Czy polskie złoto jest bezpieczne w USA? Prezes NBP właśnie sprawdził i wysłał jasny sygnał
Prezes Narodowego Banku Polskiego podczas wizyty w USA (szczyt G20) odwiedził Nowy Jork i zajrzał do jednego z najlepiej strzeżonych skarbców świata. Na miejscu sprawdził część polskich rezerw złota. Oficjalny komunikat brzmi spokojnie, ale jego znaczenie jest dużo większe.

Osobiście zweryfikowałem sposób przechowywania części naszych narodowych rezerw. Potwierdziłem, że zasoby polskiego złota są bezpieczne, kompletne i właściwie przechowywane – stwierdził Adam Glapiński, szef NBP.
Polska w ostatnich latach była w ścisłej czołówce banków centralnych kupujących złoto. Władze banku mówią wprost, że chcą, by udział kruszcu w naszych rezerwach osiągnął 30 proc.
Część rezerw znajduje się w kraju, część za granicą – to element dywersyfikacji, który przy obecnej sytuacji geopolitycznej jest oczywisty – zapewnia Adam Glapiński.
Prezes NBP przy każdej nadarzającej się okazji tłumaczy, dlaczego postawił na złoto.
Nie jest powiązane z żadnym państwem, nie zależy od decyzji politycznych i nie niesie ryzyka kredytowego. W sytuacjach kryzysowych działa jak zabezpieczenie ostatniej instancji – wylicza.
Więcej w Bizblogu na temat złota
Złota nie przybywa tak szybko, jak rośnie popyt
Cena złota rośnie ostatnio w błyskawicznym tempie. Tylko w ciągu ostatniego roku jego wartość do dolara zwiększyła się o ponad 45 proc.
World Gold Council w jednej w swoich ostatnich analiz zauważa, że globalne wydobycie złota pozostaje stabilne mimo rosnących cen. Brzmi niewinne, ale to sytuacja nietypowa jak na rynek surowców. Podaż w takiej sytuacji powinna bić rekordy.

Dlaczego tak się nie dzieje? Powód jest prosty. Odkrywanie nowych złóż jest coraz trudniejsze, a ich eksploatacja wymaga gigantycznych pieniędzy. Liczba dużych odkryć spadła do najniższych poziomów od wielu dekad, mimo że budżety na poszukiwania należą do najwyższych w historii.
Powrót złota do gry
Jeszcze kilka lat temu wielu ekonomistów traktowało złoto jak relikt . Dziś wraca do centrum systemu finansowego. Dla banków centralnych to nie jest inwestycja nastawiona na szybki zysk. To zabezpieczenie na wypadek scenariuszy, których nikt nie chce testować w praktyce.
NBP gra w tę samą grę co największe gospodarki. I robi to coraz odważniej.



















