REKLAMA

Utknąłeś w Dubaju i urlop się przedłużył? Masz obowiązki wobec pracodawcy

Wielu Polaków poleciało na wakacje do Dubaju i innych krajów Bliskiego Wschodu już po ostrzeżeniach rządu, by trzymać się od tego regionu z daleka. Dziś są w strefie działań wojennych i żądają pomocy od państwa. Nie mogą jednak zapominać, że ich sytuacja kryzysowa nie zwalnia ich z obowiązków, jakie mają wobec swoich pracodawców.

Dubaj
REKLAMA

Czy można było przewidzieć, że utrzymujące się od dawna napięcie wokół Iranu osiągnie aż na taką skalę? Zapewne nie, ale o tym, że wybuch wojny wisi na włosku, premier polskiego rządu ostrzegł już 19 lutego, gdy na konferencji prasowej w Zielonce poprosił o natychmiastowe opuszczenie Iranu, tłumacząc, że „za kilka-, kilkadziesiąt godzin ewakuacja może stać się już niemożliwa”. Potem były kolejne rządowe ostrzeżenia, obejmujące także inne kraje, m.in. Izrael i Liban. Oraz apele do zarejestrowania się w programie Odyseusz.

REKLAMA

Polscy turyści na Bliskim Wschodzie

Do wielu osób te informacje w ogóle nie dotarły, bo „się nie interesują polityką”, inni programowo rządowi nie wierzą, ale możliwe, że najliczniejszą grupę stanowili ci, którym żal było nie jechać na wykupione wakacje. Swoje na pewno zrobił też silny przekaz marketingowy bliskowschodnich kurortów, które za pośrednictwem influencerów pokazują się jako miejsca całkowicie bezpieczne. Mało tego, wielu Polaków wciąż lata na Bliski Wschód, np. do Omanu.

Dziś polscy turyści domagają się pomocy od rządu i uważają, że ma on wobec nich określone obowiązki. Tymczasem sami mają obowiązki wobec swoich pracodawców. Państwowa Inspekcja Pracy ostrzega, że nagłe zdarzenia, takie jak zamknięcie przestrzeni powietrznej czy odwołanie lotu z Bliskiego Wschodu, wcale nie zwalniają pracownika z obowiązków wobec firmy.

Choć okoliczności te są niezależne od pracownika, nie zwalniają go z obowiązków wobec pracodawcy. Kluczowe znaczenie ma szybkie i rzetelne poinformowanie o przyczynie nieobecności oraz przewidywanym momencie powrotu do pracy – mówi główny inspektor pracy Marcin Stanecki.

PIP tłumaczy, że najważniejszy obowiązek to szybki kontakt z pracodawcą. Pracownik powinien poinformować go o przyczynie nieobecności i przewidywanym terminie powrotu najpóźniej w drugim dniu absencji. Forma zależy od zasad przyjętych w firmie – może to być telefon, SMS, mail lub komunikator. Jak wyjaśnia, brak informacji zwiększa ryzyko uznania nieobecności za nieusprawiedliwioną.

Warto pamiętać, że samo zdarzenie losowe, nawet tak poważne jak konflikt zbrojny czy paraliż lotnisk, nie oznacza automatycznego usprawiedliwienia nieobecności pracownika. Pracodawca może ją jednak uznać, jeśli pracownik przedstawi wiarygodne dowody. Chodzi o potwierdzenia od linii lotniczej, komunikaty lotniska, informacje z ambasady lub własne pisemne oświadczenie.

Więcej o energetyce przeczytasz w Bizblog:

PIP radzi, że im więcej rzetelnych dokumentów, tym większa szansa, że pracodawca przychyli się do wniosku pracownika. Warto zachować screeny wiadomości, maile i oficjalne komunikaty, a także dokumentować samo zgłoszenie nieobecności, na przykład poprzez zapisanie potwierdzenia wysłanej wiadomości.

Z wynagrodzeniem kiepska sprawa

Gorzej dla pracownika wygląda kwestia wynagrodzenia. PIP tłumaczy, że zgodnie z art. 80 Kodeksu pracy pensja przysługuje za wykonaną pracę. Jeśli przeszkoda w jej świadczeniu nie leży po stronie pracodawcy, firma nie ma obowiązku wypłaty wynagrodzenia za dni „utknięcia” za granicą. Zamknięta przestrzeń powietrzna to zdarzenie niezależne od pracownika, ale od pracodawcy również.

Brak kontaktu lub brak dowodów może mieć poważne konsekwencje. Nieobecność może zostać uznana za nieusprawiedliwioną, co oznacza obniżenie wynagrodzenia lub karę porządkową, taką jak upomnienie czy nagana. W skrajnych przypadkach możliwe jest rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika.

Brak informacji o nieobecności i jej przyczynach może zostać uznany przez pracodawcę za naruszenie obowiązującego porządku w zakładzie pracy, a nieobecność za  nieusprawiedliwioną – ostrzega PIP.

REKLAMA

Pracownik może jednak próbować „przekwalifikować” czas nieobecności. Jedną z opcji jest przedłużenie urlopu wypoczynkowego, jeśli ma jeszcze niewykorzystane dni i pracodawca wyrazi zgodę. Możliwe jest także skorzystanie z urlopu na żądanie, który obejmuje 4 dni w roku i jest w pełni płatny.

Innym rozwiązaniem jest urlop bezpłatny, wymagający zgody pracodawcy, albo praca zdalna z miejsca pobytu, jeśli charakter obowiązków na to pozwala. Najlepszą strategią jest jednak szybkie zgłoszenie sytuacji, zebranie dowodów i zaproponowanie realnego rozwiązania. Jak podkreśla PIP, szybkość i konkretne działania ograniczają ryzyko sporu.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-03T13:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-03T08:25:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-03T06:46:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T21:26:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T18:17:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T16:57:23+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T13:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T11:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T09:29:15+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA