Ceny masła wystrzeliły. Nie tylko ten produkt drożeje w oczach
Masło drożeje w oczach. W lutym 2025 r. jego cena wrosła o ponad 30 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok temu. Inne produkty również zdrożały na przestrzeni roku – za zakupy w sklepach płacimy o 5,8 proc. więcej niż w lutym 2024 r. Jedyne pocieszenie jest takie, że ceny rosną nieco wolniej niż miesiąc temu.
Masło wciąż drożeje. Cena może przekroczyć kolejny próg
Masło nadal drożeje. W styczniu cena była prawie 30 proc. wyższa niż w styczniu 2024 r. Wiele sieci handlowych ograniczyło promocje na masło, choć nie można tego powiedzieć o dyskontach, w których ten rodzaj tłuszczu regularnie jest w obniżonej cenie. Natomiast eksperci przewidują, że cena wzrośnie jeszcze bardziej i przebije kolejny pułap – za 200-gramową kostkę trzeba będzie zapłacić 12 zł w cenie regularnej, a w promocji 8,99 zł lub więcej. I ma się to wydarzyć już wkrótce, bo jeszcze przed Wielkanocą.
Co się dzieje z tym masłem? Jedni obniżają ceny o 25 proc., inni ostro podnoszą
Gdy cena 200-gramowej kostki masła skoczyła do 10 zł, zrobiło się dość nerwowo, a ze sklepowych półek szybko znikały te w promocyjnej cenie. Jak wskazuje analiza UCE Research, Hiper-Com Poland i Grupy Blix, w całym 2024 r. promocji na masło było jednak o 12,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Praktycznie – jedynie dyskonty szalały z akcjami rabatowymi z tego względu, że masło włączyły do swojej batalii cenowej, co akurat było z korzyścią dla klientów.
Mieszkania są za drogie? Mogliście zaoszczędzić na maśle
Ministerstwo Finansów stwierdziło, że mieszkania wcale nie są drogie, a dokładniej „przewartościowane”, bo przecież pensje Polaków rosły w takim samym tempie. Tylko że wcale nie rosły tak samo szybko. Ale za to masło, herbata czy piwo drożały w ostatnich latach znacznie wolniej niż średnie wynagrodzenia. Wniosek? Jeśli nie kupiliście jeszcze mieszkania, to znaczy, że jecie za mało masła i pijecie za mało piwa.
Tusk interweniuje, ale masło nie będzie tańsze. Za to ktoś nieźle się obłowi
Ta „interwencja” jest do kitu. Masło wcale nie będzie tańsze. Najwyżej wizerunek premiera Donalda Tuska na niej zyska. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że tysiąc ton, które zostanie uwolnione z rezerw strategicznych, to prawie nic. Po drugie, masło w blokach po 25 kg może w ogóle nie trafić do sklepów. A jak trafi, to – po trzecie – obłowią się na tym sprzedawcy, a nie klienci.