Fatalne dane gospodarcze. Ekonomiści zdruzgotani: „konsument umarł”
We wrześniu doszło do nieoczekiwanego załamania konsumpcji. Ekonomiści zachodzą w głowę, co takiego wydarzyło się w ubiegłym miesiącu, bo absolutnie nic nie zapowiadało tak złych danych. Sprzedaż detaliczna jest języczkiem u wagi dla naszej gospodarki, ponieważ to właśnie rozpędzająca się konsumpcja miała stać się jej kołem napędowym.
Sprzedaż detaliczna przyblokowana. Najnowsze dane są gorsze od prognoz
Sprzedaż detaliczna w sierpniu była zdecydowanie niższa niż w lipcu, gdy sięgnęła 4,4 proc. Okazała się też wyraźnie słabsza od prognoz. Nadal jednak pozostaje kołem zamachowym polskiej gospodarki i to ona zdecyduje o dodatniej dynamice produktu krajowego brutto w bieżącym roku.
Sięgnijcie głębiej do kieszeni, sknerusy. GUS podał ważne dane o zakupach Polaków
Sprzedaż detaliczna jest bardzo ważna dla naszej gospodarki. Ekonomiści od wielu miesięcy zapowiadają, że to właśnie bogacący się Polacy napędzą wzrost gospodarczy w najbliższych miesiącach (potem pomogą duże inwestycje). Jednak najnowsze dane, które właśnie opublikował Główny Urząd Statystyczny (GUS), rozczarowały. Rynek oczekiwał efektowniejszego wyniku niż to pokazał oficjalny odczyt.
Dziki wzrost sprzedaży aut. Dobrze radzimy, kupujcie więcej
Dane o sprzedaży detalicznej w ostatnim czasie zyskały mocno na znaczeniu. Pokazują bowiem, jak kształtuje się konsumpcja, która ma teraz nakręcać wzrost gospodarczy w naszym kraju, od którego z kolei zależy, jak rząd poradzi sobie z oszczędnościami narzuconymi przez Brukselę w ramach procedury nadmiernego deficytu. W czerwcu konsumpcja wypadła średnio, nie osiągnęła wyniku z konsensusu prognoz ekonomistów, ale odnotowała solidny kilkuprocentowy wzrost. Jak podkreśla Główny Urząd Statystyczny (GUS), sprzedaż nakręca przede wszystkim wzmożony popyt na samochody.
Polacy rzucili się kupować auta. Zainwestujcie też w elektronikę i meble
Sprzedaż detaliczna w maju zaskoczyła in plus. Po słabych danych o produkcji przemysłowej, które GUS podał w piątek, odnotowaliśmy wzrost i to wyższy, niż przewidywały prognozy. Konsensus rynkowy zakładał, że konsumpcja pójdzie w górę o 4,8-4,9 proc. – w zależności od ośrodka zbierającego prognozy.