REKLAMA

Czarny poniedziałek na rynkach. Cena ropy naftowej +30 proc.

W poniedziałek notowania ropy skoczyły o ponad 30 proc., osiągając poziomy niewidziane od połowy 2022 r. Rynek reaguje na eskalację wojny między USA, Izraelem i Iranem oraz rosnące obawy o transport ropy przez jedną z najważniejszych arterii energetycznych świata.

ormuz-iran-bliski-wschod
REKLAMA

Kilka dni temu baryłka ropy kosztowała około 90 dolarów. Teraz ceny zbliżają się do 120 dolarów.

REKLAMA

Na rynku panuje nerwowość, bo konflikt rozgrywa się w rejonie Cieśniny Ormuz, strategicznego punktu, przez który przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy.

Jeśli przepływ ropy przez Cieśninę Ormuz nie zostanie szybko przywrócony, a napięcia w regionie nie opadną, presja na wzrost cen może się utrzymywać – uważa Vasu Menon, dyrektor ds. strategii inwestycyjnej w OCBC.

Jeden z największych skoków cen w historii rynku ropy

Na rynku doszło do jednego z największych jednodniowych skoków cen ropy w historii nowoczesnego rynku energii.

Kontrakty na ropę Brent wzrosły o około 27 proc., osiągając poziom 117,65 dol. za baryłkę. Amerykańska ropa WTI podrożała o ponad 28 proc., do 116,6 dol. W trakcie sesji ceny chwilowo zbliżyły się nawet do 120 dolarów.

Jeszcze przed poniedziałkowym wystrzałem ropa drożała przez cały poprzedni tydzień. W efekcie od początku kryzysu Brent podrożał o około 27 proc., a WTI o ponad 35 proc.

Więcej o ropie naftowej przeczytasz w Bizblog:

Świat boi się zamknięcia Cieśniny Ormuz

Największy niepokój inwestorów budzi sytuacja wokół Cieśniny Ormuz. To jeden z kluczowych punktów globalnego systemu energetycznego – codziennie przepływa tędy około 20 proc. światowego handlu ropą.

Już teraz pojawiają się pierwsze sygnały realnych problemów logistycznych. Zakłócenia w ruchu tankowców oraz rosnące ryzyko bezpieczeństwa powodują, że transport surowca w regionie zaczyna zwalniać. Szczególnie wrażliwe są gospodarki Azji, które w dużej mierze opierają się na ropie z Bliskiego Wschodu.

Produkcja ropy zaczyna spadać

Do napiętej sytuacji geopolitycznej dochodzi jeszcze jeden problem: spadek wydobycia w regionie.

Irak ograniczył wydobycie aż o 70 proc., ponieważ nie jest w stanie eksportować ropy przez Cieśninę Ormuz. Produkcja spadła tam do około 1,3 mln baryłek dziennie. Również Kuwejt rozpoczął ograniczanie wydobycia i ogłosił tzw. force majeure (fr. siła wyższa) dla części dostaw.

Jeżeli producenci będą musieli zacząć zamykać odwierty, skutki mogą być dużo poważniejsze. To nie tylko zmniejsza produkcję, ale także opóźnia powrót podaży po zakończeniu konfliktu – zauważa Daniel Hynes, strateg rynku surowców w ANZ.

120 dolarów to może nie być koniec

Analitycy coraz częściej wskazują, że obecny poziom cen może nie być szczytem.

Rynek zakłada, że Iran będzie kontynuował blokadę Cieśniny Ormuz oraz ataki na infrastrukturę naftową w regionie – wskazuje Satoru Yoshida, analityk Rakuten Securities.

W jego opinii ropa WTI może w relatywnie krótkim czasie dojść nawet do 130 dolarów za baryłkę.

Paliwo może drożeć miesiącami

Nawet jeśli konflikt szybko wygaśnie, skutki mogą być odczuwalne jeszcze przez dłuższy czas. Uszkodzona infrastruktura, problemy logistyczne i wyższe ryzyko transportu mogą utrzymywać wysokie ceny paliw przez tygodnie lub miesiące.

REKLAMA

Już teraz w Stanach Zjednoczonych pojawiają się głosy, że konieczne może być uruchomienie strategicznych rezerw ropy.

Prezydent powinien uwolnić ropę ze strategicznych rezerw, aby ustabilizować rynek i zatrzymać szok cenowy, który już odczuwają amerykańskie rodziny – powiedział lider demokratów w Senacie Chuck Schumer.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-08T18:03:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-08T15:22:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-08T13:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-08T08:51:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-08T04:57:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-08T04:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T21:47:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T20:20:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA