Dane o bezrobociu w Polsce przestają mówić prawdę o rynku pracy – alarmują ekonomiści Pekao. W kluczowym momencie, gdy pojawiają się pierwsze sygnały pogorszenia koniunktury, oficjalne wskaźniki są zaburzane przez decyzje administracyjne. W efekcie coraz trudniej oddzielić realne zmiany od statystycznego szumu. A gdy spojrzeć głębiej, obraz robi się wyraźnie mniej optymistyczny.

To może być jedna z ważniejszych analiz rynku pracy w ostatnich miesiącach – i nie bez powodu pojawia się właśnie teraz. Ekonomiści Pekao zwracają uwagę, że stopa bezrobocia rejestrowanego w ostatnich miesiącach była silnie zaburzana czynnikami pozakoniunkturalnymi.
Stopa bezrobocia rejestrowanego była wskaźnikiem o mniejszej użyteczności niż zazwyczaj – piszą w swojej najnowszej analizie.
Jak tłumaczą, od połowy 2025 r. na dane wpływały zmiany ustawowe w urzędach pracy, które podbiły wskaźnik, choć nie wynikało to z realnego pogorszenia sytuacji. Z kolei najnowsze odczyty mogą być zaburzone przez ograniczenie finansowania programów aktywizacyjnych. W praktyce oznacza to, że dziś trudniej niż zwykle oddzielić realne pogorszenie od efektów decyzji administracyjnych.
📊 Dlaczego dane o bezrobociu mogą mylić?
Nie każda zmiana bezrobocia pokazuje realny stan rynku pracy.
W ostatnich miesiącach na oficjalne statystyki wpływały nie tylko procesy gospodarcze, ale też decyzje administracyjne.
- zmiany przepisów w urzędach pracy
- ograniczenie programów aktywizacyjnych
- sezonowość zatrudnienia
Efekt? Wzrost bezrobocia nie zawsze musi oznaczać pogorszenie, a spadek – poprawę.
Dlatego ekonomiści Pekao wskazują, że dziś trzeba patrzeć szerzej – także na BAEL, a nie tylko na dane rejestrowane.
Dlatego – jak podkreślają – większe znaczenie mają inne badania.
BAEL to obecnie najbardziej rzetelne źródło informacji o bezrobociu – oceniają.
Z tej perspektywy obraz rynku pracy jest zdecydowanie mniej optymistyczny.
W IV kwartale 2025 r. stopa bezrobocia wyniosła 3,2 proc. i była wyższa niż rok wcześniej o 0,3 pkt proc. Co istotne, większość tego wzrostu przypadła na okres, w którym dane rejestrowane były najmniej wiarygodne. To sugeruje, że pogorszenie sytuacji faktycznie miało miejsce, ale zostało przykryte przez statystyczne zakłócenia.
Młodzi pod presją
Niepokojąco wypadają dane o strukturze bezrobocia. Ekonomiści Pekao zwracają uwagę, że znacząca część wzrostu liczby bezrobotnych dotyczy osób młodych, które w przeciwieństwie do starszych grup nie zwiększały w tym czasie aktywności zawodowej.

To oznacza, że problem nie wynika z większej liczby osób szukających pracy, lecz z trudności w jej znalezieniu. Jednocześnie rośnie liczba osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin, które chciałyby pracować więcej. A to wskazuje na narastające zjawisko niewykorzystania potencjału rynku pracy.
Wskaźnik niewykorzystania siły roboczej sięga 5,3 proc. – wskazują analitycy Pekao.

Strukturalna zmiana rynku pracy
Dane BAEL pokazują również głębsze zmiany w zatrudnieniu. Choć ogólna liczba pracujących pozostaje względnie stabilna, zmienia się charakter pracy. Ubywa pracowników w usługach, na stanowiskach menedżerskich i w pracy biurowej – czyli w obszarach potencjalnie najbardziej narażonych na automatyzację i zmiany technologiczne.
Jednocześnie rośnie liczba osób wykonujących prace proste, co może świadczyć o przesuwaniu się rynku pracy w stronę mniej wymagających, ale też gorzej płatnych zajęć. Na tym tle relatywnie stabilna pozostaje sytuacja specjalistów, których liczba systematycznie rośnie i którzy – przynajmniej na razie – wydają się mniej podatni na wpływ nowych technologii.
🧑💼 Kto dziś ma najtrudniej na rynku pracy?
Najwięcej niepokojących sygnałów dotyczy osób młodych.
- rosną problemy ze znalezieniem pracy
- przybywa osób pracujących na część etatu, które chcą pracować więcej
- pogarsza się ich pozycja na starcie kariery
Jednocześnie dane pokazują, że ubywa części stanowisk biurowych i usługowych, a rośnie liczba prac prostych.
Wniosek: rynek pracy nie załamuje się gwałtownie, ale dla części grup – zwłaszcza młodych – robi się wyraźnie trudniejszy.
Oferty pracy odbijają, ale nie zmieniają obrazu
Kilka dni temu BIEC opublikował najnowszy Barometr Ofert Pracy. W lutym wskaźnik wzrósł po czterech miesiącach spadków, co może sugerować pierwsze oznaki poprawy.
Jednocześnie jednak liczba ofert pracy pozostaje niższa niż rok temu. To odbicie nie zmienia więc szerszego obrazu. Wpisuje się raczej w sygnały spowolnienia widoczne w danych BAEL niż w trwałą poprawę sytuacji.
Stagnacja zamiast odbicia
Wnioski z obu analiz zaczynają się zazębiać. Polski rynek pracy nie znajduje się w fazie gwałtownego załamania, ale raczej w długotrwałej stagnacji, przerywanej okresowymi pogorszeniami koniunktury.
To scenariusz znacznie trudniejszy do wychwycenia, bo nie daje jednego wyraźnego momentu przełomu. Zamiast tego mamy do czynienia z powolnym pogarszaniem sytuacji, które łatwo przeoczyć. Zwłaszcza gdy podstawowe wskaźniki przestają wiarygodnie opisywać rzeczywistość.
Największym problemem nie jest dziś jednak sam poziom bezrobocia, ale to, że coraz trudniej go wiarygodnie zmierzyć.



















