Wygra podatek katastralny. Będziecie błagać, by go wprowadzić
Gdyby Ministerstwo Finansów wprowadziło podatek katastralny na trzecie i każde kolejne mieszkanie, to płaciłoby go niespełna 150 tys. osób. Wyższy ryczałt od najmu objąłby wszystkich, którzy przyznali się fiskusowi, że mają mieszkania i je wynajmują ponad milion osób. Nierealne rozwiązanie? Otóż wiadomość jest taka, że większość biorących udział w dyskusji na temat wprowadzenia katastru w Polsce, zgadza się, że to rozwiązanie jest okej.
Podatek katastralny zostaje w grze. Resort ma plan ws. nowej daniny
W Ministerstwie Finansów rozważany jest podatek od nieruchomości dla biznesu naliczany od wartości. Takie nieoficjalne informacje w resorcie Andrzeja Domańskiego uzyskał serwis Business Insider, a to w praktyce oznaczałoby wprowadzenie w Polsce podatku katastralnego. Po zeszłorocznym wyroku Trybunału Konstytucyjnego konieczne jest przeprowadzenie głębokiej reformy podatku od nieruchomości i wciąż nie wiadomo, w którym kierunku pójdą te zmiany.
Podatek katastralny w Polsce. Oni pierwsi go zapłacą
Do opodatkowania mieszkań według ich wartości jeszcze bardzo daleko, ale nikt tego nie zrobi na hurra. Zacznie się od opodatkowania wszystkich nieruchomości biznesowych katastrem w wysokości 2 proc. ich wartości rocznie. I to będzie pierwszy krok, do którego prawdopodobnie MF już się szykuje.
Nowy rząd zasadza się na flipperów. Kataster? Bez żartów
W kręgach polityków to PiS nakręcał niechęć do flipperów i funduszy inwestujących w mieszkania, ale ostatecznie zupełnie nic z tym nie zrobił. Nowy rząd twierdzi, że analizuje, jak ten problem załatwić, ale najwyraźniej nie ma ani pół pomysłu, więc podpowiadamy, bo eksperci tych pomysłów mają na pęczki.
Podatek katastralny w Polsce. Podziękujcie temu panu, załatwił, że nowa danina nie wejdzie
Możemy się sobie rzucać do gardeł, wyliczając, ile kto ma prawo mieć mieszkań, zanim fiskus się po nie zgłosi, możemy tłumaczyć, że przecież da się zrobić podatek progresywny, gdzie przy pierwszym mieszkaniu stawka wynosi 0 proc., ale to wszystko tylko dla sportu, bo PiS właśnie załatwił, żeby premierowi Tuskowi takie rzeczy nie chodziły po głowie.