Sąd w Białymstoku odrzucił skargę podatnika tylko dlatego, że w skanie pełnomocnictwa brakowało formułki „za zgodność z oryginałem”. NSA uznał to za absurdalny formalizm i kazał WSA skupić się na kwestii merytorycznej, zamiast karać obywatela za nieistotne uchybienia.

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku, który wcześniej odrzucił skargę podatnika w sporze z fiskusem o nieujawnione dochody. NSA uznał, że sąd pierwszej instancji zastosował nadmierny formalizm i zbyt surowo potraktował drobny brak w dokumentach.
Podatnik kontra skarbówka
Sprawa zaczęła się od decyzji organów skarbowych, które uznały, że podatnik ma pieniądze z nieujawnionych źródeł. Urząd skarbowy uznał, że mężczyzna wydał więcej, niż oficjalnie zarobił, co musi oznaczać, że część dochodów ukrył przed państwem. W takich przypadkach fiskus może naliczyć karny podatek dochodowy wraz z odsetkami.
Mężczyzna nie zgodził się z ustaleniami urzędników i zaskarżył decyzję do sądu administracyjnego. Skargę w jego imieniu złożył pełnomocnik. Zanim jednak sąd zajął się samą sprawą podatkową, skupił się na tym, czy złożone przez prawnika dokumenty spełniają wszystkie wymogi formalne. WSA uznał, że jest co poprawiać.
Wojewódzki Sąd Administracyjny wezwał pełnomocnika do uzupełnienia pełnomocnictwa. Sąd wskazał, że dokument powinien być albo podpisany elektronicznie przez podatnika, albo przedstawiony w formie kopii poświadczonej „za zgodność z oryginałem”. Wyjaśnił, że taki wymóg wynika z przepisów regulujących postępowanie przed sądami administracyjnymi.
Pełnomocnik odpowiedział na wezwanie w terminie. Przesłał skan pełnomocnictwa podpisanego wcześniej odręcznie przez podatnika. Sam dokument został dodatkowo opatrzony podpisem zaufanym przez pełnomocnika, co miało potwierdzić jego autentyczność w wersji elektronicznej.
WSA uznał jednak, że to nadal nie spełnia wymogów formalnych. W ocenie sądu na skanie brakowało wyraźnej formuły „za zgodność z oryginałem”. Sąd przyczepił się też do tego, że dokument ma mieszany charakter – podpis podatnika był odręczny, a kopia została przesłana elektronicznie.
Więcej w Bizblogu o podatkach:
W tej sytuacji białostocki sąd uznał, że brak formalny nie został prawidłowo usunięty w ciągu siedmiu dni, jak tego wymagał. W konsekwencji odrzucił skargę w całości, co oznaczało, że sprawa w ogóle nie została rozpatrzona pod względem merytorycznym.
NSA łaje WSA
Pełnomocnik złożył zażalenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA uznał, że decyzja WSA była zbyt rygorystyczna. Sędziowie podkreślili, że treść pełnomocnictwa była czytelna i nie było żadnych wątpliwości, kto udzielił upoważnienia i do jakiej sprawy się ono odnosi.
W sytuacji gdy wezwanie sądu zostało wykonane w ten sposób, że strona lub jej pełnomocnik nadesłali kserokopie, a więc egzemplarze odpowiadające treści złożonego środka zaskarżenia, a jedynie nie poświadczono ich za zgodność z oryginałem, to jego odrzucenie byłoby dotknięte nadmiernym formalizmem – czytamy w sentencji wyroku NSA.
NSA uznał, że brak krótkiej formuły „za zgodność z oryginałem” nie powinien automatycznie prowadzić do odrzucenia skargi. W ocenie sądu był to przykład nadmiernego formalizmu. Postanowienie WSA zostało uchylone, a sprawa wraca do Białegostoku, gdzie sąd będzie musiał wreszcie ocenić, czy fiskus miał rację w sprawie rzekomo ukrytych dochodów.
Jak czytany w wyroku, „nie ulega wątpliwości, że nadesłana przez pełnomocnictwo jest w treści zgodne z oryginałem, a skarga nie zawierała żadnych innych braków”. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że usunięcie braków formalnych skargi poprzez przedłożenie kserokopii pełnomocnictwa zawierającego kopię podpisu strony skarżącej bez poświadczenia go za zgodność z oryginałem było wystarczające do nadania skardze dalszego biegu.



















