REKLAMA

Koniec złudzeń dla ciułaczy. Do banków wróciły bieda-odsetki

Choć bankowe reklamy wciąż kuszą wysokim procentem, rzeczywistość oszczędzających staje się coraz trudniejsza. Bartosz Turek analizuje, dlaczego mimo atrakcyjnych haseł, nasze realne zyski z lokat topnieją w oczach.

Koniec złudzeń dla ciułaczy. Do banków wróciły bieda-odsetki
REKLAMA

Bartosz Turek, niezależny analityk zauważa, że obecnie średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych wynosi 4,5 proc. To mniej niż przed miesiącem i wyraźnie mniej niż przed rokiem (o ponad 1 pkt proc.). W ostatnich tygodniach 8 instytucji zdecydowało o obniżeniu oprocentowania najbardziej kuszących promocyjnych depozytów.

REKLAMA

7 proc. na lokacie wciąż możliwe

Najbardziej wytrwali poszukiwacze depozytowych promocji wciąż mogą znaleźć oferty kuszące oprocentowaniem na poziomie 7 proc.

Co prawda promocje te są wybitnie limitowane, ale wciąż jeszcze walczą one o względy nowych klientów chcących przynajmniej na chwilę zdeponować niewygórowane kwoty, a którzy przy tym nie obawiają się dołączenia do listy comiesięcznych czynności kilku dodatkowych operacji na przykład przelewu czy płatności nową kartą - mówi Bartosz Turek.

Zdaniem eksperta trochę lepiej sprawa zaczyna wyglądać w przypadku depozytów z oprocentowaniem na poziomie około 5-6 proc. Co prawda one też bywają zarezerwowane dla nowych klientów, ale częściej banki stawiają warunek, że dotychczasowym klientom lepiej oprocentują oszczędności, jeśli ci przeleją na konto nowe pieniądze.

Bardzo często wymagane jest przy tym posiadanie konta i karty oraz aktywne z nich korzystanie, oraz wyrażenie zgody na kontakt w sprawie sprzedaży innych produktów lub usług. W zamian dostajemy jednak możliwość ulokowania pieniędzy na przykład na kilka miesięcy, a do tego maksymalne kwoty depozytów zaczynają się w okolicy kilkudziesięciu tysięcy złotych, a kończą przy 400 tys. - komentuje Bartosz Turek.

Dlaczego realne zyski z lokat są dwa razy niższe niż w reklamach

Któż więc nie chciałby zarobić na lokacie 7 proc., 6 proc. czy chociaż 5 proc.? Okazuje się, że większość oszczędzających omija takie promocje.

Jeśli bowiem spojrzymy na dane NBP na temat oprocentowania faktycznie zakładanych lokat, to okaże się, że w styczniu br. przeciętna lokata oprocentowana była na 3,29 proc. To ponad dwa razy mniej niż w przypadku czołowych promocyjnych depozytów - twierdzi analityk.

Według niego najgorzej jest w przypadku faktycznie zakładanych lokat na okresy dłuższe niż rok. Tam w styczniu br. stawka spadła już do niewiele ponad 2,5 proc.

Te dane najlepiej dowodzą, że choć promocyjne depozyty budzą emocje, to jest to jedynie wycinek rynku. Wszystko dlatego, że niewielka jedynie część klientów znajduje satysfakcję w wyszukiwaniu depozytowych promocji, a do tego są w stanie spełnić wszystkie stawiane przez banki wymagania.

Więcej wiadomości na temat oszczędzania można przeczytać poniżej:

Taniejące lokaty, droższe paliwa i niższe zyski z obligacji

W ocenie analityka to, że oprocentowanie bankowych depozytów konsekwentnie spada, a tym samym jest dziś najniższe mniej więcej od połowy 2022 roku to tylko jedna ze złych informacji, które w marcu mogły ciążyć na samopoczuciu oszczędzających.

W tym samym czasie przecież szybko rosnące ceny paliw na stacjach malują przed nami perspektywę, w której inflacja z dotychczasowego poziomu nieznacznie tylko przekraczającego 2 proc., już w danych za marzec wzrosnąć może do około 3-4 proc. - wyjaśnia Bartosz Turek.

