczekujemy negatywnej reakcji inwestorów i odwrócenia korzystnych trendów z zeszłego tygodnia – napisali ekonomiści PKO BP w porannym komunikacie.



















