Nowe limity ZUS. Od 1 marca wcześniejsi emeryci dorobią więcej
Jednocześnie od 1 marca wchodzą w życie nowe wyższe limity. Będzie można zarobić więcej bez ryzyka zawieszenia wypłaty. Przy okazji kto dorabia do wcześniejszej emerytury lub renty, ma ostatnie dni na rozliczenie się z ZUS. Brak informacji o przychodach może oznaczać decyzję o zwrocie świadczenia nawet za trzy lata wstecz.

Od marca wyższe limity dorabiania
Od 1 marca 2026 r. wzrosną limity dodatkowego przychodu dla wcześniejszych emerytów i rencistów. Dopuszczalne progi dorabiania w porównaniu z obecnie obowiązującymi kwotami zwiększą się o 298,30 zł oraz o 553,90 zł.
Od 1 marca 2026 r. bezpieczny limit, który nie wpływa na wysokość świadczenia, wyniesie 6438,50 zł brutto miesięcznie, a druga ważna kwota to 11 957,20 zł brutto miesięcznie. Jej przekroczenie spowoduje, że ZUS zawiesi wypłatę wcześniejszej emerytury lub renty.
Zarobki od 6438,50 zł do 11 957,20 zł brutto spowodują zmniejszenie wypłaty o kwotę przekroczenia – dodaje Zakład.
Warto odnotować, że od 1 marca wchodzą nowe maksymalne kwoty obniżenia świadczeń. Od 1 marca wyniosą one:
- 989,41 zł – dla emerytur oraz rent z tytułu całkowitej niezdolności do pracy,
- 742,10 zł – dla rent z tytułu częściowej niezdolności do pracy,
- 841,05 zł – dla rent rodzinnych, do których uprawniona jest jedna osoba.
To nie jest formalność
Rozliczenie przychodów to nie biurokratyczny detal. ZUS może sprawdzić świadczenie w dwóch wariantach – miesięcznym albo rocznym – i wybrać korzystniejszy dla świadczeniobiorcy. W praktyce często bardziej opłaca się rozliczenie roczne, nawet jeśli w niektórych miesiącach limit został przekroczony.
Największe ryzyko dotyczy jednak osób, które w ogóle nie poinformowały o dodatkowych zarobkach.
Osoby, które dorabiały i nie poinformowały o tym ZUS-u, mogą zostać zobowiązane do zwrotu nienależnie pobranych świadczeń nawet za trzy lata wstecz. Jeśli przychód został zgłoszony, ewentualny zwrot obejmuje wyłącznie ostatni rok.
W praktyce może to oznaczać konieczność oddania kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych.
Najpierw rozliczenie za 2024 r.
I tak się składa, że do końca lutego trzeba przekazać do ZUS informację o przychodach osiągniętych w ubiegłym roku. Chodzi o osoby, które nie osiągnęły jeszcze powszechnego wieku emerytalnego – 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn.
Nowe limity, które wejdą w życie od marca 2026 r., nie mają wpływu na to rozliczenie. Teraz ZUS sprawdza przychody z 2024 r. według ubiegłorocznych progów.
Do rozliczenia wliczają się nie tylko wynagrodzenia z umowy o pracę czy zlecenia. ZUS bierze pod uwagę także przychody z działalności gospodarczej, zasiadania w radzie nadzorczej, a nawet z pracy wykonywanej za granicą.
Co roku najpóźniej do końca lutego należy dostarczyć zaświadczenie płatnika składek lub oświadczenie o wysokości przychodów osiągniętych w poprzednim roku kalendarzowym. Na tej podstawie ZUS ustali, czy świadczenie było wypłacane w prawidłowej wysokości.
Pracownicy przedstawiają zaświadczenie od pracodawcy. Osoby prowadzące działalność gospodarczą składają własne oświadczenie o podstawie wymiaru składek.
Czytaj więcej o emeryturach z ZUS
Kto nie musi się martwić limitami
Po ukończeniu powszechnego wieku emerytalnego limity przestają obowiązywać, można dorabiać bez ograniczeń i nie trzeba informować ZUS o wysokości zarobków.
Wyjątek dotyczy osób, które w 2024 r. dopiero osiągnęły wiek emerytalny, ale wcześniej pobierały wcześniejszą emeryturę. Muszą one rozliczyć przychody z miesięcy sprzed ukończenia 60 lub 65 lat.
Limity nie obowiązują również części innych świadczeniobiorców, m.in. osób pobierających rentę rodzinną i mających ustalone prawo do emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego czy uczniów i studentów do 26. roku życia pobierających rentę rodzinną i pracujących na zleceniu.
Jeśli ktoś ma wątpliwości co do wysokości swoich przychodów, lepiej nie odkładać sprawy na ostatnią chwilę. Złożenie dokumentów pozwala ZUS rozliczyć świadczenie w najkorzystniejszy sposób i uniknąć bolesnej decyzji o zwrocie pieniędzy.
Fot. Lysenko Andrii/Shutterstock



















