Tylko jeden kraj w Unii ściąga tak dużo ropy z Rosji. To Polska
Polskiemu rządowi nie udało się całkowicie zrezygnować z ropy z Rosji. M.in. przez takie a nie inne uwarunkowania geograficzne i historyczne. Obecnie nikt w UE nie kupuje tego surowca tak dużo jak my i zostaliśmy niekwestionowanym liderem. Ale broniąc się rękami i nogami przed rosyjskim importem jeszcze bardziej, za chwilę możemy wpaść w kolejną paliwową pułapkę. Przestrzega przed tym w swoim najnowszym opracowaniu Forum Energii.
Kreml drwi sobie z sankcji. Od roku miesza i sprzedaje ropę na boku
Weszło w życie embargo na produkty naftowe z Rosji. Ale obyło się bez nerwowej reakcji na rynkach. Ropa Brent kosztuje bardzo podobnie jak miesiąc temu, na początku stycznia, czyli ok. 80 dol. za baryłkę. Dokładnie tak samo jest z ropą WTI, która kosztuje teraz jakieś 73-74 dol.
Ban na ropę z Rosji to kpina! Do Polski wciąż płynie wartkim strumieniem
Już w marcu zeszłego roku premier Mateusz Morawiecki obiecywał zakończyć do końca roku import surowców energetycznych z Rosji. Z gazem i węglem jakoś poszło, ale gorzej jeżeli chodzi o ropę. Raz, że Orlen ma cały czas obowiązujący kontrakt z Tatnieft, a dwa – brakuje podstaw prawnych i trzeba czekać na unijne sankcje, które zaczną obowiązywać dopiero za jakieś trzy tygodnie.
Konsternacja na stacjach paliw. Kierowcy płacą i się dziwią. Oj, nie tak miało to wyglądać
I znowu w Polsce będzie odwrotnie niż na całym świecie. Można by się spodziewać, że skoro ceny ropy Brent i WTI są najniższe od roku, to przy dystrybutorach na polskich stacjach paliw będzie podobnie. Nic z tego. U nas zapowiadają przedświąteczne podwyżki. A najbardziej zdrożeje diesel.
Eksplozja cen na stacjach na Węgrzech to mocne ostrzeżenie. Kombinacje Orbana nie popłaciły
Węgry wpadły w paliwową pułapkę, którą same na siebie zastawiły, co może sporo kosztować rząd Victora Orbana. Ale wiadomo: Budapeszt zwala winę na unijne sankcje i wojnę na Ukrainie. Tymczasem Moskwa kombinuje jak poradzić sobie z wprowadzonym limitem cenowym na ropę z Rosji. Być może w odpowiedzi Kreml zdecyduje się na swoje rabaty. Inna sprawa, że stale rośnie liczba tzw. ciemnych tankowców, które przewożą nie tylko rosyjską, ale też irańską ropę.