Spółka prowadząca szkolenia myślała, że kursy online dla logopedów nie są zwolnione z VAT-u. Przekonywała, że jest to kształcenie zawodowe, ale skarbówka stwierdziła, że bez nadzoru państwa i formalnych zasad szkolenia trzeba naliczać 23 proc. VAT.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację dotyczącą opodatkowania kursów online dla logopedów. Spółka organizująca specjalistyczne szkolenia uważała, że powinna korzystać ze zwolnienia z VAT-u jako podmiot prowadzący kształcenie zawodowe. Skarbówka uznała jednak, że mimo zawodowego charakteru kursów nie spełniają one warunków zwolnienia przewidzianych w ustawie.
Firma chciała szkolić bez VAT-u
Firma przekonywała, że jej szkolenia są bezpośrednio związane z wykonywaniem zawodu logopedy. Kursy mają pomagać specjalistom lepiej diagnozować zaburzenia mowy u dzieci i prowadzić skuteczniejszą terapię. Zdaniem spółki taki cel spełnia unijną definicję kształcenia zawodowego, ponieważ zajęcia służą podnoszeniu kwalifikacji w konkretnym zawodzie.
Spółka oceniła nawet, że polskie przepisy dotyczące zwolnienia z VAT-u są zbyt restrykcyjne. Według niej ustawa wymaga prowadzenia szkoleń w formach przewidzianych w odrębnych przepisach, co jej zdaniem jest niezgodne z unijną dyrektywą dotyczącą VAT-u. Firma powoływała się przy tym na wcześniejsze orzeczenia sądów administracyjnych, które krytykowały takie ograniczenie.
Więcej wiadomości an temat podatków można przeczytać w tych tekstach:
Według spółki wystarczające powinno być to, że kursy mają cele podobne do edukacji publicznej. Firma podkreślała, że dba o aktualność wiedzy, przygotowuje programy zgodnie z potrzebami rynku, a materiały są oceniane przez autora i niezależnego recenzenta. W jej opinii taka kontrola merytoryczna zapewnia odpowiednią jakość kształcenia.
Skarbówka stawia sprawę jasno
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał jednak stanowisko spółki za nieprawidłowe. W interpretacji wskazano, że kursy nie spełniają warunków zwolnienia z VAT-u. Oznacza to, że sprzedaż takich szkoleń powinna być opodatkowana, najpewniej stawką 23 proc. Skarbówka podkreśliła, że spółka sama przyznała, iż nie prowadzi szkoleń w formach przewidzianych w odrębnych przepisach. To z kolei jest warunek wymagany przez ustawę o VAT. Co więcej, firma nie ma akredytacji ani nie otrzymuje finansowania publicznego, co wyklucza zastosowanie innych podstaw zwolnienia.
Najważniejszy argument fiskusa dotyczył jednak podobieństwa celów do instytucji publicznych. Zdaniem KIS działalność spółki jest całkowicie autonomiczna. Firma samodzielnie ustala ceny, programy i metody nauczania, a także decyduje o aktualizacji materiałów. Brakuje nadzoru państwa czy formalnych standardów kształcenia.
W ocenie skarbówki zwolnienie edukacyjne ma służyć interesowi publicznemu, dlatego zwykle wymaga udziału państwa lub podobnej kontroli jakości. W tym przypadku program kursów powstaje głównie na podstawie zapotrzebowania rynku, a zatwierdza go dyrektor spółki. Zdaniem skarbówki taka procedura nie jest porównywalna z nadzorem uczelni czy instytucji publicznych.


















