Jeśli myślicie, że zwolnienia grupowe po inwazji sztucznej inteligencji to pieśń przyszłości, to sprowadzę was na ziemię. To się może wydarzyć w ciągu najbliższych pięciu lat. Czas się obudzić.

Od jakiegoś czasu media lubią straszyć zwolnieniami grupowymi. Bo one rzeczywiście są i będą również w 2026 r., ale wcale nie tak duże, że powinniśmy masowo panikować.
Ciekawsze zjawisko na rynku pracy niż te zwolnienia grupowe to kurczenie się liczy ofert pracy dla początkujących, co oznacza, że próg wejścia na rynek pracy się podnosi. Inaczej mówiąc, trudniej jest w ogóle zacząć albo znaleźć pracę na niskim stanowisku.
A wiecie, co jest powodem? Owszem, to, że sztuczna inteligencja już teraz wypiera ludzi w tych najprostszych pracach. A ponieważ mam wrażenie, że dziś jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, jak blisko jest przeoranie rynku pracy przez AI, to na miły początek roku postaram się wam to uzmysłowić.
W tym celu wrócę do raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który newsem nie jest, ale za to dobrze pokazuje, z czym zaraz będziemy się mierzyć.
Więcej wiadomości na temat sztucznej inteligencji można przeczytać poniżej:
Co trzeci pracownik powinien się bać
Aż 32 proc. pracowników może stracić pracę, bo ich stanowiska pracy zostaną zredukowane w związku z wykorzystaniem AI. I najważniejsze - nie kiedyś tam w przyszłości tak odległej, że nasze dzieci będą się tym już martwić, ale teraz, zaraz, bo nawet za pięć, może dziesięć lat - uważa MFW.
I owszem, wiele analiz pokazuje, że jedne stanowiska pracy znikną, ale pojawią się nowe, tych
nowych to nawet może być i więcej. Tylko to nie znaczy, że w takim razie po problemie.
Najbardziej zagrożone są proste zawody biurowe. Z badań przeprowadzonych przez NASK i Międzynarodową Organizację Pracy wynika, że 47 proc. pracowników biurowych jest na stanowiskach o najwyższym stopniu ryzyka, a ponad 71 proc. osób wykonuje zadania możliwe do zautomatyzowania.
NASK wymienia na przykład fakturzystki, operatorów edytorów tekstu, archiwistów, telemarketerów, korektorów tekstu jako przykłady jednym z 27 najbardziej zagrożonych zawodów.
Z drugiej strony zawody, jakie powstaną, to raczej te wymagające wysokich kwalifikacji: programiści sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, inżynierzy zielonej energii itp. To oznacza, że dla tych, którzy realnie stracą pracę przez AI przekwalifikowanie się może być bardzo trudne. I potrwa. Społecznie to będzie bolało.
Co trzeci będzie miał mniej pracy i więcej kasy
Ale mam też dobre wiadomości od MFW: 40 proc. pracowników AI w ogóle nie dotknie, to znaczy będzie dla ich pracy obojętna, a kolejne 27 proc. wręcz na AI zyska, bo będą mieli dzięki jej wykorzystaniu mniej pracy za to samo wynagrodzenie albo wręcz będą zarabiać więcej.
Te odsetki (32 proc. - 40 proc. - 27 proc.) odnoszą się do sytuacji globalnej, bo MFW w tym względzie nie przyglądał się tylko Polsce.
Ale gdyby je przełożyć na konkretne liczby już tylko na polskim rynku pracy, to by oznaczało, że:
- 5,5 mln pracowników w Polsce może stracić w ciągu 5-10 lat pracę;
- 6,9 mln pracowników AI w ogóle nie obejdzie;
- a 4,6 mln pracowników jeszcze na AI skorzysta.
Wyliczał to jakiś czas temu właśnie na podstawie prognoz MFW założyciel Personnel Service, Krzysztof Inglot. Ale te miliony ciągle dość miałko przekładają się waszą osobistą sytuację.
Chcecie wiedzieć, czy naprawdę powinniście się bać? To można sprawdzić indywidualnie dla siebie, bo NASK już jakiś czas temu udostępnił narzędzie, które analizuje 2,5 tys. zawodów i 30 tys. zadań i jak zadacie mu pytanie o waszą pracę, odpowie, w jakim stopniu jesteście zagrożeni tym, że generatywna sztuczna inteligencja was rzeczywiście zastąpi.







































