REKLAMA

Brazylijski kurczak i ukraińskie antybiotyki. Czy UE wydała wyrok na polskie jajka?

Mimo pozycji lidera w UE polscy producenci jaj stoją przed wizją nieuczciwej konkurencji. Umowa z Mercosurem otwiera rynek na tani drób bez unijnych norm z Brazylii i Ukrainy. Branża apeluje do Komisji Europejskiej: import do UE musi spełniać nasze normy, inaczej jakość stanie się ciężarem, nie atutem.

Umowa z Mercosurem otwiera rynek na tani drób bez unijnych norm
REKLAMA

Fermy Woźniak podają, że import jaj do Polski wzrósł w 2025 roku o 73 proc. – do 52,5 tys. ton. W tym samym czasie polscy producenci operują w środowisku regulacyjnym, które generuje koszty produkcji o 15–25 proc. wyższe niż u ich konkurentów spoza Unii Europejskiej.

Ta asymetria między unijnym rygorem a brakiem równoważnych wymogów dla importu staje się jednym z kluczowych wyzwań strukturalnych polskiego drobiarstwa.

REKLAMA

Standardy UE kontra rzeczywistość importu

Polscy producenci jaj spełniają rygorystyczne wymogi unijne: certyfikaty dobrostanu zwierząt, programy bioasekuracji, ograniczenia w stosowaniu antybiotyków, normy środowiskowe.

Jaja importowane z Ukrainy, Turcji czy Brazylii wchodzą na rynek europejski bez obowiązku spełnienia równoważnych standardów. W 2026 roku ujawniono, że dostawy z Ukrainy zawierały metronidazol – antybiotyk zakazany w produkcji żywności w UE od ponad dwudziestu lat. Co dziesiąty transport żywności z Ukrainy do Polski nie przechodzi kontroli IJHARS.

Produkujemy według najwyższych standardów europejskich i ponosimy pełne koszty tych regulacji. Tymczasem na nasz rynek trafiają jaja z krajów, gdzie takich wymogów nie ma. To nie jest wolna konkurencja – to jest nieuczciwa konkurencja - mówi Barbara Woźniak, członek zarządu Ferm Drobiu Woźniak / Grupy Woźniak.

REKLAMA

Jej zdaniem europejski konsument zasługuje na produkty wytwarzane według tych samych zasad, niezależnie od tego, skąd pochodzą.

180 tys. ton bezcłowego drobiu zalewa Europę

Z początkiem maja 2026 roku wchodzą w życie prowizoryczne przepisy umowy UE–Mercosur. Kraje Ameryki Łacińskiej uzyskują dostęp do bezcłowego kontyngentu 180 tys. ton mięsa drobiowego.

Brazylia największy globalny eksporter drobiu produkuje kurczaka o 30–40 proc. taniej niż europejski hodowca i nie podlega porównywalnym wymogom dobrostanowym. Europejskie organizacje branżowe (AVEC) wezwały Parlament Europejski do odrzucenia umowy. Polska zaskarżyła ją do Trybunału Sprawiedliwości UE – termin złożenia skargi upływa 26 maja 2026 roku.

REKLAMA

Umowa z Mercosurem to kolejny przykład liberalizacji handlu bez zasady wzajemności regulacyjnej. Przykładowo, brazylijski producent drobiu nie musi spełniać unijnych standardów dobrostanu ani nie ponosi porównywalnych kosztów środowiskowych - komentuje Paweł Podstawka, prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj.

Ekspert zauważa, że otwieramy mu rynek europejski, a jednocześnie dokładamy kolejne wymogi własnym hodowcom. To już czas, by Unia Europejska uruchomiła skuteczne mechanizmy ochronne dla własnego sektora drobiarskiego, zanim presja importowa stanie się nieodwracalna.

REKLAMA

Polska drugim eksporterem jaj w UE, ale nowa presja regulacyjna zagraża liderowi

Polska jest drugim co do wielkości eksporterem jaj w Unii Europejskiej z ponad 15-proc. udziałem w unijnym eksporcie. W 2025 roku wywieziono 238,4 tys. ton jaj o wartości 472 mln euro przy wzroście wartości eksportu o 39 proc. r/r.

REKLAMA

Fermy Drobiu Woźniak zajęły 20. miejsce w globalnym rankingu WATT Poultry International 2025, potwierdzając skalę polskiej produkcji na tle światowej czołówki. Ta pozycja jest wynikiem dekad konsekwentnych inwestycji i wdrażania najwyższych standardów jakościowych.
 
Jednocześnie dynamika importu i nowe umowy handlowe tworzą presję, której polscy producenci nie są w stanie absorbować w nieskończoność bez interwencji regulacyjnej. Dotychczas nienotowane ujemne saldo wolumenowe w handlu jajami jest sygnałem alarmowym.

Więcej na temat biznesu można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Import do Europy tylko na europejskich zasadach

Opisane zjawiska są częścią długoterminowego trendu rosnącej presji importowej na europejski sektor rolno-spożywczy, który działa w najwyższych standardach regulacyjnych na świecie – podczas gdy jego konkurenci z zewnątrz UE korzystają z liberalizacji handlu bez obowiązku spełniania tych samych wymogów. Z

Eksperci wskazują, że zasada symetrii regulacyjnej klauzula wzajemności jako warunek dostępu do rynku europejskiego jest nie postulatem protekcjonistycznym, lecz fundamentem uczciwej konkurencji.

Polska branża jajeczna jest silna, nowoczesna i gotowa do dalszego rozwoju. Nie boimy się konkurencji – konkurencja jest zdrowa, bo daje konsumentowi wybór i napędza innowacje. Ale konkurencja musi odbywać się na tych samych zasadach dla wszystkich uczestników rynku - tłumaczy Barbara Woźniak, członek zarządu Ferm Drobiu Woźniak / Grupy Woźniak.

REKLAMA

W jej ocenie dziś tak nie jest. Europejski producent inwestuje w dobrostan, bezpieczeństwo żywności i ochronę środowiska i ponosi pełne koszty tych zobowiązań. Jego konkurent spoza UE tych kosztów nie ponosi, a mimo to swobodnie wchodzi na nasz rynek.

Potrzebujemy jednoznacznego sygnału ze strony Komisji Europejskiej: ten rynek jest otwarty – ale na uczciwych zasadach. Jeśli importujesz do Europy, produkujesz według europejskich standardów. Bez tego warunku inwestycje w jakość stają się konkurencyjnym obciążeniem, a nie atutem - podsumowuje Barbara Woźniak, członek zarządu Ferm Drobiu Woźniak / Grupy Woźniak.

REKLAMA
Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA