Lubin chciał zagarnąć odbiór wszystkich śmieci. I właśnie złamał prawo
Walka o zbiórkę odpadów bywa bardzo zażarta, bo przecież w tle są wielkie pieniądze. Ale w Lubinie tamtejszych samorządowców chyba przy tej okazji trochę poniosła fantazja. Stanowisko Krajowej Izby Odwoławczej jest jednoznaczne.

Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) nie miała cienia wątpliwości: administracyjne władze Lubina popełniły poważne błędy, a ominiecie przetargu otwartego było po prostu niezgodne z prawem. O co chodzi? O zagospodarowanie odpadów w Lubinie.
Najpierw tamtejsi włodarze wymyślili sobie, że odbiór odpadów zleci Miejskiemu Przedsiębiorstwu Oczyszczania, finansowanej z budżetu miasta i wszystko zostanie w rodzinie. Ale podniósł się lament, więc lubińscy samorządowcy powołali do życia spółkę-córkę Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Transportu, w ramach holdingu Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Lubinie. Innym przedsiębiorstwom zainteresowanym odpadami z Lubina mocno im się to nie spodobało.
Nie ma zgody na to, aby politycy w Lubinie eksperymentowali na żywym organizmie miejskim, przerzucając na mieszkańców koszty tworzenia nowych spółek i nabywania przez nie doświadczenia - komentuje Beniamin Noga, wiceprezes zarządu EkoPartner Recykling.
Poprosiliśmy i komentarz do tego wyroku władze Lubina. Rzeczniczka miasta nie chciała z nami na ten temat rozmawiać i skierowała nas do Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Lubinie. Tam prezes akurat jest w delegacji i mamy czekać z wiadomością, czy do swojego powrotu kogoś deleguje do rozmowy z nami. Skończyło się na przesłaniu pytań mailem. Czekamy zatem na odpowiedzi.
Odpady z Lublina nie lubią konkurencji
Przedsiębiorców najbardziej rozsierdziło to, że miasto - zanim jeszcze w tej sprawie wyrok wydała KIO - tak było pewne siebie, że z miejskiej kasy wydano ok. 10 mln zł m.in. na wynajem śmieciarek czy dzierżawę pojemników na odpady.
Kwotę 10 mln zł zaangażowano w projekt, który od początku opierał się na omijaniu prawa. To pieniądze podatników, które mogły zostać spożytkowane na realne potrzeby Lubinian, a nie na finansowanie urzędniczych pomyłek - przekonuje Beniamin Noga.
Więcej o odpadach przeczytasz w Bizblog:
Tymczasem wytyczne Trybunału Sprawiedliwości UE w takich sprawach są bardzo klarowne. Zdecydowanym priorytetem jest przestrzegania zasady konkurencyjności. Lubina zaś postawił na omijanie przetargów i mnożenie w tym celu miejskich bytów.
Władze miasta w ślepym zaułku
W postępowaniu prowadzonym przez KIO miasto Lubin przekonywało, że mogło zastosować tryb z wolnej ręki i na tej podstawie wybrać nową spółkę miejską do zbierania odpadów. Ale KIO zaprezentowane dokumenty oceniła inaczej. Jak czytajmy w wyroku: „Co więcej można było stwierdzić, że wzmacniały one wątpliwości co do zgodności działań zamawiającego obowiązującymi przepisami”.
Obecnie władze Lubina znalazły się w ślepym zaułku, a jedynym wyjściem ratującym ciągłość i legalność odbioru odpadów jest pilne ogłoszenie otwartego przetargu - przekonuje mecenas Waldemar Gumienny, pełnomocnik odwołującego.
Fot. Aileenchik/Shutterstock.com



















