Cieśnina Ormuz znów zamknięta. Trump: rozmowy idą świetnie, Iran: nie do końca
Świat na chwilę uwierzył, że sytuacja się uspokaja. Ropa zaczęła tanieć, giełdy odbiły, a inwestorzy złapali oddech. Ten moment nie potrwał długo.

Iran ponownie zamknął Cieśninę Ormuz, kluczowy szlak dla globalnych dostaw ropy. Decyzja zapadła w sobotę, 18 kwietnia, i odwróciła kierunek wydarzeń, który jeszcze dzień wcześniej wyglądał na deeskalację – relacjonuje Reuters.
To kolejny zwrot w konflikcie, który wybuchł 28 lutego, gdy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły działania zbrojne przeciwko Iranowi. Mija właśnie ósmy tydzień, a skutki napięć widać nie tylko w regionie, ale też w cenach paliw i nerwowych reakcjach rynków finansowych na całym świecie.
Ceny ropy spadły już poniżej 90 dolarów
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że wszystko zmierza do zawarcia porozumienia. W czwartek ogłoszono 10-dniowe zawieszenie broni między Izraelem a Libanem. Dzień później Iran poinformował o ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz.
Rynki zareagowały błyskawicznie. Ropa potaniała, Brent spadł do 86 dolarów za baryłkę, najniższego poziomu od marca, a indeksy na giełdach ruszyły w górę.
Niestety w sobotę 18 kwietnia Teheran zmienił decyzję i ponownie zamknął cieśninę. Władze Iranu tłumaczą to utrzymującą się blokadą ich portów przez USA. W ich opinii to złamanie warunków rozejmu.
Więcej o skutkach zamknięcia Cieśniny Ormuz
Dwie narracje, jeden impas
Rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem trwają, ale ich obraz zależy od tego, kto o nich mówi.
Donald Trump przekonuje, że negocjacje idą „bardzo dobrze” i sugeruje, że porozumienie jest w zasięgu ręki. Jednocześnie oskarża Iran o szantaż i nie wyklucza powrotu do działań militarnych, jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem.
Po stronie Iranu ton jest znacznie bardziej powściągliwy.
Osiągnęliśmy pewien postęp, ale wciąż dzieli nas duża odległość – mówi, cytowany przez Reutersa, główny negocjator Iranu Mohammad Baqer Qalibaf.
Rynki patrzą na jedno – ropę
Przed wybuchem wojny przez Ormuz przepływało około 20 proc. światowej ropy. Każde zamknięcie cieśniny natychmiast przekłada się na ceny paliw, a to już nie jest problem odległych rynków, tylko coś, co kierowcy widzą później na stacjach.
Dla polityków to wrażliwy temat. Wysokie ceny paliw szybko przekładają się na nastroje wyborców, a w roku wyborczym potrafią być bardziej bolesne niż niejeden kryzys dyplomatyczny.
Rozejm wygasa w środę. Jeśli nie zostanie przedłużony, ryzyko powrotu do otwartego konfliktu znów stanie się scenariuszem bazowym. W poniedziałek rano dowiemy się, jak obecny impas wyceniają rynki.



















