Frankowicze mają problem. Sąd wydał wyrok, który może puścić ich z torbami
Waloryzacja to nie to samo co wynagrodzenie, rekompensata czy odszkodowanie i trzeba złej woli, żeby twierdzić, że TSUE zamknął bankom drogę do domagania się od frankowiczów kwot większych niż pożyczyli kilkanaście lat temu – twierdzi Związek Banków Polskich. I liczy jeszcze, o co lepiej będzie się bić – o waloryzację pożyczonego od nich kapitału wskaźnikiem inflacji czy wzrostem cen nieruchomości. My też policzymy.
Polskie banki są niezatapialne, zamiast padać jak muchy brylują i błyszczą
Jesteśmy mistrzami. Miała być katastrofa, tsunami, pożoga z powodu korzystnego dla zwykłych ludzi zamiast dla banków wyroku TSUE. A tymczasem zupełnie nic się nie stało. Przeciwne, wyceny banków na giełdzie rosną jak opętane.
Frankowicze mogą z bankiem wygrać podwójnie. Ale o tym głośno się nie mówi
Jeśli myślicie, że oferta ugody frankowej wymyślonej przez KNF, czyli po prostu przewalutowanie kredytu tak, jakby od początku był udzielony w złotym, jest dla każdego taka sama, to się grubo mylicie. Ten, kto zdecydował się zawrzeć rozejm z bankiem dwa lata temu, kiedy ruszyły masowe ugody, mógł się trochę sfrajerzyć.
Frankowicze mają powody do zadowolenia. Zapadł ważny wyrok TSUE
Jeśli umowa kredytowa została uznana za nieważną, bo zawierała klauzule niedozwolone, to bank nie może żądać od kredytobiorców wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Tak postanowił Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydając bardzo ważny wyrok w niekończącym się sporze banków z frankowiczami.
Wyrok TSUE, czyli kredyty dla frankowiczów za darmo? Tak naprawdę nic się stało
A jednak. TSUE rozjechał banki. Trybunał raz na zawsze rozwiązał największą zagadkę frakowego węzła gordyjskiego, uznając, że bankom nie należy się wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. To oznacza, że frankowicze, których umowa kredytowa została unieważniona przez sąd, mają kredyty za darmo. A jeszcze sami mogą pozwać bank, by to on zapłacił im za korzystanie z ich kapitału, jeśli nadpłacali raty. Ale czy ten wyrok to jakiś kataklizm? Nie! Nie dajcie się nabrać.
TSUE może wstrząsnąć bankami w Polsce. Tak naprawdę powinny się ucieszyć ze srogiego wyroku
Mówię o prawie do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Bo przecież, żeby bank dostał te pieniądze od frankowicza, musi założyć osobną sprawę w sądzie. To kosztuje, a okazuje się, że banki również i te sprawy masowo przegrywają. To niechże w końcu ktoś im powie wprost, że nie mają szans — przestaną przynajmniej zatykać sądy i wyrzucać pieniądze w błoto.
Frankowiczu, sprawdź ile pieniędzy możesz odzyskać, zanim podpiszesz ugodę z bankiem
Opinia rzecznika TSUE w sprawie frankowej sprawiła, że kredytobiorcy są górą, a banki przeszły do obrony. Obecnie coraz częściej proponują ugody, które frankowiczom mogą się opłacać mniej, niż unieważnienie umowy na drodze sądowej. Dlatego najlepiej skorzystać z kalkulatora frankowicza, który pomoże w podjęciu decyzji o wniesieniu sprawy do sądu.
Było straszenie, czas na szczucie. Dlaczego? Bo to nie godzi się, żeby kredytobiorcy wygrywali z bankami
Zdaniem Jacka Jastrzębskiego to zwyczajnie niesprawiedliwe, że kredytobiorcy, których umowy sąd uzna za nieważne, będą mieć darmowy kredyt. Jednocześnie nic złego nie widzi w tym, by banki, którym sądy udowodniły łamanie prawa, czerpały z tego zyski. O co tu w ogóle chodzi?
