Ponad trzy miesiące obowiązywania przepisów o jawności wynagrodzeń nie przyniosły przełomu – komentują eksperci. Do tego te dane z rynku pracy. Pracodawcy się przyczaili, a rewolucji, na którą liczyli pracownicy, ani widu, ani słychu.

Pierwszy pełny kwartał po cząstkowym wdrożeniu unijnej dyrektywy do polskiego Kodeksu pracy wypada blado. Nawet bardzo blado. W branży IT udział ofert z widełkami płacowymi spadł z 58,4 proc. do 54,4 proc. rok do roku. W pozostałych sektorach wzrósł symbolicznie z 34,4 proc. do 35,4 proc. Tak jak zapowiadaliśmy kilka miesięcy temu: ustawa o jawności wynagrodzeń to niewypał.
Pracodawcy grają na czas
Nowelizacja przepisów, opublikowana pod koniec 2025 r., miała przyspieszyć ujawnianie wynagrodzeń w ofertach pracy. Rynek jednak nie zareagował tak, jak oczekiwano.
Po okresie rosnącej presji na transparentność wynagrodzeń widać, że rynek podchodzi do tego tematu bardziej zachowawczo, niż można było zakładać. Spadek udziału ofert z widełkami w IT sugeruje, że firmy w warunkach zmieniającego się rynku próbują zachować większą elastyczność negocjacyjną. To nie jest odwrót od jawności, ale trend przestał się rozwijać dynamicznie – mówi Paulina Świątkiewicz, HR Business Partner w justjoin.it i rocketjobs.pl.
Z perspektywy pracodawców to zrozumiałe. Widełki ograniczają pole manewru przy negocjacjach. Z perspektywy kandydatów – to powrót do starej gry w zgadywanie.
IT nadal najbardziej przejrzyste
Największa jawność wciąż dotyczy branży technologicznej. W niektórych specjalizacjach – jak Ruby czy Scala – odsetek ofert z widełkami przekracza 80 proc. To nie jest tak, że praca w IT rządzi się swoimi prawami. Po prostu – wszędzie tam, gdzie brakuje ludzi, firmy nie mogą sobie pozwolić na ukrywanie stawek.
Więcej w Bizblogu Spider's Web o jawności zarobków
Poza IT sytuacja wygląda dużo gorzej. Nawet w najbardziej „otwartych” branżach – takich jak produkcja czy marketing – udział ofert z wynagrodzeniem jest wyraźnie niższy.
Juniorzy tracą najwięcej
Najbardziej niepokojący sygnał płynie z segmentu najmłodszych pracowników. Transparentność ofert dla juniorów poza IT spadła z 52 proc. do 34,9 proc. rok do roku.
Mamy więc dokładnie odwrotny efekt niż zakładali twórcy regulacji.
Im mocniej pracodawca konkuruje o kandydata, tym częściej podaje widełki, bo wie, że bez nich nie przyciągnie uwagi. Juniorzy aplikują tam, gdzie tylko się da, więc pracodawca nie ma presji, by od razu odkryć karty. Stąd paradoks: regulacja, która miała pomóc osobom o słabszej pozycji na rynku, najwolniej zmienia sytuację właśnie w tym segmencie – zauważa Paulina Świątkiewicz.
Jawność tylko na papierze
Nawet tam, gdzie widełki się pojawiają, problem nie znika. Oferty pracy z przedziałami typu 5-15 tys. zł czy 10-25 tys. zł formalnie spełniają wymogi transparentności, ale dla kandydata niewiele znaczą. To raczej sygnał, że firma zostawia sobie pełną dowolność.
Efekt jest prosty: transparentność istnieje, ale bywa pozorna.
W czerwcu test dla pracodawców
Kolejny etap wdrażania przepisów – w tym obowiązek raportowania luki płacowej – ma wejść w życie w czerwcu 2026 r. Dopiero wtedy okaże się, czy rynek rzeczywiście zacznie się zmieniać. Tymczasem okazuje się, że sama regulacja to za mało, by przekonać pracodawców do jej przestrzegania.



















