REKLAMA

1 lipca wstrząśnie branżą przewozową. „Część firm się zamknie”

Od lipca busy o masie 2,5-3,5 tony wykonujące towarowy transport międzynarodowy będą musiały mieć tachograf i przestrzegać przepisów o czasie pracy jak ciężarówki. „Kierowca, który dotąd brał zlecenie na kurs do Hiszpanii na tzw. strzała, już tak nie pojedzie. Część firm zapewne zamknie działalność lub ograniczy flotę do pojazdów poniżej 2,5 tony, by uniknąć nowych obowiązków” – alarmuje Michał Małkowski, dyrektor operacyjny Web-Sat.

kierowcy-busow
REKLAMA

Ewa Karendys: Od 1 lipca kierowcy busów, transportując zarobkowo towary za granicę, będą musieli przestrzegać przepisów o czasie pracy jak kierowcy ciężarówek. Obowiązkowe staną się też tachografy. Zmiany są potrzebne?
Michał Małkowski, dyrektor operacyjny Web-Sat, specjalizuje się w analizie procesów transportowych:

Z jednej strony jest ogromna potrzeba uregulowania europejskiego rynku transportowego, choć z punktu widzenia przewoźników – każda regulacja, która ogranicza nie jest mile widziana. Z drugiej strony, chodzi o kwestie bezpieczeństwa i objęcie kierowców busów normami dotyczącymi czasu pracy. Do tej pory nikogo nie dziwiło, że niektórzy kierowcy wsiadali w busa i jechali do Hiszpanii czy Włoch bez odpoczynku, dopóki zdrowie pozwoliło. W praktyce oznaczało to jazdę po 15–20 godzin za kółkiem. A czasem pewnie i więcej.

REKLAMA

To pracodawcy narzucają taką presję?
Nie tylko. To kwestia rynku i optymalizacji kosztów. Im szybciej kierowca wykona kurs, tym szybciej mógł wziąć kolejny i zarobić więcej pieniędzy.

Kogo obejmą nowe przepisy a kogo nie?
Tachografy będą obowiązkowe w busach o dopuszczalnej masie całkowitej od 2,5 do 3,5 tony, wykonujących zarobkowy transport międzynarodowy. Najwięcej dyskusji budzi natomiast zwolniony z regulacji transport „na potrzeby własne”, eksperci spierają się, kogo dokładnie dotyczy. Ustawodawca określił pewne wyjątki, np. przewóz musi być pomocniczy wobec głównej działalności,towar jest własnością przedsiębiorcy (lub przez niego sprzedany, kupiony, wyprodukowany), a kierowca jest przedsiębiorcą lub pracownikiem na umowę o pracę.

Jednak wciąż mamy pole do wielu interpretacji, kluczowe będzie przygotowanie i podejście    do egzekwowania przepisów służb kontrolnych. Z mojego doświadczenia wynika, że niestety to, co jest napisane w ustawie, to jest jedno, a codzienna praktyka w postaci konkretnych decyzji  inspektora na drodze, to jest zupełnie coś innego. Podejrzewam, że część przedsiębiorców za wszelką cenę będzie chciało 1 lipca uniknąć montowania tachografu, udowadniając, że wykonują transport „na potrzeby własne”. Nawet jeśli tak nie będzie. Rodzi to oczywiście ryzyko dużych kar, zarówno w Polsce, jak i za granicą i w dużej mierze zależne jest od praktycznej interpretacji nowych przepisów na drodze.

Czy przedsiębiorcy są przygotowani na te zmiany?
W sieci pojawia się coraz więcej materiałów informacyjnych, ale wciąż świadomość jest bardzo niska. Dla osób, które nigdy nie miały do czynienia z czasem pracy kierowcy czy tachografami, to naprawdę trudne tematy. Wiele firm odkłada decyzję zapoznania się z nowymi przepisami na później, do momentu, aż nie będą mieli wyjścia. Takie podejście może wywołać sporo chaosu po stronie organizacyjnej i powodować problemy z ciągłością działania firmy. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest wykonanie wcześniej audytu i wyposażenie floty w sprzęt oraz wdrożenie procedur związanych z rozliczaniem czasu pracy.

Kary będą wysokie?
Tak, tylko za brak tachografu grozi nawet 12 tysięcy złotych kary. A pamiętajmy, że za granicą będziemy płacić w euro.

Szacunki są różne, mówi się, że zmiany przepisów obejmą od 35 do nawet 80 tys. pojazdów. Jednocześnie punktów w których montowane są w Polsce tachografy nie ma aż tak wiele, więc im bliżej lipca 2026, tym większe ryzyko zatorów. Sam jednak tachograf nie rozwiązuje problemu, bo dane pobierane z tachografów muszą być archiwizowane i przetwarzane według bardzo szczegółowych reguł , które dla wielu będą kompletną nowością. Stopień skomplikowania i ryzyko nieprawidłowości wzrasta więc lawinowo. Z pewnością dla wielu firm to będzie dużym szokiem.

Niektórzy mogą nie zdążyć?
Niestety tak. Poza tym część firm zapewne zamknie działalność lub ograniczy flotę do pojazdów poniżej 2,5 tony, by uniknąć nowych obowiązków. Dla wielu może to być po prostu nieopłacalne.

