Cały świat zobaczył dzięki Netflixowi, jak na Górnym Śląsku przemysł potrafił dosłownie zatruwać życie ludziom. Ale najsmutniejsze w tej historii jest to, że tak naprawdę ona cały czas trwa.

Gorąco omawiany w ostatnich dniach serial na Netflixie „Ołowiane dzieci” przypomniał mi dawne czasy, kiedy wracało się do nas, na Górny Śląsk z kolonii nad morzem i mniej więcej na wysokości Zawiercia wszyscy zaczynali kaszleć. Dosłownie czuć było, że wracamy do siebie. Pokazany w serialu obraz dzieci trutych ołowiem przez Hutę Szopienice to jeden z przykładów na to, jak przemysł potrafił demolować życie na południu Polski.
Ale ci, którzy myślą, że to dawna pieśń przeszłości, której już nigdy raczej nie usłyszymy - muszą szybko zweryfikować swoje poglądy. Zimnym prysznicem postanowiła nas wszystkich oblać Fundacja Instrat.
Nowy serial na Netflix przypomina o tragicznej epidemii ołowicy na Śląsku w latach 70. Choć minęło pół wieku, dane są nieubłagane: Polska jest największym emitentem ołowiu w Unii Europejskiej – informuje Fundacja w serwisie X.
Przemysł hutniczy z największą emisją ołowiu
Fundacja przywołuje wyniki badań z 2024 r., których źródłem jest Europejska Agencja Środowiska. I co się okazuje? Że Polska nadal jest zdecydowanie największym emitentem ołowiu w UE i odpowiada w sumie za 22 proc. jego unijnej emisji. Nasz kraj z emisją ołowiu na poziomie 221 ton w 2024 r. wyprzedził Włochy (203 t), Niemcy (151 t), Hiszpanię (118 t) i Francję (87 t).
A jak ten podział wygląda na naszym podwórku? Kto u nas jest największym emitentem ołowiu? W 2024 r. pierwsze miejsce pod tym względem, z emisją na poziomie 2200 kg, przyznano Hucie Miedzy „Legnica”. Drugie miejsce w tym zestawieniu przypadło w udziale Hucie Cynku „Miasteczko Śląskie” (977 kg). Podium zamyka Arcelor-Mittal Huta Warszawa (971 kg). Za nią plasuje się ArcelorMittal Poland w Dąbrowie Górnicze, czyli dawna Huta Katowice (591 kg) oraz Huta Miedzi „Głogów”.
Zakłady w Dąbrowie Górniczej, Warszawie czy Legnicy emitują rocznie tony toksycznych substancji. Istnieją możliwości wyeliminowania węgla z hutnictwa. Potrzebujemy inwestycji w bezpieczne technologie, które nie zagrażają zdrowiu lokalnych społeczności – komentuje Fundacja Instrat.
Recepta? Dekarbonizacja hutnictwa
Skąd tak cały czas wysokie emisje ołowiu w Polsce? Analitycy z Fundacji Instrat przekonują, że w pierwszej kolejności powinnismy zwrócić uwagę na dekarbonizację naszego przemysłu hutniczego.
Głównym źródłem emisji ołowiu (60 proc.) jest przemysł ciężki i hutnictwo. Problem to nie tylko procesy technologiczne, ale też uzależnienie hutnictwa od węgla - wskazuje Fundacja Instrat.
Więcej o przemyśle przeczytasz w Bizblog:
Tymczasem lekarze przypominają, że ołów nie ulega rozpadowi i może przez to kumulować się w ludzkich kościach nawet przez 30 lat. Silnemu zatruciu ołowiem towarzyszą takie objawy jak silne bóle brzucha (tzw. kolka ołowiowa), wymioty, nudności, biegunka, drgawki, a w skrajnych przypadkach - śpiączka. Diagnostyka opiera się przede wszystkim na badaniu krwi lub badaniu moczu. Późniejsze wypłukiwanie organizmu z ołowiu jest procesem długotrwałym. To nie tylko specjalistyczne leczenie, ale też odpowiednia dieta.



















