Sklep z grami wideo, który w czasie pandemii stał się... memem, składa ofertę przejęcia jednej z największych platform e-commerce na świecie. Chce zapłacić 20 proc. więcej, niż giełda obecnie wycenia eBay’a.

Rynki zareagowały euforią: eBay skoczył o ponad 13 proc. (zerknij poniżej), a GameStop o ponad 4 proc. w handlu po sesji.

Dawid idzie po Goliata
Szef GameStop, Ryan Cohen, wysłał w niedzielę list do zarządu eBay'a z ofertą firmy wartej cztery razy więcej niż sam nadawca. W historii przejęć takie scenariusze zdarzają się niezwykle rzadko i prawie zawsze budzą sceptycyzm analityków.
Już w styczniu Cohen zapowiedział, że planuje przejąć jakąś dużą spółkę notowaną na giełdzie i że transakcja będzie "bezprecedensowa w historii rynków kapitałowych". Teraz, kierując firmą wycenianą na ok. 12 mld dol. chce kupić gracza wartego blisko 46 mld dol.
Skąd GameStop weźmie pieniądze?
GameStop ma blisko 10 mld dol. w kasie i list intencyjny na 20 mld dol. długu od TD Banku. Resztę Cohen planuje pozyskać od zewnętrznych inwestorów, w tym podobno od bliskowschodnich funduszy. Spółka ma też 5-procentowy pakiet akcji eBay.
Czytaj więcej o wynikach amerykańskich spółek w Bizblog Spider's Web:
Połączone firmy miałyby stać się realnym zagrożeniem dla Amazona
Plan zakłada, że 1 600 sklepów GameStopu w całych Stanach Zjednoczonych miałyby stać się fizyczną infrastrukturą dla eBay'a: siecią punktów odbioru, obsługi zwrotów i sprzedaży. Do tego Cohen obiecuje drastyczne cięcia kosztów. W ciągu roku od zamknięcia transakcji chce oszczędzić 2 miliardy dol., głównie na marketingu. Jak wylicza GameStop, same te cięcia podniosłyby zysk na akcję eBay'a z obecnych 4,26 do 7,79 dolara.
Dla obu firm mogłaby być to szansa na powrót do biznesowej pierwszej ligi. GameStop i eBay zmagają się ze zmianami strukturalnymi: GameStop traci na cyfryzacji rynku gier wideo (czwarty kwartał przyniósł 14-procentowy spadek przychodów), a eBay od lat znajduje się w cieniu Amazona.



















