Inwestorzy nie wierzą w irański chaos. Mogą mocno się przejechać
Piątkowe wydarzenia wokół Cieśniny Ormuz wyglądały mniej więcej tak. Iran ogłosił otwarcie drogi wodnej, Trump zaczął świętować wielkie zwycięstwo, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w tym samym czasie otworzył ogień do statków. Ropa skoczyła na koniec dnia zdrożała o 7 procent.

Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB, zwraca uwagę w porannym komentarzu, że reakcja inwestorów pokazuje przepaść między tym, co dzieje się na rynku fizycznym, a tym, w co wierzą rynki finansowe. O co chodzi? Gdy analityk mówi o rynku fizycznym, ma na myśli to, czy surowiec naprawdę płynie i jest dostępny, a nie sytuację na wykresach. I właśnie w tym kontekście analizuje to, co się wydarzyło od piątku do poniedziałku rano.
Kto rządzi w Iranie?
A wydarzyło się sporo. Najpierw minister spraw zagranicznych ogłosił otwarcie cieśniny. Strażnicy Rewolucji zaznaczyli niemal równocześnie, że „nie zgadzają się na żadne ustępstwa i nie zamierzają w ogóle negocjować ze Stanami Zjednoczonymi". Premier Iranu powtarzał cały czas, że negocjacje w Islamabadzie „mają być kontynuowane". Stajniak zastanawia się więc: „kto tak naprawdę rządzi w Iranie i w jaki sposób dystrybuowane są informacje?"
To ważne, bo do Islamabadu leci dzisiaj wiceprezydent USA JD Vance. Tymczasem strona irańska wciąż nie potwierdziła, czy wyśle tam kogokolwiek.
Więcej w Bizblogu o skutkach konfliktu w Zatoce Perskiej
Spokój, który może być błędem
Michał Stajniak zauważa, że w poniedziałek rano ropa Brent była notowana minimalnie powyżej 90 dolarów. Dolar z kolei oddał większość porannych wzrostów, a EURUSD wrócił w okolice 1,1760. Złoto odbiło po chwili słabości.
Rynek najwyraźniej nie wierzy w nieuchronną eskalację i traktuje te wydarzenia jako element strategii negocjacyjnej – ocenia Stajniak.
Tyle że w tym samym czasie USA ostrzelały irański kontenerowiec, zajęły jednostkę, a Iran zapowiedział odpowiedź. Stajniak nie ukrywa, że według niego „sytuacja na rynku fizycznym jest ekstremalnie napięta", a „ogromna różnica względem rynku kontraktów terminowych sugeruje, że inwestorzy finansowi mogą być zbyt optymistycznie nastawieni na przyszłość."
W Zatoce Perskiej dzieje się dużo. Na ekranach tradingowych jakby mniej.



















