Dolar traci na globalnym rynku, złoty zyskuje, a inwestorzy coraz uważniej przyglądają się politycznemu konfliktowi wokół Rezerwy Federalnej. Presja administracji Donalda Trumpa na Jerome’a Powella oraz narastające napięcia geopolityczne sprawiły, że amerykańska waluta znalazła się pod wyraźną presją.
Poranek na rynku walutowym przyniósł wyraźną słabość dolara i względną siłę złotego. Rano za dolara płacono 3,60 zł, euro kosztowało 4,21 zł, funt 4,85 zł, a frank szwajcarski 4,52 zł. W praktyce oznaczało to, że złoty umacniał się wobec dolara, euro i funta.

Tym razem złoty tracił wyłącznie w relacji do franka szwajcarskiego, podczas gdy dolar pozostaje najsłabszą walutą na rynku – wskazał w komentarzu Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB.
W ujęciu globalnym dolar jest obecnie najsłabszą walutą w koszyku G10. Źródłem presji nie są jednak dane makroekonomiczne, lecz eskalacja politycznego konfliktu wokół Rezerwa Federalna i jej prezesa Jerome Powell.
Dolar pod presją wątpliwości o niezależność Fed
Jak zwracają uwagę ekonomiści ING, inwestorzy wciąż funkcjonują w cieniu działań, zapowiedzi i gróźb Donald Trump, które podbijają niepewność polityczną i rynkową. Nowym, szczególnie wrażliwym elementem jest otwarty spór z bankiem centralnym USA.
Oświadczenie Jerome’a Powella, który otrzymanie wezwania do złożenia zeznań w śledztwie karnym odebrał jako pretekst do ataku administracji na niezależność Fed i decyzje w sprawie stóp procentowych, stało się nowym źródłem napięć politycznych w USA – podkreślają ekonomiści ING.
Dla rynku walutowego to sygnał alarmowy. Niezależność banku centralnego jest jednym z fundamentów wiarygodności dolara jako globalnej waluty rezerwowej. Jej podważanie niemal automatycznie przekłada się na odpływ kapitału w stronę innych walut oraz klasycznych bezpiecznych przystani.
Frank i euro zyskują, dolar najsłabszy w koszyku G10
Reakcja rynku była jednoznaczna. Dolar tracił zarówno wobec euro, jak i franka szwajcarskiego, który umacniał się w odpowiedzi na wzrost ryzyka politycznego w USA. Słabość amerykańskiej waluty widoczna była także w relacji do złotego, który korzysta z globalnego odwrotu od USD.
Zdaniem analityków presja na dolara może się utrzymać, jeśli konflikt między administracją USA a Fed będzie się zaostrzał. Dla rynku walutowego nie jest to bowiem jednorazowy incydent, lecz pytanie o trwałość niezależności amerykańskiej polityki pieniężnej.
Na razie odpowiedź inwestorów jest czytelna: dolar traci, a waluty postrzegane jako stabilniejsze – od franka, przez euro, po złotego – zyskują na politycznym zamieszaniu w Stanach Zjednoczonych.
Czytaj więcej w Bizblogu o dolarze
Co się stało?
W ciągu ostatnich trzech dni rynki walutowe zostały zaskoczone eskalacją konfliktu wokół Jerome'a Powella, prezesa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. W piątek pojawiły się informacje o wszczęciu przez Departament Sprawiedliwości postępowania karnego dotyczącego zeznań Powella przed senacką komisją bankową z czerwca 2025 r., związanych z kosztami renowacji siedziby Fed w Waszyngtonie. W weekend Powell opublikował oświadczenie, w którym stwierdził, że zarzuty są „pretekstem” do wywierania presji politycznej na bank centralny i jego decyzje w sprawie stóp procentowych.
W poniedziałek sprawa wyraźnie przelała się na rynek walutowy. Dolar zaczął tracić na szerokim rynku, a inwestorzy zaczęli odreagowywać ryzyko podważenia niezależności Fed. Donald Trump zapewnił, że nie wiedział o przygotowywanym śledztwie, ale ponownie podkreślił, że – jego zdaniem – stopy procentowe w USA powinny być niższe.
Dla rynku walutowego był to sygnał, że spór między administracją USA a bankiem centralnym wchodzi w nową, bardziej konfrontacyjną fazę, co bezpośrednio uderza w postrzeganie dolara.







































