Legalna ulga od algorytmów skarbówki. Podatnicy zyskają 12 miesięcy
Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na kwartalne rozliczanie VAT w 2026 r., zyskają coś więcej niż tylko rzadszy kontakt z fiskusem. Taki wybór oznacza bowiem odroczenie o rok obowiązku prowadzenia elektronicznych ksiąg i wysyłki plików JPK_PIT oraz JPK_CIT. W praktyce – nowe obowiązki pojawią się dopiero od 1 stycznia 2027 r.

Chodzi o planowane wdrożenie struktur JPK dla podatków dochodowych, które mają dać skarbówce dostęp do pełnych danych księgowych firm – od przychodów i kosztów, po środki trwałe i rozliczenia podatkowe. To kolejny krok cyfryzacji fiskusa, obok KSeF, ale też istotne obciążenie organizacyjne dla firm.
2025 nie ma znaczenia, ważny jest 2026
Z wyjaśnień Ministerstwa Finansów wynika, że kluczowy jest sposób rozliczania VAT w 2026 r., a nie to, jak podatnik rozliczał się pod koniec 2025 r. Obowiązek JPK_PIT i JPK_CIT od 2026 r. obejmie wyłącznie tych podatników, którzy składają miesięczny JPK_VAT7M. Kto przejdzie na JPK_VAT7K, zostaje z nowych wymogów wyłączony na cały rok.
Wybór kwartalnego rozliczenia VAT w 2026 r. powoduje, że podatnik nie ma obowiązku prowadzenia ksiąg w formie elektronicznej ani przesyłania JPK_PIT lub JPK_CIT za ten rok – podkreśla Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.
Czytaj więcej w Bizblogu o podatkach
Warunek jest jeden: trzeba zdążyć z formalnościami
Zawiadomienie o wyborze kwartalnego rozliczenia VAT należy złożyć najpóźniej do 25 lutego 2026 r.. Z rozwiązania mogą skorzystać mali podatnicy, czyli firmy z przychodami do 2 mln euro – w 2026 r. to równowartość 8 517 000 zł.
To realny dodatkowy czas na przygotowanie systemów księgowych i procedur do nowych obowiązków raportowych, które znacząco rozszerzają zakres danych przekazywanych administracji skarbowej – zauważa Piotr Juszczyk.
Więcej czasu na przystosowanie
Resort finansów potwierdził jednoznacznie, że w przypadku skutecznego wyboru rozliczenia kwartalnego w 2026 r. obowiązek JPK_PIT i JPK_CIT powstanie dopiero od 1 stycznia 2027 r.
Dla wielu małych firm to nie „optymalizacja”, ale po prostu rok więcej na ogarnięcie cyfrowej rewolucji w podatkach. Zanim fiskus zajrzy do ksiąg już nie przez kontrolę, ale przez algorytm.







































