To już nie plotki. W NFZ nie ma pieniędzy, eksperci mówią o bankructwie
Aż się dziwię, że w tej sprawie jest tak cicho w największych mediach, bo sytuacja wygląda bardzo źle. W drugiej połowie roku będzie dużo trudniej o dostęp do lekarza, ciężko chorzy pacjenci wymagający drogich leków już są odsyłani z kwitkiem, a system ochrony zdrowia sprawia wrażenie, jakby miał stan przedzawałowy.
Składka zdrowotna to nie chleb. Bogaci muszą płacić więcej
Od stycznia przyszłego roku przedsiębiorcy dostaną kolejne przywileje pod pozorem likwidacji monstrualnego absurdu, który absurdem nie jest, a wynika z krótkiej pamięci przedsiębiorców. Ale największy problem leży gdzie indziej. Aby ulżyć tym przedsiębiorcom, których z uwagi na brak dochodu rzeczywiście nie stać na opłacenie składki zdrowotnej, obniżamy tę składkę wszystkim przedsiębiorcom, również tym najbogatszym.
Niskie składki zdrowotne dla przedsiębiorców to wysokie podatki dla wszystkich Polaków
Nie ma się co oszukiwać: jeśli chcecie niższej składki zdrowotnej, to albo serwujecie całej Polsce podwyżkę podatków, albo skazujecie na śmierć seniorów, których leczenie bardzo dużo kosztuje – ponad połowa wszystkich wydatków na ochronę zdrowia kierowana jest do osób 60+, problem w tym, że ta grupa wiekowa rośnie błyskawicznie.
Lekarz na dyżurach gra w pasjansa, ale wszystkie terminy zajęte
NFZ kombinuje, jak wciskać pacjentów do lekarza bez kolejki. I dobrze kombinuje, bo kolejki długie na wiele tygodni i miesięcy, a jednocześnie lekarze często siedzą w swoich gabinetach i się nudzą. Dziwne? Nie, bo pacjenci nie odwołują wizyt i sloty się marnują na wielką skalę. A może tak w czasach internetu da się zorganizować lekarza last minute?
Kolejki do lekarzy rosną przez Lexusa w leasingu? Tak etatowa hołota sponsoruje bogaczy
Kolejki do lekarzy są coraz gorsze. Kto w nich stoi? Ci, którzy są zmuszeni, bo nie stać ich na znacznie szybszą wizytę prywatnie. Co na to Polska? Obniżmy składkę zdrowotną dla najlepiej sytuowanych, których stać na lekarza poza NFZ. Zaraz, a dziura po tych pieniądzach? Spoko, nie będzie żadnej dziury, z budżetu państwa ją zasypiemy. Czyli wszystko ok? Nie bardzo, bo to znaczy, że zasypią ją najbiedniejsi Polacy, żeby bogaci mogli płacić mniej.