Rafałowi Brzosce marzy się używanie KSeF-u jako bata na duże firmy, które nie płacą faktur w terminie lub w ogóle. Chciałby, by zaksięgowana faktura bez zapłaty trafiała z KSeF-u prosto do komornika. Na pierwszy rzut oka wygląda to atrakcyjnie, ale jest kilka problemów.

Rafał Brzoska ma pomysł na walkę z zatorami płatniczymi, które od lat trapią małe i średnie firmy. Chodzi o sytuacje, gdy przedsiębiorca wystawia fakturę, a duży kontrahent płaci po kilku miesiącach albo wcale. Problem ten dotyczy zdecydowanej większości mniejszych i średnich firm z sektora MŚP i często kończy się ich kłopotami finansowymi.
KSeF-em w zatory płatnicze
Szef InPostu chciałby wykorzystać do tego Krajowy Systemu e-Faktur, który dla wszystkich będzie obowiązkowy od kwietnia. Brzoska chce, aby system stał się narzędziem dyscyplinującym największych graczy. W jego wizji KSeF nie byłby tylko cyfrową bazą dokumentów, lecz mechanizmem, który automatycznie uruchamia bardzo twarde konsekwencje wobec firm unikających płatności.
Schemat miałby być prosty. Mała firma wystawia e-fakturę przez KSeF, a duża spółka ją księguje i korzysta z odliczenia VAT-u oraz kosztów. Samo zaksięgowanie byłoby równoznaczne z potwierdzeniem, że towar lub usługa zostały przyjęte bez zastrzeżeń. Jeśli mimo to płatność nie nastąpi w terminie, faktura w systemie dostaje czerwoną flagę.
Po przekroczeniu terminu zapłaty taka niewinna z pozoru fakturka automatycznie stawałby się tytułem wykonawczym. Oznaczałoby to, że wierzyciel mógłby pominąć sąd i od razu skierować sprawę do komornika. Ten dawałby dłużnikowi kilka dni na zapłatę, a potem rozpoczynał egzekucję. Całość miałaby działać szybko i bez dodatkowych procedur.
Więcej wiadomości na temat KSeF można przeczytać poniżej:
Brzoska przekonuje, że takie rozwiązanie poprawiłoby płynność finansową małych firm i ograniczyło liczbę sporów w sądach gospodarczych. Państwo nie poniosłoby dodatkowych kosztów, a duże spółki przestałyby finansować się kosztem słabszych partnerów. W teorii wzrosłoby też zaufanie do państwa, które skutecznie chroniłoby mniejszych uczestników rynku.
Eksperci nie mają litości dla pomysłu Brzoski
Eksperci studzą jednak ten entuzjazm. Zwracają uwagę, że faktura z KSeF nie może być tytułem wykonawczym i prawo cywilne tego nie przewiduje. Z kolei automatyczne nadanie klauzuli wykonalności bez udziału sądu może naruszać konstytucyjne prawo do obrony. Prawnicy zwracają też uwagę na ryzyko nadużyć i pomyłek przy księgowaniu dokumentów.
Eksperci wyjaśniają, że aby pomysł Brzoski wszedł w życie, potrzebne byłyby głębokie zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego, ustawie o KSeF, a być może także w Konstytucji. To długi i politycznie trudny proces. Dlatego koncepcja Brzoski na razie funkcjonuje tylko jako pomysł deregulacyjny, a nie realny projekt ustawy gotowy do wdrożenia w najbliższym czasie.
Warto przy okazji przypomnieć, że choć Rafał Brzoska jest najbardziej rozpoznawalną twarzą InPostu, jego realny udział w spółce nie jest dominujący. Poprzez luksemburski wehikuł A&R Investments kontroluje „tylko” około 12,5 proc. akcji, podczas gdy czeski fundusz PFF ma niemal 29 proc., a amerykański Advent dziś 6,5 proc., choć kiedyś posiadał aż 90 proc. udziałów.







































