To największe zwolnienia w historii Amazona, choć dotyczą jedynie 1,89 proc. wszystkich pracowników giganta. Tym razem nie dotyczą jednak zatrudnionych w centrach logistycznych i magazynach, a pracowników korporacyjnych.

Dla kontekstu, przed trzema laty podobna fala zwolnień zamknęła się w liczbie 27 tys.
Redukcje były konieczne, aby wzmocnić firmę poprzez ograniczenie warstw zarządzania, zwiększenie odpowiedzialności i usunięcie biurokracji - wyjaśniła Beth Galetti, wiceprezes ds. doświadczeń pracowniczych i technologii w Amazonie.
Zwolnienie w zespołach AWS-a, asystenta głosowego, Prime Video i Kindle’a
Pierwsza runda redukcji objęła 14 tys. miejsc pracy w październiku. Wtedy jako powody Amazon podawał rozwój sztucznej inteligencji i obawy dotyczące zmieniającej się kultury korporacyjnej. Teraz AI również jest powodem nr 1. “Krzemowi asystenci” biorą na siebie rutynowe czynności administracyjne, ale i programowanie. CEO Andy Jassy powiedział latem ubiegłego roku, że rosnące wykorzystanie narzędzi AI będzie oznaczać większą automatyzację zadań, prowadząc do redukcji miejsc pracy. Pracownicy wiedzieli czego się spodziewać.
Czytaj więcej o Amazonie:
Amazon zamyka sklepy, ale te stacjonarne
Obok amerykańskiej sieci Fresh oraz punktów Go, pod nóż poszedł również system płatności biometrycznych Amazon One, który skanował dłoń klienta. Jednocześnie Amazon kontynuuje inwestycje w robotyzację magazynów, aby przyspieszyć pakowanie i dostawy, a także zmniejszyć zależność od “pracowników z krwi i kości”.
Niektórzy z was mogą się pytać, czy to początek nowego rytmu - gdzie co kilka miesięcy ogłaszamy szerokie redukcje. To nie jest nasz plan - zapewniła Galetti w środowej notatce. Zastrzegła jednak, że niektóre zespoły będą nadal dokonywać odpowiednich korekt.
Firma oferuje większości amerykańskiej załogi 90 dni na znalezienie nowej roli wewnątrz organizacji. Tym, którzy nie znajdą wakatu lub zdecydują się go nie szukać, Amazon zapewni odprawy i świadczenia zdrowotne. Co ciekawe, Amazon jednocześnie inwestuje w Indiach, gdzie pracownicy są o wiele tańsi. Do 2030 roku ma wpompować w ten rynek 75 mld dol.
Fot. Bluestork/Shutterstock







































