PiS zapomniał, co robił, gdy był u władzy. Uprzejmie przypominamy
Rząd kończy pracę nad nowym Krajowym Planem w dziedzinie Energii i Klimatu do 2040 r. Po uruchomieniu elektrowni jądrowej węgiel ma mieć marginalne znaczenie. Opozycja zapowiada budowę nowych kopalń. Zrobiła właśnie zwrot o 180 stopni, bo będąc u władzy, też kopalnie zamykała.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że nasza energetyka znalazła się w centrum politycznej walki o władzę. Już nie chodzi tylko o protest związkowców, planowany na 20 maja, przeciwko polityce klimatycznej UE i Zielonemu Ładowi (na który zgodził się rząd Zjednoczonej Prawicy z premierem Mateuszem Morawieckim na czele). Opozycja poczuła krew i zaczęła mówić górnikom tylko to, czego oni oczekują. Posłanka PiS Izabela Kloc udostępniła film, w którym prezes partii Jarosław Kaczyński, w otoczeniu górników, składa konkretne obietnice.
Kochany węgiel. Jeśli my pójdziemy tą drogą, która jest, rysuje się możliwość, żeby właśnie ona była wybrana, chociaż to na pewno nie będzie łatwe, no to budujemy nowe kopalnie - zapowiada Kaczyński.
Węgiel znowu wyborczą kartą przetargową
Górnicy lubią takie zapowiedzi i zawsze przy ich okazjach dostają krótkotrwałej amnezji. Już raz ich tak w konia rząd Morawieckiego zrobił podpisując blisko 5 lat temu podyktowaną przez związkowców umowę społeczną, z której do tej pory nic za bardzo nie wynika, bo ciągle nie doszło do jej notyfikacji przez Komisję Europejską. Teraz historia się powtarza. Zwraca na to uwagę dziennikarz i komentator Jakub Wiech, który przypomina, jak to z tym węglem było w latach 2015–2023, a więc za rządów Zjednoczonej Prawicy.
Wydobycie węgla kamiennego spadło z 60 mln ton do 45 mln ton; zatrudnienie w górnictwie węglowym spadło z 102 tys. do 72 tys. osób; liczba kopalń spadła z 29 do 17 - punktuje Wiech w serwisie X.
Do tego warto pamiętać o pieniądzach jakie łoży cały czas budżet państwa na górnictwo, które miało się kurczyć także przy pomocy pieniędzy pochodzących z systemu handlu emisjami EU ETS. Warto do znudzenia przypominać, że w ostatniej dekadzie to ok. 100 mld zł, a NIK w 2024 r. uznała, że gospodarowanie środkami uzyskanymi ze sprzedaży uprawnień EU ETS nie zapewniało w sposób wystarczający ochrony interesów budżetu państwa oraz możliwości powiązania poniesionych wydatków z redukcją emisji gazów cieplarnianych. Te pieniądze po prostu wydawano na zupełnie inne cele. Samo górnictwo zaś pozostaje do dzisiaj studnią bez dna.
Do górnictwa dopłacamy obecnie 5,5 mld zł rocznie, nie licząc pomocy, która pewnie trafi do JSW. To pieniądze wydawane po to, by kopalnie w ogóle przetrwały. Ciekawe, za co i po co mielibyśmy budować kolejne, skoro za 10 lat zapotrzebowanie na energetyczny węgiel kamienny obsłużymy jedną Bogdanką - wylicza Jakub Wiech.
Miks energetyczny opaty na atomie i OZE
Zapowiedzi Kaczyńskiego względem węgla stoją też w opozycji do zapowiedzi rządu Tuska, z których jasno wynika, że węgiel ma w niedalekiej przyszłości mieć marginalne znaczenie energetyczne.
Miks energetyczny Polski będzie oparty o energetykę jądrową i odnawialne źródła energii we współpracy z blokami gazowymi, których potrzebujemy, żeby zachować elastyczność systemu. Coraz bardziej istotną rolę w tym miksie będą odgrywały magazyny energii - zapowiada Miłosz Motyka, minister energii, w rozmowie z Interią.
Więcej o węglu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
A co z węglem, którego obecnie krajowa produkcja przekracza już 1000 zł za tonę? Ma być naszym zabezpieczeniem, w przypadku takich zawirowań geopolitycznych, z jakimi obecnie się mierzymy. Przynajmniej do czasu uruchomienia pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.
W sytuacji, w której jesteśmy - geopolitycznych zawirowań - to powiem wprost: utrzymywanie bloków węglowych własnego wydobycia w tym zakresie, utrzymywania bezpieczeństwa energetycznego i pewnej niezależności też jest wartością. Więc nie wolno z tej wartości zrezygnować, dopóki nie będziemy mieli solidnych źródeł odnawialnych z magazynami albo jądrowych, jednoznacznie zastępujących to dotychczasowe źródło - twierdzi Motyka.
Szczegóły mamy poznać niebawem. Rząd kończy pracę nad nową edycją Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu do 2040 r. i przystępuje do opracowania Polityki Energetycznej Polski z perspektywą do 2050 r.



















