Tysiące górników na bruk. Nie ma szans, by doczekali emerytur, pracując na kopalni
Szansę na to, że górnicy doczekają do emerytur przed zamknięciem kopalni są coraz mniejsze. Eksperci wykazują, że to właśnie rynek pracy może przechodzić największe wstrząsy przez transformację energetyczną. Tak ma być m.in. w Bełchatowie.

Fundacja Instrat ostrzega władze województwa łódzkiego, żeby pozyskane w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji pieniądze przeznaczyć na wsparcie rynku pracy i priorytetowo potraktować inwestycje wpisujące się w nowy Zielony Ład UE. Wtedy można wykorzystać potencjał pracowników kompleksu energetycznego w Bełchatowie.
Transformacje energetyczna: najpierw emerytura czy zwolnienie?
Pod koniec czerwca samorządowe władze województwa łódzkiego oraz PGE GiEK zaprezentowały Terytorialny Plan Sprawiedliwej Transformacji (TPST). To od oceny tego dokumentu przez KE zależy, czy region dostanie pieniądze z FST. Zdaniem ekspertów z Fundacji Instrat może być o to jednak wyjątkowo trudno. W TPST województwa łódzkiego zapisano, że wyłączanie poszczególnych bloków energetycznych w Bełchatowie rozpocznie się po 2030 r. i potrwa do 2036 r. Do 2038 r. planowane jest zakończenie wydobycia węgla w regionie.
Przez taki harmonogram część pracowników może nie zdążyć z nabyciem uprawnień emerytalnych, zanim otrzymają wypowiedzenie. Dotyczyć to ma 26 proc. (ok. 1,8 tys.) zatrudnionych w PGE GiEK oraz 67 proc. (ok. 3,8 tys.) pracujących w spółkach zależnych.
Różne miejsca pracy ochroni różna kasa
Fundacja Instrat szacuje, że do 2030 r. zatrudnienie w bełchatowskim kompleksie energetycznym i spółkach zależnych, zlokalizowanych na obszarze podregionów piotrkowskiego i sieradzkiego, spadnie o prawie 43 proc. I właśnie środki z FST powinny temu właściwie zapobiec. Zgodnie z interpelacją Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej łódzkie będzie mogło wykorzystać 8 proc. alokacji FST, co daje 344 mln euro (ponad 1,5 mld zł przy obecnym kursie).
I wyliczają, że tym samym dla 7,8 tys. osób zatrudnionych w bełchatowskiej elektrowni i kopalni przeznacza się jednak relatywnie mniej pieniędzy niż dla innych. Na przykład ok. 4 tys. pracowników Zespołu Elektrowni „Pątnów-Adamów-Konin” (Wielkopolska Wschodnia) otrzyma w sumie 387 mln euro, a dla 3,7 tys. pracowników kompleksu energetycznego w Turowie – 556 mln euro.
Po nowe miejsca pracy trzeba sięgać jak najszybciej
W raporcie Fundacji Instrat czytamy jeszcze, że „brak deklaracji osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. przez polski rząd zagraża przyznaniu połowy środków z puli FST dla wszystkich polskich regionów węglowych”.
Tym samym w najgorszym scenariuszu w kolejnych latach unijnej perspektywy finansowej 2021-2027 wartość środków z FST będzie wynosić zaledwie 50 proc. wskazanej przez UE alokacji dla Polski (3,8 mld euro). To jak najbardziej możliwe, zwłaszcza że jesteśmy w przededniu wejścia w życie nowego prawa klimatycznego UE z nakazem redukcji emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. Zdaniem Wojciecha Kukuły, starszego prawnika w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, dla Polski oznacza to potrzebę pilnego zrewidowania krajowych strategii energetycznych, a w praktyce – konieczność szybkiego odchodzenia od węgla, już w latach 20. XXI wieku.
Dlatego eksperci uważają, że nie ma na co czekać. Według raportu Instrat zielone inwestycje powstałe ze środków FST w województwie łódzkim mogą wygenerować nawet 61 tys. miejsc pracy. Dotyczy to termomodernizacji (25 tys. etatów), dużych instalacji fotowoltaicznych (19 tys.), konsumenckiej energetyki słonecznej (6,5 tys.), a także przyszłej fabryki baterii (4,8 tys.).