Część wydatków na bezpieczeństwo państwa można sfinansować bez zwiększania długu publicznego. W rozmowie publicystycznej członek zarządu banku centralnego Artur Soboń tłumaczył, że źródłem pieniędzy mogłoby być aktywne zarządzanie rezerwami – w tym złotem.

Narodowy Bank Polski rozesłał w piątek informację po wywiadzie, którego Artur Soboń, członek zarządu banku centralnego, udzielił 12 marca 2026 r. w programie „Przekaz dnia” w Kanale Zero. W materiale NBP zebrał najważniejsze tezy wypowiedzi dotyczących propozycji finansowania wydatków na obronność w ramach koncepcji określanej jako SAFE 0 proc.
Według przedstawiciela NBP wzrost wartości złota, które bank kupował w ostatnich latach, oznacza dziś znaczne niezrealizowane zyski.
To co my zaproponowaliśmy – to, że obejmiemy aktywnym zarządzaniem tymi naszymi rezerwami – które są polskimi rezerwami, które są dzisiaj w gestii banku centralnego, Narodowego Banku Polskiego – także te zasoby, które dotyczą złota – mówił Artur Soboń.
Jak wyjaśniał, średnia cena zakupu złota przez NBP jest dziś wyraźnie niższa od jego bieżącej ceny rynkowej. Różnica między nimi oznacza – według banku centralnego – około 190 mld zł potencjalnego zysku.
Złoto zamiast długu
Propozycja określana również jako SAFE for free zakłada, że część tego zysku mogłaby zostać zrealizowana i przekazana do budżetu państwa.
Mechanizm polegałby na zmianie struktury rezerw walutowych.
Gdybyśmy to złoto sprzedali, to moglibyśmy oddać zysk w tej wysokości, a jednocześnie rezerwy pozostałyby na takim samym poziomie, bo tak wzrosła cena tego złota – tłumaczył Soboń.
W praktyce oznaczałoby to sprzedaż części złota i zamianę go na waluty, jak dolary. Według przedstawiciela NBP łączna wartość rezerw pozostałaby bez zmian, zmieniłaby się jedynie ich struktura.
Gdybyśmy zamienili je na dolary, sprzedając to złoto, to wysokość naszych rezerw pozostałaby na takim samym poziomie, zmieniłaby się struktura – podkreślił.
Czytaj więcej w Bizblogu o NBP
NBP: to nie byłyby „sztuczki księgowe”
Soboń odrzucił zarzuty, że operacja mogłaby polegać na manipulacjach księgowych.
Nie byłoby tu oczywiście żadnych sztuczek księgowych, żadnego innego sposobu liczenia zysku przez Narodowy Bank Polski – zapewnił.
Jak wyjaśniał, bank centralny już dziś aktywnie zarządza innymi składnikami swoich rezerw – takimi jak obligacje czy akcje – a podobne podejście mogłoby objąć także złoto.

Rynek złota jest bardzo płynny
Członek zarządu NBP zwracał uwagę, że rynek złota należy do największych rynków finansowych na świecie.
Codziennie na światowym rynku złota sprzedaje, kupuje się za 200 miliardów dolarów, więc to nie jest rynek, który nie jest płynny – mówił.
Według niego oznacza to, że operacje związane ze sprzedażą lub zakupem złota mogą być prowadzone bez problemu z płynnością rynku.
Potrzebna byłaby ustawa
Przedstawiciel NBP podkreślał jednak, że ewentualne przeznaczenie zysków banku centralnego na konkretny cel – np. finansowanie wydatków zbrojeniowych – wymagałoby zmian w prawie.
Aby się zaangażować, potrzebujemy ustawy. Niezależnie od tego, czy jej autorem będzie prezydent czy premier, to musi być uregulowane ustawowo – powiedział.
Jak zaznaczył, bank centralny nie chce uczestniczyć w bieżącym sporze politycznym wokół finansowania obronności, a jego rolą jest wskazywanie możliwych mechanizmów.
Polska ma ponad pół tysiąca ton złota
Polska w ostatnich latach znacząco zwiększyła rezerwy tego metalu. Według danych NBP kraj posiada dziś około 570 ton złota.
Jak wynika z wypowiedzi Sobonia, plan dalszego zwiększania rezerw do 700 ton nie został porzucony, choć może zostać rozłożony w czasie.
Jednocześnie – jak sugeruje bank centralny – część zgromadzonych aktywów mogłaby zostać wykorzystana do finansowania wydatków państwa bez zwiększania zadłużenia.
Na te pieniądze państwo polskie może albo pożyczyć, albo zabrać obywatelom w postaci podatków, albo zarobić. My proponujemy tę trzecią opcję – stwierdził Soboń.


