Tego dnia polskie banki przeżyją wstrząs. Klienci nie mają powodów do niepokoju. Wręcz przeciwnie
Właśnie dowiedzieliśmy się, że tego dnia TSUE wyda wyrok, który z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi banki do płaczu. I kilku urzędników, którzy martwią się zbyt dobrą passą frankowiczów, również. Ciekawe, czy będą na to gotowi, bo można było zakładać, że ta gilotyna spadnie raczej ze dwa miesiące później.
Frankowicze składają pozwy sądowe. Radzimy, jak wybrać dobrą kancelarię prawną
Walka frankowiczów o swoje prawa wydaje się prosta, jednak większość kredytobiorców wciąż korzysta z usług prawnika, który w ich imieniu sporządzi pozew oraz będzie reprezentował ich przed sądem. Na rynku działa coraz więcej kancelarii „frankowych”, natomiast wybór odpowiedniej warto dokładnie przemyśleć. Na co w szczególności należy zwrócić uwagę?
Zarobki skoczyły im dziewięciokrotnie. Tak prawnicy obłowili się na frankowiczach
Mówi się, że nawet co czwarty frankowicz poszedł już do sądu ze swoją umową kredytową. I pewnie wkrótce jeszcze drugie tyle pozwie bank. Macie pojęcie, jaki to złoty interes? Jedna z największych kancelarii obsługujących frankowiczów właśnie pokazała wyniki, z których wynika, że zyski rok do roku skoczyły jej o 770 proc.
Kredyty w CHF. Frankowicze są tak pewni swego, że przestają spłacać raty. „Sąd i tak unieważni mi umowę”
Przez lata kredyty we frankach spłacały się nawet lepiej niż kredyty w złotych i odsetek tych złych, a więc niespłacanych był minimalny nawet wówczas, gdy frank szwajcarski już wystrzelił, a wraz z nim wysokości rat. Aż tu nagle coś się zepsuło i szkodowość kredytów w CHF radykalnie wzrosła. Dlaczego? Frankowicze nie tyle nie mogą, co nie chcą już płacić bankom rat, no i statystki wystrzeliły.
Morawiecki pobiegł wypłakać się do Frankfurtu. Już nie wie, co ma robić z frankowiczami
Chyba zaczyna do wszystkich docierać, że wyrok TSUE, który zapadanie za kilka miesięcy, naprawdę może być ekstremalnie prokonsumencki. Ale jednocześnie państwo wydaje się bezsilne i nie wie, jak zarządzić bankową rzezią. Nałożenie 100 proc. podatku od korzyści z unieważnienia umowy frankowej wydaje się niemożliwe. Zamiast tej bazooki w ustawie frankowej, która właśnie powstaje, może być raczej schowany scyzoryk. Więc premier zaczął potajemne rozmowy z EBC, bo cóż innego robić?
Pozwy frankowe to olbrzymi biznes. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: I rynek pozostawiony sam sobie
W Polsce dziś nie ma większego problemu, żeby podszywać się pod kancelarię adwokacką, nawet przypisywać sobie tytuł adwokata, bo sankcje za to są w zasadzie żadne – mówi Bizblog.pl mecenas Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Frankowicze coraz mniej chętni na ugody, więc trzeba ich będzie do nich przymusić
Jak? Ha! Doskonałe pytanie! KNF zmusić do proponowania ugód może tylko banki, ale frankowiczów, żeby je przyjęli – już nie. Komisja niby opowiada, że jak odrzucisz propozycje ugody, dostaniesz opcję kredyt w CHF, ale przeliczany po średnim kursie NBP, czyli znacznie mniej niż zyskasz na ugodzie. Ale przecież nadzór finansowy tylko udaje, że nie rozumie, że jest trzecia ścieżka: sąd. Zakazać pozywania banków nie można. A więc może jednak bacik ostry jak nigdy – 100 proc. podatku od wygranej z bankiem w sądzie?