Z jednej więc strony warunki depozytów są pogarszane, a z drugiej tempo, w którym pieniądze tracą swoją siłę nabywczą przyspieszyło. Niestety to tej układanki dołącza też Minister Finansów, który już zapowiedział, że od kwietnia sprzedawać będzie detaliczne obligacje skarbowe z niższym niż dotychczas oprocentowaniem.

Stawki w przypadku papierów rocznych czy dwuletnich zmieniają się w krok za marcowym cięciem stóp procentowych i trudno się było takiego ruchu nie spodziewać. Od kwietnia niższe (o od 0,2 do 0,25 pkt proc) będzie jednak też naliczane w pierwszym okresie odsetkowym oprocentowanie w przypadku papierów czteroletnich i dłuższych - stwierdza analityk.

Przeciętny depozyt nie nadąża za inflacją

Nawet zapowiedziane przez rząd obniżki cen paliw to informacja, która finalnie oznaczać może niższe oprocentowanie oszczędności. Dlaczego? Jeśli faktycznie obniżka akcyzy i VAT doprowadzi do spadku cen na stacjach, to nie tylko oznacza to, że inflacja będzie niższa, ale też jest szansa, że nie zostanie z nami na dłużej.

Chodzi o to, że niższe ceny paliw będą słabszym impulsem do podnoszenia cen innych dóbr i usług czy nawet wygenerują one mniejszą presję pracowników na podwyżki wynagrodzeń. W efekcie Rada Polityki Pieniężnej będzie miała mocniejsze podstawy do tego, aby w najbliższych miesiącach pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie - wspomina Bartosz Turek.

Na pierwszy rzut oka jest to bardzo dobra perspektywa. Z punktu widzenia przynajmniej nominalnego oprocentowania oszczędności sytuacja wygląda gorzej. Jeśli bowiem koszt pieniądza (poziom stóp procentowych) się nie zmieni, to szanse na wyższe oprocentowanie oszczędności spada.

W praktyce należałoby jednak patrzeć nie tylko na nominalne oprocentowanie, ale na realne, a więc takie po potrąceniu inflacji. Tego niestety nie sposób przewidzieć, jak rządowa interwencja wpłynie na realny poziom oprocentowania lokat.

Jest jednak nadzieja, że jeśli skutecznie uda się przeciwdziałać wzrostowi, a tym bardziej zakotwiczeniu inflacji, to obniżenie cen paliw może ograniczyć koszty konfliktu na Bliskim Wschodzie również dla oszczędzających - zaznacza Bartosz Turek.

Według niego nie zmienia to jednak faktu, że perspektywa kolejnych miesięcy wydaje się dla oszczędzających szczególnie nieciekawa.

Już dziś można się spodziewać, że raportowana przez GUS inflacja za marzec może być na poziomie 3-4 proc. Z drugiej strony już na początku br. oprocentowanie faktycznie zakładanych rocznych lokat wyniosło 3,08 proc. (dane NBP), a było to przecież jeszcze przed marcowym cięciem stóp procentowych - komentuje Bartosz Turek.

I dodaje, że z punktu widzenia oszczędzających liczby te z łatwością można odczytywać jako przepis na kolejny okres realnych strat na lokatach. Chodzi o czas, w którym przeciętny depozyt nie nadąża za inflacją.

REKLAMA

Przecież, żeby co najmniej zachować siłę nabywczą kapitału przy inflacji na poziomie 3 proc. potrzebny jest depozyt oprocentowany na 3,7 proc. Przy inflacji na poziomie 4 proc. niezbędna stawka oprocentowania rośnie co do najmniej 5 proc. w skali roku - podsumowuje Bartosz Turek, niezależny analityk.

Taka sytuacja może powodować, że oszczędzający aktywniej poszukiwać będą co najmniej promocyjnych depozytów albo alternatywy dla swoich oszczędności, która zwykła lepiej radzić sobie z inflacyjnymi zawirowaniami.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-04T13:10:40+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T10:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T05:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T20:04:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T18:28:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T15:40:37+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T13:06:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T11:14:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T09:32:41+02:00
Aktualizacja: 2026-04-03T07:49:24+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA