Potrafią ładować drony w locie. Chińczycy już to testują
Całkiem sporo dzieje się nie tylko na lądzie, ale i w powietrzu. Bezprzewodowe ładowanie dronów unoszących się już w powietrzu jest coraz bliżej. To zmieni rynek bezzałogowych statków powietrznych nie do poznania.

Najpierw atak Rosji na Ukrainę, a teraz konflikt na Bliskim Wschodzie - w obu tych przypadkach to drony, czyli bezzałogowe statki powietrzne pokazują swój potencjał, spychając dotychczasowe strategie na boczny tor. Problemem jest jednak czas, bo też obecność dronów w powietrzu determinowana jest ilością paliwa. Ale wychodzi na to, że rozwiązanie tej bolączki znaleźli w Chinach.
Tamtejsi naukowcy z powodzeniem przetestowali bezprzewodowy system przesyłu energii z ziemi do drona w locie, za pomocą mikrofal. Wyniki ustaleń badaczy z Uniwersytetu Xidian, instytucji ściśle związanej z technologiami obronnymi, opublikowano w czasopiśmie „Aeronautical Science & Technology”.
Drony i przesyłanie energii na odległość
Chińczycy wymyślili sobie to w ten sposób: mobilny nadajnik, kierujący energię do układu anten zamontowanego pod samolotem, umożliwiał cały czas dostarczanie energii do dronów bez konieczności fizycznego połączenia. Transmisja była stabilna nawet wtedy, gdy dron i jednostka naziemna zaczęły się ruszać względem siebie.
System zamontowany na pojeździe utrzymywał drony w locie przez okres do 3,1 godziny, operując na wysokości około 15 metrów, demonstrując stabilne dostarczanie energii w warunkach rzeczywistych - informuje „South China Morning Post”.
Co jest w tej technologii najtrudniejszym zadaniem? Song Liwei, kierownik projektu, wskazuje na utrzymanie w jednej linii nadajnika mikrofal z dronem, w przypadku kiedy oba są ruchome. Udało się temu zaradzić łącząc pozycjonowanie GPS, pokładowe systemy sterowania lotem oraz mechanizm śledzenia w czasie rzeczywistym.
Ta koordynacja umożliwiła stabilny transfer energii pomimo ruchu i zmiennych warunków środowiskowych - informuj chińscy naukowcy.
Amerykańsko-chiński wyścig o prymat na niebie
Ale to nie jest wcale pierwszy krok w kierunku ładowania dronów na odległość, nawet jak te bezzałogowe statki są w powietrzu. Amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA) wcześniej wspierała podobne inicjatywy badawcze, w tym też systemu y korzystające z częstotliwości laserowej i radiowej.
Więcej o dronach przeczytasz w Bizblog:
Przeniesienie magazynowania i generowania energii z platform otwiera nowe możliwości projektowe, w których możliwości platformy nie zależą już od ilości przenoszonego paliwa. Daje to szansę małym, niedrogim, rozproszonym platformom o istotnych możliwościach, takich jak nieograniczony zasięg czy wytrzymałość - czytamy na stronie DARPA.
Nowy sposób ładowania może całkowicie zmienić rynek dronów. Eksperci zwracają uwagę na przyszłą zmianę konstrukcji tych bezzałogowych statków powietrznych. Duże akumulatory pokładowe zza chwilę nie będą koniecznością. Zwolni się w ten sposób i przestrzeń i sama masa dronów, co z pewnością wpłynie na organizowane przez nie bardziej skomplikowanych misji niż teraz.



















