GUS opublikował kluczowe dane o wynagrodzeniach za 2025 rok. To one były ostatnim brakującym elementem potrzebnym do wyliczeń w systemie emerytalnym. Teraz ZUS może już oficjalnie podać parametry, od których zależą waloryzacja emerytur i rent oraz wysokość części nowych świadczeń dla milionów Polaków.

Przeciętne wynagrodzenie w czwartym kwartale 2025 r. wyniosło 9 197,79 zł. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniosło 8 903,56 zł. Realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w 2025 r. w stosunku do 2024 r. wyniósł 5,5 proc. Kwota bazowa w 2025 r. wyniosła 7 770,04 zł. Podane wielkości służą do celów określonych w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – podał Główny Urząd Statystyczny.
Choć komunikat wygląda jak czysta statystyka, dla systemu emerytalnego to jeden z kluczowych momentów w roku. To właśnie na te dane czekały instytucje odpowiedzialne za domknięcie wyliczeń dotyczących świadczeń. Bez nich nie da się bowiem policzyć jednego z najważniejszych parametrów – waloryzacji emerytur i rent.
Dlaczego ZUS musiał czekać na dane GUS
Waloryzacja świadczeń nie jest decyzją uznaniową ani prostą korektą „o inflację”. Jej wysokość wynika z ustawowego wzoru, który uwzględnia nie tylko wzrost cen, ale również realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia. Ten drugi element pokazuje, czy płace w gospodarce rosły szybciej niż inflacja i o ile system emerytalny może „nadążyć” za poziomem życia pracujących.
Dopiero po publikacji danych GUS możliwe jest zamknięcie rachunków i ogłoszenie wskaźnika waloryzacji. ZUS nie interpretuje tych liczb ani ich nie przelicza po swojemu – potrzebuje ich jako brakującego elementu całej układanki.
Co zobaczy emeryt, a czego nie zobaczy pracownik
Informacja o realnym wzroście wynagrodzeń o 5,5 proc. ma znaczenie przede wszystkim dla osób pobierających świadczenia. To jeden z parametrów, który wpływa na to, jak mocno emerytury i renty wzrosną od marca. Nie oznacza to jednak, że świadczenia rosną dokładnie o 5,5 proc. To tylko część mechanizmu, który obejmuje także inflację.
Dla większości pracujących ta liczba pozostanie abstrakcyjna. Przeciętne wynagrodzenie publikowane przez GUS nie jest normą ani „obietnicą płacową”. To średnia statystyczna, która służy głównie do obliczeń systemowych, a nie do ustalania pensji w firmach.
Więcej w Bizblogu o waloryzacji emerytur
Co to oznacza w praktyce dla 60-latka
Osoba, która w 2026 roku przechodzi na emeryturę lub składa wniosek o jej przeliczenie, odczuje skutki komunikatu najbardziej bezpośrednio. Kluczowa jest tu kwota bazowa wynosząca 7 770,04 zł. To jeden z elementów wzoru używanego przy obliczaniu świadczeń na tzw. starych zasadach.
W praktyce oznacza to, że dwie osoby z podobnym stażem pracy i zbliżonymi zarobkami, ale przechodzące na emeryturę w różnych latach, mogą dostać różne świadczenia. Różnica nie zawsze jest spektakularna w pierwszym miesiącu, ale rozłożona na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat pobierania emerytury staje się realna i odczuwalna.
A co z tego ma 40-latek
Dla osoby w wieku produkcyjnym komunikat GUS nie oznacza ani automatycznej podwyżki, ani zmiany wysokości składek. Jego znaczenie jest pośrednie. Dane o realnym wzroście wynagrodzeń wpływają na waloryzację składek zapisanych na koncie w ZUS oraz na ogólną kondycję systemu emerytalnego.
Mówiąc prościej: to sygnał, że wartość przyszłej emerytury nie jest „zjadana” przez inflację, ale też nie jest informacją, którą da się przełożyć na bieżący budżet domowy.
Przeciętne wynagrodzenie to nie „średnia pensja”
Komunikat GUS bywa mylnie odczytywany jako informacja o tym, ile „powinno się” zarabiać. Tymczasem przeciętne wynagrodzenie to narzędzie statystyczne, które służy głównie do liczenia świadczeń, przeliczeń i waloryzacji. Składają się na nie zarówno bardzo wysokie pensje w części branż, jak i niskie wynagrodzenia dużej grupy pracowników.
Dlatego większość zatrudnionych nie zobaczy ani 9,2 tys. zł, ani 8,9 tys. zł na swoim koncie. Te kwoty żyją przede wszystkim w tabelach ZUS i w przepisach, a nie w umowach o pracę.
Ważny komunikat dla milionów Polaków
To nie zapowiedź podwyżek wynagrodzeń, lecz techniczny fundament decyzji o świadczeniach. Dane GUS pozwalają domknąć wyliczenia waloryzacji, ustawić parametry nowych emerytur i rent oraz przeliczać świadczenia zgodnie z ustawą.
Dla pracujących to informacja o stanie gospodarki. Dla emerytów i przyszłych emerytów – liczby, od których zależą bardzo konkretne pieniądze.







































