Zalewa nas węgiel z importu, choć mamy rekordowe zapasy. Będzie śledztwo?
Agencja Rozwoju Przemysłu podała wyniki węglowe za pierwszy miesiąc 2024 r. i znowu nie ma żadnych powodów, żeby się czymkolwiek chwalić. To pierwszy raz w historii, kiedy kalendarzowy rok otwieramy ze sprzedażą czarnego złota poniżej 4 mln t. Tymczasem Marzena Czarnecka, minister przemysłu, obarcza odpowiedzialnością za obecną sytuację na polskim rynku węgla poprzedni rząd Mateusza Morawieckiego i zapowiada zgłoszenie sprawy do odpowiednich organów.
Chcecie węgla za grosze? Bierzcie! Do Polski ciągną statki wypełnione tanim opałem
Jeszcze parę lat temu przed kryzysem energetycznym zdecydowanie największym wrogiem polskich górników był zawyżony import. Związkowców najbardziej drażnił węgiel sprowadzany z Rosji. Dzisiaj może wydawać się, że tematu nie ma, zwłaszcza po tym, jak wprowadziliśmy embargo. Ale najnowsze opracowanie Fundacji Instrat pokazuje coś zgoła odwrotnego.
Importujemy paliwa jak jeszcze nigdy. A nasz węgiel? Zapomnijcie
Możemy atakować wiatraki i nawet oskarżać je o zmianę rotacji Ziemi, przy okazji broniąc węgla własną piersią. Tylko że to trwającej już tak po prawdzie transformacji energetycznej w żadnej mierze nie zatrzyma. Bo od rzeczywistości nie uciekniemy, nawet jak bardzo będziemy się starać: z roku na rok wydobywamy coraz mniej węgla, rośnie za to wolumen energii, który z tego też powodu musimy importować. Recepta? Rozwój OZE.
Wrócimy do importu węgla z Rosji? Szokująca sytuacja
W zeszłoroczne wakacje letnie premier Mateusz Morawiecki, chcąc uspokoić nastroje po wejściu w życie embarga na rosyjski opał, obiecał szybkie zwiększenie rodzimego wydobycia. Teraz, po blisko półtora roku, widać jak bardzo szef rządu minął się wtedy z prawdą. Produkcja jest na dnie, rosną zapasy przy kopalniach, a import węgla bije rekordy. Co gorsza, zdaniem Tomasza Rogali, szefa PGG, mniejsze wydobycie krajowe nie przekłada się wcale na mniejsze zużycie węgla i większe zastosowanie OZE.
Polskę zalewa zagraniczny węgiel. A nasi górnicy siedzą cicho
Rząd premiera Mateusza Morawieckiego zrobił górników w balona. Z jednej strony obiecywał zwiększenie krajowego wydobycia, na czym miało zyskać w pierwszej kolejności nasze bezpieczeństwo energetyczne, a z drugiej świadomie zwiększał import węgla, który w 2022 r. okazał się na rekordowym poziomie. Zagraniczny opał dosłownie nas zasypał i elektrownie muszą go palić, bo też przy okazji jest wyraźniej tańszy. W efekcie nie odbierają polskiego węgla i puchną zapasy przy kopalniach.