Operatorzy kart podnoszą opłaty i co prawda te stawki dotyczą banków, a nie bezpośrednio was, ale jak myślicie, na kogo banki te opłaty przerzucą? Wypłata gotówki z bankomatu stanie się usługą luksusową.

To będzie ciężki rok dla bankowców. Nie dość, że Minister Finansów przyfasolił im podwyżkę podatku CIT w 2026 r. i to nie byle jaką, bo z 19 aż do 30 proc., to jeszcze z drugiej strony nadchodzi cios od operatorów kart płatniczych.
Wypłata gotówki będzie dwa razy droższa
Visa i Mastercard zdecydowały bowiem, że od lutego podnoszą opłaty za korzystanie z bankomatu, szczególnie obcego, a nie własnego banku. A 70 proc. transakcji bankomatowych w Polsce odbywa się właśnie przez bankomaty obce, czyli stawiane przez firmy takie jak Euronet czy Planet Cash, a nie przez banki w ramach własnej sieci.
Właściwie jest jeszcze gorzej, bo nie chodzi tylko o zwykłą podwyżkę, ale o zmianę sposobu naliczania opłat za wypłatę gotówki z bankomatów. Dotąd bowiem operatorzy kart naliczali stałą opłatę interchange za wypłatę gotówki z bankomatu i obciążali nią bank, który kartę wystawił.
W przypadku Visa było to 1,3 zł niezależnie od kwoty wypłaty. Teraz Visa tę stałą opłatę obniża do 1,2 zł, ale do tego dorzuca jeszcze opłatę zmienną 0,17 proc. naliczaną od wartości wypłaty. Mastercard wchodzi w identyczny system - również będzie to stała opłata 1,2 zł + 0,18 proc. od wartości wypłacanych środków.
To oznacza, że przy wypłacie kwoty 1 tys. zł z bankomatu bank zostanie obciążony kosztem w wysokości 2,9-3 zł w zależności od operatora karty. To nawet o 100 proc. więcej niż dotąd, więc trudno sobie wyobrazić, że banki te opłaty przełkną i wezmą na siebie, nie podnosząc cen za wypłaty z bankomatów. Oczywiście, że to ostatecznie wy dostaniecie wkrótce nowe cenniki opłat za wypłaty gotówki z bankomatów.
Więcej wiadomości na temat pieniędzy można przeczytać poniżej:
Nigdy nie wiesz, ile zapłacisz
Zasmucić się z tej okazji można na kilka sposobów. Po pierwsze dlatego, że po prostu będzie drożej i to na pewno. Swoją drogą, niedawno byłam zmuszona wypłacić z bankomatu Euronet (bo akurat był pod ręką) gotówkę i choć było to tylko 100 zł, zapłaciłam za to 10 zł prowizji, czyli wyszło, że kosztowało mnie to 10 proc.
Oczywiście nie chcę powiedzieć, że Euronet połyka zawsze 10 proc. od wartości wypłacanej gotówki, ale dawno nie wypłacałam z obcego bankomatu pieniędzy i zatrzymałam się na opłatach rzędu 5 zł, a w ogóle, to karta wydana przez jeden z banków od lat dawała mi darmowe wypłaty we wszystkich bankomatach w Polsce.
No to teraz, nawet jeśli was dotąd wysokość opłat za wypłatę z bankomatu nie dziwiła, jak mnie, tak pewnie teraz zacznie. Bo skoro operatorzy kart rezygnują ze stałej opłaty na rzecz modelu, w którym ma znaczenie wartość wypłaty, to i banki pewnie was tak zaczną kasować.
Czyli zwykły Kowalski nigdy nie będzie wiedział, ile zapłaci za wypłatę, bo nie będzie tego liczył, stojąc przy maszynie. Nie mówiąc o tym, że większość pewnie nawet nie usłyszy o tym, że model opłat się zmienił. I to właśnie drugi smutek - opłaty za wypłatę gotówki staną się mniej przewidywalne dla zwykłego konsumenta.
Swoją drogą, uważam, że bankomaty powinny jasno informować, jaka opłata zostanie naliczona za żądaną kwotę wypłaty i to jeszcze przed zatwierdzeniem transakcji. Skandalem jest, że dziś tego nie robią, i nie robią nawet po zatwierdzeniu transakcji, bo na wydrukowanym potwierdzeniu też tej informacji nie znajdziecie.
Jest jeszcze trzeci smuteczek - jeśli macie jeszcze w jakimś banku warunki, że wypłata z obcych bankomatów jest darmowa, to wkrótce prawdopodobnie je stracicie, bo ten wabik przestanie się już bankom opłacać.
I na koniec - rzeź bankomatów, z którą mamy do czynienia, może jeszcze przyspieszyć. Gdy się Polacy zorientują, jak droga zrobiła się dla nich wypłata gotówki, to tym bardziej ograniczą korzystanie z nich, a wtedy maszyny będą jeszcze mniej opłacalne i będą znikać jeszcze szybciej.
Ratunkiem może być wypłata gotówki w kasie sklepowej przy okazji zakupów, ale tylko, jeśli sklepy się w końcu ogarną, bo na razie, jak pokazywałam wam niedawno, słabo im to idzie. A szczególnie teraz to dla nich duża szansa na przyciągnięcie klientów.
Osobiście bardzo bym się ucieszyła, gdyby dyskonty próbowały przyciągać klientów promocjami „wypłata gotówki za darmo” zamiast „kup 12 piw, kolejne 12 dostaniesz gratis”.







