Nowe przepisy to dla biznesu spore obciążenie finansowe…
Wymiana lub montaż tachografu to wydatek rzędu 4–6 tysięcy złotych. Ale to tylko początek. Zmieni się też organizacja pracy. Kierowca, który dotąd brał zlecenie na kurs do Hiszpanii na tzw. “strzała”, już tak nie pojedzie – będzie mógł prowadzić maksymalnie 9–11 godzin, a potem zrobić obowiązkowy odpoczynek. Busy będą jeździły trochę szybciej niż ciężarówki, ale wcale nie krócej – będą ich obowiązywać te same limity czasu pracy. Jeśli więc firma  robi dziś kilka kursów w miesiącu tam i z powrotem, może się okazać, że po zmianach zostanie jeden. Stałe koszty i wynagrodzenia kierowców rozłożą się wtedy zupełnie inaczej.

A sama obsługa tachografu – to duże wyzwanie?
Dla wielu kierowców - tak. Tachograf rejestruje każdą minutę aktywności. Osoby, które nigdy z nim nie pracowały, będą musiały przejść szkolenia i nauczyć się przepisów, bo nawet drobny błąd może wygenerować wysoką karę dla firmy. Dlatego tak ważne będzie wsparcie szkoleniowe i doradcze.

Czy nowoczesne tachografy są odporne na manipulacje?
Tak, ich poziom zabezpieczeń jest bardzo wysoki. Mają lokalizator GPS i mogą przesyłać dane zdalnie do służb kontrolnych. To pozwala wychwycić naruszenia w czasie rzeczywistym. Z drugiej strony obsługując tachograf łatwo popełnić kosztowny błąd – a odpowiedzialność spada nie tylko na kierowcę, lecz także na zarządzającego transportem lub właściciela firmy.

Więcej wiadomości w Bizblogu o transporcie:

Wasza firma pomaga przejść przewoźnikom przez tę zmianę?
Działamy kompleksowo. W web-Sat uruchomiliśmy usługę, która obejmuje rozliczanie czasu pracy kierowców i przygotowanie kompletnych danych dla działów kadr i księgowości. W ciągu najbliższych miesięcy wdrożymy też narzędzie do zarządzania flotą i planowania transportu w oparciu o dane. W tej branży kluczowe jest prawidłowe liczenie kosztów. Przedsiębiorca musi dokładnie wiedzieć, czy jego działalność się opłaca. Przejmujemy opiekę nad całym procesem – od rozliczania czasu pracy po dostarczenie nowoczesnych narzędzi do zarządzania flotą.

Kolejne koszty…? Ile kosztuje taka usługa?
W porównaniu z potencjalnymi karami czy ryzykiem utraty licencji – niewiele. Lepiej kupić sobie spokój i bezpieczeństwo wcześniej, niż później tłumaczyć się przed inspektorem. Dodatkowo właściciel firmy transportowej zyskuje narzędzie do planowania,  zarządzania przebiegiem trasy czy optymalizacji kosztów. W dzisiejszych czasach przewagę mają ci, którzy mają dane.

Nie bez znaczenia jest też wsparcie kierowcy, który będąc w trasie mierzy się ze stresem, wielogodzinną jazdą często pod presją terminów. A kierowców i tak brakuje.

REKLAMA

Mało się również zwraca uwagę na to, co się wydarzy, gdy po Europie nagle kilkadziesiąt, a może i kilkaset tysięcy busów będzie musiało zatrzymywać się na parkingach na odpoczynek. Już dziś te parkingi są przeładowane – korzystają z nich głównie ciężarówki. Teraz dojdą pojazdy od 2,5 do 3,5 tony. Kierowca, który goni terminy i dopiero uczy się nowych przepisów o czasie pracy, będzie miał jeszcze mniej swobody, bo na przykład nie będzie mógł już zatrzymać się gdzie chce i kiedy chce. Będzie musiał odpoczywać w określonym czasie i miejscu. To naprawdę trudne wyzwanie i Web-Sat kładziemy spory nacisk na edukację, projektowanie przyjaznych rozwiązań, które nie tylko pozwalają spać spokojnie, ale również optymalizować koszty i procesy zarządzania flotą.

Co będzie największym wyzwaniem dla branży?
Transformacja – z transportu praktycznie nieuregulowanego do pełnego nadzoru czasu pracy. To zmiana o 180 stopni. Dla wielu firm to będzie test przetrwania. Może okazać się, że z 35 tysięcy busów wykorzystywanych w transporcie międzynarodowym zostanie 5–7 tysięcy, bo reszta zrezygnuje. Z pewnością to podniesie koszty transportu, a zmiany odczuje każdy z nas jako konsument. Pewnie koniec końców ktoś tę lukę wypełni. Czym? Zobaczymy. Ale czy będzie taniej? Nie sądzę.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-28T04:08:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T21:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T18:21:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T17:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T15:38:59+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T13:39:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T10:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T08:53:39+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T07:10:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-27T06:34:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T20:39:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T17:27:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA