Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, który pokazuje, jak trzeba opodatkować grunty rolne należące do firmy. Chodziło o to, czy po latach od porzuconej inwestycji działki wciąż trzeba traktować jako zajęte na działalność gospodarczą i płacić wyższy podatek od nieruchomości.

Sprawa sięga 1999 r., gdy spółka z o.o. kupiła działki rolne z myślą o budowie stacji paliw. Uzyskała decyzję o warunkach zabudowy, pozwolenie na budowę i zaczęła pierwsze prace w terenie. Ostatecznie jednak zrezygnowała z inwestycji, pozwolenie wygasło, a działki przez lata leżały odłogiem i zarastały chwastami i chaszczami.
Podatek od ziemi rolnej jak za działkę inwestycyjną
Mimo że nic się tam nie działo, spółka przez długi czas płaciła podatek od nieruchomości, uznając działki za zajęte na działalność gospodarczą. Po latach firma uznała, że skoro to nadal grunty rolne i nie są wykorzystywane w biznesie, powinna płacić podatek rolny, a nie wyższy podatek od nieruchomości.
Wójt oraz Samorządowe Kolegium Odwoławcze były innego zdania. Uznały, że skoro inwestycja została kiedyś rozpoczęta, to grunt nadal jest zajęty na działalność. Wskazywały też, że działki są środkiem trwałym firmy, a spółka zajmuje się handlem nieruchomościami, więc samo ich posiadanie ma związek z biznesem.
Więcej w Bizblogu o podatkach:
Wojewódzki Sąd Administracyjny w 2025 r. przyznał rację SKO i samorządowcom. Przypomniał, że w 2018 r. NSA w podobnej sprawie dotyczącej tych samych działek uznał je za zajęte na działalność gospodarczą. WSA stwierdził, że stan faktyczny nie zmienił się na tyle, by można było teraz orzec inaczej.
NSA wywraca stolik
NSA spojrzał na tę sprawę jednak zupełnie inaczej. Uchylił wyrok WSA i decyzję SKO, wskazując, że po wielu latach bezczynności i wygaśnięciu wszystkich pozwoleń nie można automatycznie uznawać gruntu za zajęty na działalność gospodarczą. Sama dawna inwestycja nie przesądza o tym na zawsze.
Sąd podkreślił, że musi istnieć realny i aktualny związek gruntu z działalnością w okresie, za który liczony jest podatek. NSA wyjaśnił, że jeśli przez lata nie ma żadnych prac, decyzji ani działań związanych z inwestycją, to trudno mówić o faktycznym zajęciu na biznes. Sam wpis w ewidencji środków trwałych nie wystarcza.
Dla innych firm ten wyrok to ważny sygnał. Pokazuje, że wieloletnie przetrzymywanie nieużywanej działki po nieudanej inwestycji nie oznacza automatycznie wyższego podatku. W podobnych sytuacjach przedsiębiorcy mogą rozważyć wniosek o stwierdzenie nadpłaty i sprawdzić, czy nie powinni płacić podatku rolnego zamiast od nieruchomości.



















