Złoto i srebro kontynuują historyczną hossę. Oba metale szlachetne ustanowiły nowe rekordy cenowe, przyciągając kapitał, który jeszcze niedawno płynął do bardziej ryzykownych aktywów. Czy i kiedy ta fala wróci na rynek kryptowalut.

Cena złota wzrosła w ciągu doby o 2,6 proc., osiągając podczas handlu w Azji historyczny poziom 5597 dolarów za uncję. Srebro również ustanowiło nowy rekord. Jego notowania sięgnęły 119,3 dolara za uncję, po wzroście o 1,3 proc.
Od początku roku złoto zyskało już około 28,6 proc., a srebro radzi sobie jeszcze lepiej – wzrost przekracza 65 proc. Skala ruchu pokazuje, że popyt na metale szlachetne pozostaje bardzo silny.
Hossa nie ogranicza się tylko do złota i srebra. Miedź również bije rekordy – jej cena wzrosła w tym miesiącu o kolejne 9 proc. Aluminium jest z kolei najdroższe od blisko czterech lat. To sygnał, że optymizm obejmuje cały rynek metali.
Jednocześnie rośnie zmienność. W Kobeissi Letter czytamy, że nawet złoto, a więc klasyczna bezpieczna przystań, zaczyna zachowywać się jak aktywo spekulacyjne.
Kontrakty terminowe na złoto wzrosły o 120 dolarów, a następnie spadły o 100 dolarów w ciągu zaledwie 20 minut. To oznacza zmianę kapitalizacji rynkowej o 1,5 bln dolarów w 20 minut. To jest globalna bezpieczna przystań, która porusza się jak krypto – wskazuje The Kobeissi Letter.
Kapitał odpłynął z krypto. Ale nie na zawsze?
Według BeInCrypto, to właśnie metale szlachetne przejęły w ostatnich miesiącach uwagę inwestorów detalicznych i część kapitału, który wcześniej trafiał na rynek kryptowalut. Inwestorzy zachowują ostrożność, ale coraz uważniej obserwują moment, w którym może dojść do rotacji środków.
Milk Road wskazuje na powtarzalny schemat z poprzednich cykli rynkowych. Zwraca uwagę, że bitcoin często podąża za ceną złota z opóźnieniem około sześciu miesięcy.
Wszyscy patrzą, jak bitcoin stoi w miejscu, podczas gdy złoto pnie się na nowe historyczne szczyty. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby krypto przegrywało, a twarde aktywa wygrywały. Ale jest tu ukryty wzorzec, który który Raoul Pal przypomniał wczoraj w naszej rozmowie: cokolwiek robi złoto, bitcoin ma tendencję do naśladowania tego ruchu około sześć miesięcy później – czytamy w komentarzu Milk Road.
Jeśli wzorzec zadziała, rynek kryptowalut może przygotowywać się do nadrobienia zaległości. Analitycy zwracają uwagę na około 180-dniowe okno, w którym impuls wzrostowy mógłby pojawić się już w drugim kwartale.
Srebro wysyła sygnał ostrzegawczy?
Ciekawe spostrzeżenie dorzuca Ash Crypto, analizując relację ceny bitcoina do srebra. Z jego obserwacji wynika, że w poprzednich cyklach rynkowych ten wskaźnik zwykle osiągał dno około 13 miesięcy po szczycie, przy spadkach rzędu 75-85 proc.
Obecny cykl trwa już 12 miesięcy, a spadek sięga 78 proc., czyli poziomu, który historycznie często poprzedzał odwrócenie trendu.
Czytaj więcej o kryptowalutach
Ostrożność zamiast łapania szczytu
Bardziej zachowawcze podejście prezentuje Charles Edwards z Capriole Fund. Przestrzega on przed zbyt pochopnym ogłaszaniem końca hossy na metalach szlachetnych.
Nie sprzedawaj zwycięzców, żeby kupować przegranych – to klasyczne powiedzenie, które dziś brzmi wyjątkowo aktualnie – wskazuje.
I zastanawia się, czy to właśnie obserwujemy, jest formowaniem się szczytu na złocie.
Nawet jeśli, zwykle najlepiej poczekać na techniczne lub fundamentalne oznaki słabości, które potwierdzą tę tezę, zamiast próbować trafić w niemożliwy do uchwycenia szczyt i sprzedawać bez żadnych dowodów tylko dlatego, że 5000 dolarów to okrągła liczba. Od tamtej pory wzrośliśmy już o kolejne 6 proc. – zauważa Edwards.
Jego zdaniem bańki spekulacyjne potrafią trwać znacznie dłużej, niż oczekuje rynek.
Rynki byka na złocie i srebrze często trwają od pięciu do nawet dziesięciu lat. Obecna fala wzrostowa, licząca około 18 miesięcy, wciąż może mieć przed sobą sporo przestrzeni – wskazuje ekspert Capriole Fund.
Co to oznacza dla rynku kryptowalut?
Choć opinie analityków są podzielone, jedno jest pewne: skala wzrostów na złocie i srebrze ma znaczenie także dla kryptowalut. Metale szlachetne w krótkim czasie zwiększyły wartość rynkową o biliony dolarów. Nawet niewielki odpływ kapitału z tego rynku może wystarczyć, by ceny bitcoina i innych aktywów cyfrowych gwałtownie ruszyły w górę.







































